Ładuję...

kolumber.pl


Etap drugi, Trapani, Monte Cofano, Zatoka Macari, 2013-06-25

Po przenocowaniu bezpośrednio po przyjeździe w Trapani, prawdopodobnie w B&B A Babordo, jadę autobusem do Castelluzzo, miejscowości dwa przystanki przed San Vito Lo Capo. Tu czeka na mnie pokój w B&B Alba Marina, zarezerwowany na trzy dni przez Nino, i już nie mogę się doczekać słynnych wypieków jego Mamy serwowanych na śniadania!

Nie byłam jeszcze w San Vito, ale zdjęcia tamtejszej plaży, opiewanej jako najpiękniejsza plaża Sycylii nie zachęcają mnie, szczególnie latem... Nie lubię tłumów, plaże z parasolami, pachnące olejkami do opalania mnie nie pociągają. Wolę dzikie plaże,  nie wymagam żółtego piasku, lubię skały i piękne widoki.

Castelluzzo to spokojna mieścinka położona nieopodal pięknej zatoki Macari. Mam zamiar przez te trzy dni spenetrować okolice na rowerze, chcę też wybrać się na wycieczkę łodzią wzdłuż Riserva dello Zingaro. Oczywiście, pochodzę po San Vito, może mi się uda spróbować tutejszego specjału - cus cus di pesce.

===================================================== 

Realizacja: Po nocy w Trapani i spacerze po moim ulubionym mieście spotkałam się z Giannim, który przygotowuje się do organizowania wycieczek dla turystów, w tym z Polski. W ramach - podobno - testowania tras mialam przyjemność razem z nim, jego dziewczyną Lilian i Polką Ulą, która odbywa u niego staż zobaczyć wiele ciekawych miejsc w prowincji Trapani.

Gianni zaproponował, że zawiezie mnie do Castelluzzo, a po drodze pokaże mi wybrzeże między Trapani a San Vito. Z wielką radością przystałam na tę propozycję, nie byłam jeszcze w tamtych stronach.

Kto jedzie do Trapani i porusza się samochodem, powinien koniecznie odwiedzić te tereny, szczególnie okolice Monte Cofano. Okolica jest tu surowa, górzysta, piękna.

Później minęliśmy Castelluzzo - miejscowość, gdzie miałam się zatrzymać na trzy noce, i pojechaliśmy w dół, do morza, do zatoki Macari. To niezwykle piękna okolica. Wybrzeże skaliste, znalazłam tam jedna maciupeńką zatoczką z odrobinką piasku, ale mnie skały nie odstraszają. Natomiast silne fale i niezbyt wysoka temperatura nie pozwoliły na kąpiel. To nas jednak specjalnie nie zmartwiło, poszliśmy na długą, kilkugodzinną wycieczkę pieszo w kierunku Torre della Tonnara, cały czas mając poszarpane wybrzeże po prawej, a wysokie góry po lewej ręce.

Przy Wieży zatrzymaliśmy się aby odpocząć. Fantastycznie się siedziało w cieniu, zajadało pane cunzato i patrzyło na fale...

Potem pojechaliśmy do San Vito, z góry spojrzęliśmy na miasto. Jest tu słynna plaża, masa piachu pod skałą.  Latem zjeżdżają tu tłumy. My pojechaliśmy dalej, w kierunku Lo Zingaro, ominęliśmy tę skałę nad plażą i dojechaliśmy do Tonnara, starej, nieczynnej przetwórni tuńczyka. Stąd widać odległe północne wejście do Riserva dello Zingaro.

W końcu, pod wieczór przyszedł czas na powrót do Castelluzzo.