Komentarze użytkownika zfiesz, strona 434
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
a co? latka już te?:-)
-
oby czas w tych miejscach jeszcze przez jakiś czas (hmmm... trochę to niegramatycznie wyszło;-) płyną powoli... chciałbym tam jeszcze czasem zajechać...
-
czyli ty masz się dobrze?;-) ja tam nie miałbym nic przeciwko takiemu domkowi:-)
-
dla mnie numerem jeden są ciełuszki;-)
-
a cóż ja mam ci wybaczać? zachwyty? no wiesz?:-) poza tym, to akurat nie są groby, a jedynie krzyże wotywne stawiane w różnych intencjach. zmarłych czasem też (jak zdaje się ten ustawiony przodem), ale generalnie przy samych cerkwiach rzadko spotyka się cmentarze. oczywiście o ile nie jest to akurat cerkiew cmentarna...
-
a wiesz, że parę razy miałem to samo skojarzenie?;-)
-
się rozkręcisz! tu szybko od raczkowania do wykładów się przechodzi;-)
-
tak się szczęśliwie złożyło, że trzysta metrów bezpiecznie przejechaliśmy;-) ani smoków, ani bagien nie było (bunkrów tez nie...;-)
-
przyznaję, że ciągle w "zaległościach" czekają twoje relacje:-)
-
a gdzież tam! ze trzydzieści kilometrów będzie!;-) tam koniec wsi to... ho ho... kawał drogi. raz czegoś szukaliśmy i pytaliśmy o drogę miejscowego. były dwie: jedna prosta, a druga ze trzysta metrów dłuższa, tyle że gdzieś w połowie tej dłuższej stało nasze auto. no to się pytamy, czy tą drogą tez się da? na co miejscowy. "wot! a na szto taki balszoj hrug robić?":-)
-
a co? latka już te?:-)
-
oby czas w tych miejscach jeszcze przez jakiś czas (hmmm... trochę to niegramatycznie wyszło;-) płyną powoli... chciałbym tam jeszcze czasem zajechać...
-
czyli ty masz się dobrze?;-) ja tam nie miałbym nic przeciwko takiemu domkowi:-)
-
dla mnie numerem jeden są ciełuszki;-)
-
a cóż ja mam ci wybaczać? zachwyty? no wiesz?:-) poza tym, to akurat nie są groby, a jedynie krzyże wotywne stawiane w różnych intencjach. zmarłych czasem też (jak zdaje się ten ustawiony przodem), ale generalnie przy samych cerkwiach rzadko spotyka się cmentarze. oczywiście o ile nie jest to akurat cerkiew cmentarna...
-
a wiesz, że parę razy miałem to samo skojarzenie?;-)
-
się rozkręcisz! tu szybko od raczkowania do wykładów się przechodzi;-)
-
tak się szczęśliwie złożyło, że trzysta metrów bezpiecznie przejechaliśmy;-) ani smoków, ani bagien nie było (bunkrów tez nie...;-)
-
przyznaję, że ciągle w "zaległościach" czekają twoje relacje:-)
-
a gdzież tam! ze trzydzieści kilometrów będzie!;-) tam koniec wsi to... ho ho... kawał drogi. raz czegoś szukaliśmy i pytaliśmy o drogę miejscowego. były dwie: jedna prosta, a druga ze trzysta metrów dłuższa, tyle że gdzieś w połowie tej dłuższej stało nasze auto. no to się pytamy, czy tą drogą tez się da? na co miejscowy. "wot! a na szto taki balszoj hrug robić?":-)