Otrzymane komentarze dla użytkownika s.wawelski, strona 1367

Przejdź do głównej strony użytkownika s.wawelski

  1. s.wawelski
    s.wawelski (24.01.2010 1:13)
    No wiesz! My smoki zawsze czysciutkie jestesmy i wielowyznaniowe... :-)
  2. iwonka55h
    iwonka55h (23.01.2010 23:07)
    no, przebrnęłam za pierwszą razą, dzięki za podróż.
  3. iwonka55h
    iwonka55h (23.01.2010 22:52)
    jak ja byłam w 1981, to też był stan wyjątkowy...
  4. iwonka55h
    iwonka55h (23.01.2010 22:44)
    ja widziałam go wieczorem, w czasie pokazu "światło i dźwięk", też był błękitny...
  5. zfiesz
    zfiesz (23.01.2010 21:34)
    brak słów...
  6. zfiesz
    zfiesz (23.01.2010 21:27)
    o! znalazłem moje ulubione zdjęcie!:-)
  7. freemarti
    freemarti (23.01.2010 21:18)
    jestem zauroczona Twoją przygodą i zdjęciami w Turcji :))
  8. zfiesz
    zfiesz (23.01.2010 21:04)
    ja nie jestem pewny czy to niszczeje, czy raczej zostało zniszczone za czasów imperium i tylko tyle udało sie wydobyć spod farby/tynku...
  9. freemarti
    freemarti (23.01.2010 20:53)
    przepiękne
  10. zfiesz
    zfiesz (23.01.2010 20:50)
    fajowsko jak zwykle smoku:-)

    ja z turcji znam tylko stambuł i pewnie do emerytury tak pozostanie;-) w podróżach zawsze bardziej pociągali mnie ludzie niż kamienie i wyjazd do stambułu był pod tym względem jednym z ciekawszych. niemniej, ciekawie opisujesz miesjsca, które tyle lat muszą na mnie poczekać;-)

    ale co do przygód... podobną sytuację "autobusową" mieliśmy w urugwaju w colonia del sacramento (wydawało mi się, że gdzieś tu o tym pisałem, ale nie mogę znaleźć). mniej więcej o 10:26 zeszliśmy z pokoju do hostelowej recepcji żeby się "czekałtować", ale przy okazji spytałem recepcjonisty, czy nie wie, o której odjeżdżają autobusy do montevideo. on na to, że nie wie, ale zaraz się dowie i chwycił z telefon, zanim zdąrzyłem powiedzieć, żeby nie zawracał sobie głowy. okazało się, że najbliższy odjeżdża o 10:30, czyli właściwie w tej chwili:-) ale słyszę, że koleś prosi konduktora czy kogoś z informacji, żeby poczekali chwilę, bo ma dwójkę polaków do zabrania. skoro tak wykombinował, pytam go czy móglby w takim razie zamowić nam taksę skoro jest taki kochany. a on że nie, że jedziemy z nim! zostawił hostel samemu sobie, zabrał plecak Mojej Pani, przeprosił za nieporządek w aucie i ruszylismy. na dworcu byliśmy po dobrych 10-15 minutach. tu nasz wybawca poleciał do kasy, powiedział co i jak, i zanim się tam doczłapaliśmy bilety już czkały, a kolejny przemiły ochroniarz zaprowadził nas do autobusu. sielanka:-)

    jeśli chodzi o skuteczność tureckiej policji, przekonałem się o niej podczas przypadkowej nocnej zadymy w sultanahmet. uliczna bitwa była naprawdę spektakulana!:-) ale akcja policji, która kilkudziesiecioosobowy tłum rozpędziła (i skuła kogo trzeba) w dosłownie chwilę to prawdziwy majstersztyk!;-) więc wcale się nie dziwię, że jednemu udało się zatrzymać ruch na pustyni;-)

    dżemu z oliwek co prawda nie próbowałem (z pomidorów robi Moja Rodzicielka), ale podejrzewam, że grillowanej baraniny, która dla mnie była największym "wydarzeniem" wyjazdu do stambułu, nie pobije nic;-)

    aha... sorrki... tak mi się tylko rzuciło w oko... "świętokradztwem" i "ukradkiem" zamiast "swietokractwem" i "ukratkiem":-)

    pooglądam za chwilkę;-)