Ładuję...

kolumber.pl


W Starym Dworcu

Dotarliśmy do Cieszyna - małej miejscowości nad Jeziorem Siecino. Bez trudu odnaleźliśmy miejsce zakwaterowania - Stary Dworzec. Jak sama nazwa mówi, pensjonat został zaadoptowany w budynku stacji kolejowej. Miejsce jest zaaranżowane z dużym gustem i smakiem. Pamiątki związane z koleją, stare zdjęcia nawiązują do historii tego miejsca. W pensjonacie przez pozostałych gości byliśmy witani z dużym szacunkiem, żeby nie powiedzieć jak bohaterowie ;) Wszystko przez nasze bagaże, a zwłaszcza przyczepkę, którą ciągnąłem za rowerem. Wrażenie robiliśmy zawodowe, można było pomyśleć, że jesteśmy w podróży conajmniej miesiąc. Nie skarżę się na swój los, obciążenie traktuję jako dobry trening, za to mam spokojną głowę, że wszystkie klapeczki jakie mogłyby się akurat przydać jadą z nami ;)

Zostawiliśmy bagaże i resztę dnia postanowiliśmy wykorzystać do rozejrzenia się (na rowerach) po okolicy. Zawitaliśmy do wiejskiego sklepiku, na plażę o pięknej nazwie "Gęsia Łączka". Objechaliśmy Wyspę Ostrów, która jest połączona z lądem groblą. Nad tą groblą zatrzymaliśmy się żeby podziwiać jezioro, kiedy nie wiadomo skąd przyjechały lody, a właściwie samochód z lodami :) Takim miłym akcentem zakończyliśmy dzień i wróciliśmy do Starego Dworca. 

Kolejne dni miały nam mijać na wycieczkach rowerowych po okolicy, plażowaniu i spływie kajakowym. Wszystko było zaplanowane, ale nie przewidziałem jednego - pogody. Akurat w lecie 2017 przez Polskę przechodziły burze i ulewne deszcze. Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy się dopasować do panującej sytuacji, a plany kilkudniowe ograniczyć do najbliższych godzin. Za to każde okno pogodowe staraliśmy się wykorzystać co do minuty. Różnie się to kończyło, najczęściej powrotem w ulewie i suszeniem ubrań koło kominka.  

Każdy przebłysk słońca wyciągał mnie na łąkę z aparatem. Zaraz po mnie zjawiały się motyle i wszystkie inne owady, susząc się w słońcu.