Otrzymane komentarze dla użytkownika zfiesz, strona 464
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
wiesz... od pewnego momentu, już tylko ciałem;-)
-
jazz darowałem sobie z dwóch powodów. po pierwsze jestem laikiem... nawet jeśli lubię czasem posłuchać, to nie mam o jazzie zielonego pojęcia!:-) a po drugie, starałem się przedstawić gatunki charakterystyczne dla meksyku. i jakkolwiek rock, czy pop są gatunkami, że tak to ujmę, ogólnoświatowymi, w wydaniu meksykańskim mają swoją specyfikę wyróżniającą je spośród reszty (oczywiście to dość subiektywny punkt widzenia:-) z tego też powodu pominąłem kilka tradycji lokalnych - choćby właśnie muzykę z veracruz.
ale... muszę powiedzieć, że sam siebie zaskoczyłem!:-) spośród wymienionych przez ciebie latynosów związanych z jazzem, nie znam tylko Gonzalo Rubalcaba. ja to jestem niezły!;-)
-
no, to wywnioskowałem z twoich "podróży służbowych". zresztą, fachowość tłumaczeń nie pozostawia wątpliwości, że to nie hobby:-) swoją drogą... byłoby to dziwne hobby (myślę głównie o "cenniku";-)
-
Pewnie tak było, w końcu byłeś przy tym.
-
A to akurat jest związane z moją pracą zawodową, bowiem zajmuję się eksportem.
-
W sumie te rozbieżności między nami w odbiorze muzyki nie są, wbrew pozorom, aż tak wielkie. Nie kwestionuję, że "Iguana" ma korzenie w w Veracruz - tyle, że w zaprezentowanym klipie zabrzmiało mi to bardzo po paragwajsku. Może to wynikać właśnie z aranżacji. Dla mnie również Mercedes Sosa jest klasą w sobie. Nie zmienia to faktu, że nastrój i interpretacja piosenki Lhasy przypomniała mi niektóre kawałki Argentynki. Dziękuję za wyjaśnienia dotyczące cumbii. Jedyna istotna różnica dotyczy jedynie Cafe Tacuba. Ja po prostu nie przepadam za tym gatunkiem muzyki - nie oceniałem walorów artystycznych i kunsztu wykonawczego tych chłopaków. To jest trochę tak, jak z muzyką klasyczną. Uwielbiam Bacha, Haendla, Telemanna, Scarlattiego, Vivaldiego, lubię Mozarta i Beethovena, mniej natomiast "kręci" mnie Wagner, Sibelius czy de Falla. Nie przepadam za Stockhausenem, Weberem czy Pendereckim - a przecież nie ujmuję kunsztu, czy wartości muzyce tych ostatnich. W Twojej muzycznej podróży nie było w ogóle gatunku, który bardzo lubię - jazzu. Z jazzem jest wprawdzie związanych wielu muzyków, wokalistów i kompozytorów latynoamerykańskich takich jak choćby Arturo Sandoval, Gonzalo Rubalcaba, Paquito de Rivera, Caetano Veloso, Luis Bonfa, Joao i Astrid Gilberto, Antonio Carlos Jobim, czy nawet mistrz Astor Piazzolla. Jazzmani meksykańscy są u nas prawie nieznani. Kto słyszał np. wokalistce Magos Herrera? Ja sam choć jazzem się interesuję mam niewielkie pojęcie o tym, co dzieje się na tym mpolu w Meksyku... Wiadomo, że w krótkiej relacji trudno było zaprezentować przekrój wszystkich gatunków i nurtów muzycznych. Tym większy szacunek, że przybliżyłeś nieco tę dziedzinę.
-
podobną argumentację (popartą opiniami prawników) przytaczałem... bezskutecznie...
-
ciekawe. co prawda to zupełnie poza obszarem moich zainteresowań i, tym bardziej wiedzy, ale zawsze to ciekawostka:-)
-
Poważnie. Oprócz zwykłej stawki frachtowej przewoźnik stosuje różnego rodzaju dodatki: bunkrowy (paliwowy), kongestyjny (w przypadku rejsu do portów. w których statki oczekują długo w kolejce na rozładunek), wojenny (w przypadku rejsu do kraju, gdzie występuje ryzyko konfliktu zbrojnego lub niestabilna sytuacja polityczna) itp. itd.
-
Te boje o portrety zauważyłem, ale nie do końca rozumiem. Nie podzielam bowiem obiekcji wyrażanych przez niektórych. Uważam, że skoro nie jest to publikacja sensu stricte komercyjna , ma charakter fotografii reportażowej i nie narusza godności i intymnej sfery fotografowanej osoby, to chyba nie jest wymagana jej zgoda na zamieszczenie zdjęcia w "Kolumberze". Stosując ultra restrykcyjną wykładnię nie możnaby - chcąc być w zgodzie z prawem - publikować zdjęć żadnej osoby, która nie wyraziła na to formalnej zgody. A chyba tak nie jest... Oczywiście, we wszystkim należy stosować zasadę szacunku dla drugiego człowieka i .... zwykły, zdrowy rozsądek. Pozdrawiam.
-
wiesz... od pewnego momentu, już tylko ciałem;-)
-
jazz darowałem sobie z dwóch powodów. po pierwsze jestem laikiem... nawet jeśli lubię czasem posłuchać, to nie mam o jazzie zielonego pojęcia!:-) a po drugie, starałem się przedstawić gatunki charakterystyczne dla meksyku. i jakkolwiek rock, czy pop są gatunkami, że tak to ujmę, ogólnoświatowymi, w wydaniu meksykańskim mają swoją specyfikę wyróżniającą je spośród reszty (oczywiście to dość subiektywny punkt widzenia:-) z tego też powodu pominąłem kilka tradycji lokalnych - choćby właśnie muzykę z veracruz.
ale... muszę powiedzieć, że sam siebie zaskoczyłem!:-) spośród wymienionych przez ciebie latynosów związanych z jazzem, nie znam tylko Gonzalo Rubalcaba. ja to jestem niezły!;-)
-
no, to wywnioskowałem z twoich "podróży służbowych". zresztą, fachowość tłumaczeń nie pozostawia wątpliwości, że to nie hobby:-) swoją drogą... byłoby to dziwne hobby (myślę głównie o "cenniku";-)
-
Pewnie tak było, w końcu byłeś przy tym.
-
A to akurat jest związane z moją pracą zawodową, bowiem zajmuję się eksportem.
-
W sumie te rozbieżności między nami w odbiorze muzyki nie są, wbrew pozorom, aż tak wielkie. Nie kwestionuję, że "Iguana" ma korzenie w w Veracruz - tyle, że w zaprezentowanym klipie zabrzmiało mi to bardzo po paragwajsku. Może to wynikać właśnie z aranżacji. Dla mnie również Mercedes Sosa jest klasą w sobie. Nie zmienia to faktu, że nastrój i interpretacja piosenki Lhasy przypomniała mi niektóre kawałki Argentynki. Dziękuję za wyjaśnienia dotyczące cumbii. Jedyna istotna różnica dotyczy jedynie Cafe Tacuba. Ja po prostu nie przepadam za tym gatunkiem muzyki - nie oceniałem walorów artystycznych i kunsztu wykonawczego tych chłopaków. To jest trochę tak, jak z muzyką klasyczną. Uwielbiam Bacha, Haendla, Telemanna, Scarlattiego, Vivaldiego, lubię Mozarta i Beethovena, mniej natomiast "kręci" mnie Wagner, Sibelius czy de Falla. Nie przepadam za Stockhausenem, Weberem czy Pendereckim - a przecież nie ujmuję kunsztu, czy wartości muzyce tych ostatnich. W Twojej muzycznej podróży nie było w ogóle gatunku, który bardzo lubię - jazzu. Z jazzem jest wprawdzie związanych wielu muzyków, wokalistów i kompozytorów latynoamerykańskich takich jak choćby Arturo Sandoval, Gonzalo Rubalcaba, Paquito de Rivera, Caetano Veloso, Luis Bonfa, Joao i Astrid Gilberto, Antonio Carlos Jobim, czy nawet mistrz Astor Piazzolla. Jazzmani meksykańscy są u nas prawie nieznani. Kto słyszał np. wokalistce Magos Herrera? Ja sam choć jazzem się interesuję mam niewielkie pojęcie o tym, co dzieje się na tym mpolu w Meksyku... Wiadomo, że w krótkiej relacji trudno było zaprezentować przekrój wszystkich gatunków i nurtów muzycznych. Tym większy szacunek, że przybliżyłeś nieco tę dziedzinę.
-
podobną argumentację (popartą opiniami prawników) przytaczałem... bezskutecznie...
-
ciekawe. co prawda to zupełnie poza obszarem moich zainteresowań i, tym bardziej wiedzy, ale zawsze to ciekawostka:-)
-
Poważnie. Oprócz zwykłej stawki frachtowej przewoźnik stosuje różnego rodzaju dodatki: bunkrowy (paliwowy), kongestyjny (w przypadku rejsu do portów. w których statki oczekują długo w kolejce na rozładunek), wojenny (w przypadku rejsu do kraju, gdzie występuje ryzyko konfliktu zbrojnego lub niestabilna sytuacja polityczna) itp. itd.
-
Te boje o portrety zauważyłem, ale nie do końca rozumiem. Nie podzielam bowiem obiekcji wyrażanych przez niektórych. Uważam, że skoro nie jest to publikacja sensu stricte komercyjna , ma charakter fotografii reportażowej i nie narusza godności i intymnej sfery fotografowanej osoby, to chyba nie jest wymagana jej zgoda na zamieszczenie zdjęcia w "Kolumberze". Stosując ultra restrykcyjną wykładnię nie możnaby - chcąc być w zgodzie z prawem - publikować zdjęć żadnej osoby, która nie wyraziła na to formalnej zgody. A chyba tak nie jest... Oczywiście, we wszystkim należy stosować zasadę szacunku dla drugiego człowieka i .... zwykły, zdrowy rozsądek. Pozdrawiam.