Komentarze użytkownika zfiesz, strona 373
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
nic na to nie poradzę! tak wyglądał zachód słońca 2 października:-)
-
takie... niebieskie:-)
-
qrcze... a mi,mimo wszystko, kojarzy się z podlasiem:-)
ale może to dlatego, że nigdy nie mieliśmy rzutnika slajdów? za to byliśmy szczęśliwymi posiadaczami "projektora ania". też do bajek z kliszy:-)
-
chyba babuszki jadzi! ty wiesz jacy tam przesympatyczni ludzie mieszkają!?!?!:-) a to ktoś zagada, a to opowie jakąś miejscową historyjkę, a to orzechami poczęstuje... inny świat!:-)
-
hmmm... a mnie się to sine niebo strasznie nie podobało. na zwiedzanie mieliśmy dzień (jeden!), który w dodatku od rana zapowiadał się paskudnie. na szczęście, co widać na kilku kolejnych fotkach, październik był dla nas łaskawy:-)
-
o tej porze dnia (nocy?) poezja jakoś do mnie nie przemawia;-)
-
oburzenie? no co ty? w życiu:-) tylko wyjaśniam niejasności;-)
p.s. a od trójki z plusem, lepsze jest sześć komentów:-)
-
z pilnym przeczytaniem bym się chwilowo wstrzymał, bo od kilku miesięcy planuję tamtą relację przeszlifować (była pisana na żywo, więc nie jest wolna od niedociągnięć). napisałem o "kilku ostatnich wpisach", bo nie pamiętam dokładnie w którym była mowa o casa azul, czyli domu fridy i diega. jakieś konkrety znajdziesz tez w pierwszej relacji z meksyku (chyba nawet więcej niż w tej ostatniej:-), ale też za cholerę nie pamiętam w którym miejscu.
a resztę życia proponuję poświęcić na sprawianie sobie przyjemności:-)
-
za zdjęcie czy podróż raczej bym nie dał, nawet gdyby była taka możliwość. najwyżej mógłbym bezlitośnie skrytykować;-) ale na komentarze zdarzało mi się dawać minusy. przy czym dotyczyło to z reguły personalnych pyskówek, a nie opinii merytorycznych, lub wręcz przeciwnie...
-
zmęczyły mnie te tatry... dalej nie idę...
-
nic na to nie poradzę! tak wyglądał zachód słońca 2 października:-)
-
takie... niebieskie:-)
-
qrcze... a mi,mimo wszystko, kojarzy się z podlasiem:-)
ale może to dlatego, że nigdy nie mieliśmy rzutnika slajdów? za to byliśmy szczęśliwymi posiadaczami "projektora ania". też do bajek z kliszy:-) -
chyba babuszki jadzi! ty wiesz jacy tam przesympatyczni ludzie mieszkają!?!?!:-) a to ktoś zagada, a to opowie jakąś miejscową historyjkę, a to orzechami poczęstuje... inny świat!:-)
-
hmmm... a mnie się to sine niebo strasznie nie podobało. na zwiedzanie mieliśmy dzień (jeden!), który w dodatku od rana zapowiadał się paskudnie. na szczęście, co widać na kilku kolejnych fotkach, październik był dla nas łaskawy:-)
-
o tej porze dnia (nocy?) poezja jakoś do mnie nie przemawia;-)
-
oburzenie? no co ty? w życiu:-) tylko wyjaśniam niejasności;-)
p.s. a od trójki z plusem, lepsze jest sześć komentów:-) -
z pilnym przeczytaniem bym się chwilowo wstrzymał, bo od kilku miesięcy planuję tamtą relację przeszlifować (była pisana na żywo, więc nie jest wolna od niedociągnięć). napisałem o "kilku ostatnich wpisach", bo nie pamiętam dokładnie w którym była mowa o casa azul, czyli domu fridy i diega. jakieś konkrety znajdziesz tez w pierwszej relacji z meksyku (chyba nawet więcej niż w tej ostatniej:-), ale też za cholerę nie pamiętam w którym miejscu.
a resztę życia proponuję poświęcić na sprawianie sobie przyjemności:-) -
za zdjęcie czy podróż raczej bym nie dał, nawet gdyby była taka możliwość. najwyżej mógłbym bezlitośnie skrytykować;-) ale na komentarze zdarzało mi się dawać minusy. przy czym dotyczyło to z reguły personalnych pyskówek, a nie opinii merytorycznych, lub wręcz przeciwnie...
-
zmęczyły mnie te tatry... dalej nie idę...