Podróż Taki jest Krym - Aj Petri



  Aj Petri   Pionowa, postrzępiona, szczerząca zęby krawędzi wapienna ściana Góry Świętego Piotra (Aj-Petri po grecku) wznosi się nad południowym wybrzeżem Krymu. To może nie najwyższa, ale robiąca największe wrażenie zewnętrzna krawędź Gór Krymskich. Od strony Morza Czarnego to nawet kilometrowej wysokości (jak w przypadku Aj-Petri) urwiska lub gigantyczne amfiteatry – szerokie, opadające ku morzu doliny. I tak na długości 80 km. Skały to jurajskie wapienie leżące na znacznie starszych łupkach i piaskowcach. Aj-Petri, choć nie jest najwyższym szczytem Krymu, to jednak tysiącmetrowa wapienna ściana, zwieńczona ostrymi trzema skalnymi kłami. Owe zęby wprost nazywają się Zębiskami. Zachodni, najłagodniejszy, jest dostępny dla turystów, którzy wędrują tam setkami, by podziwiać panoramę południowego wybrzeża Krymu. Wschodni, bardzo stromy, wieńczy czerwona flaga. Co roku jest zmieniana na nową przez odważnych alpinistów. Równie niezdobyty jest środkowy. Na nim z kolei stoi... krzyż. Za jego postawienie zapłacili włoscy filmowcy, którzy kręcili tu film, a Aj-Petri grało Alpy. Wyjeżdżając nie zapłacili za zdjęcie krzyża, wiec stoi do dziś. Na szczyt Aj-Petri wiedzie kolejka linowa o różnicy wysokości 833 m pomiędzy dolną a górną stacją. Jazda nią należy do ekstremalnych przeżyć, gdy skrzypiący wagonik niebezpiecznie zbliża się do skał, jakby miał się za chwile o nie rozbić, po czym sunie niemal pionowo w górę. Nieliczne drzewa na szczycie są obwiązane tasiemkami, a zwykle kawałkami plastikowej folii. To przeniesiony z Syberii zwyczaj obłaskawiania duchów. Każdy zawiązuje na gałęzi jakiś węzełek, albo rzuca obok choć kopiejkę, w tym samym celu. A poniżej rozciąga się łagodna jajła, porośnięty trawą, krzakami, z rzadka lasem płaskowyż. To klasyczna budowa krymskich gór; strome stoki, najwyżej wzniesiona krawędź, a dalej łagodnie pofałdowany płaskowyż. Ta jajła jeszcze przed wojną była pełna owiec i kóz pasionych przez tatarskich pasterzy. Dziś zwierzęta powoli wracają na jajły, ale na Aj-Petri ich nie ma. Rosną tam m. in. płożące jałowce, uważane przez miejscowych za lecznicze. Ponoć nawet umierający, gdy się położy wieczorem na takim krzewie, rano wstanie pełnym sił. Na szczyt Aj Petri wjechaliśmy busem. Podróż po drodze wiodącej na szczyt dostarcza jeszcze większych wrażeń niż jazda kolejką. Zakręty o 180 stopni zwane językami teściowej to rzecz normalna. Z jednej strony pionowa skała, z drugiej – przepaść. Jeszcze kilkanaście lat temu było to ulubione miejsce radzieckich i postradzieckich reketów – okrutnych przestępców, przy których chowają się wszelkie mafie. Zapłacisz, może przeżyjesz. Nie zapłacisz – lecisz w przepaść... Na szczycie kramy z pamiątkami, uliczki z tatarskimi  restauracjami i możliwość sfotografowania się z wielbłądem czy sokołem. Na tym jednym z najwyższych szczytów Gór Krymskich (1234 m n.p.m.) ciągle wieje. To najbardziej wietrzne miejsce na całej Ukrainie; 125 dni w roku wiatr dmucha tu z prędkością nawet 50 metrów na sekundę. Nazwa, podobnie jak większość nazw z wybrzeża Krymu ma grecki rodowód. Aj-Petri to Góra (św.) Piotra. Leżąca u jej podnóża łupka to lis. Jałta to z kolei zruszczony grecki brzeg.
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri
  • Aj-Petri