Komentarze użytkownika zfiesz, strona 492
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
a dość wyjątkowo... w polsce:-) plany są odważne.... co wyjdzie? zobaczymy:-)
-
ja tylko na sekundkę, bo zaraz się kładę i rano lecę na wakacje:-) wszystkiego naj-naj-naj edytko... bądź szczęśliwa i niech ci się marzenia spełniają:-) muua:-*
-
za dużo roboty z relacja po powrocie to ty mieć nie będziesz!:-) dopiszesz po kilka zadań do każdego miejsca, wkleisz fotki i relacja na pierwszą stronę gotowa:-)
że zazdroszczę powtarzał nie będę;-) bo przecież wiesz:-p
odwalasz fantastyczną robotę pokazując ten prawdziwy meksyk! nie jukatańska cepeliadę dla turystów, którzy ignorancję podnoszą do rangi ideologi, ale miejsca, w których kształtowała się niepodległość i dzisiejszy kształt tego kraju. masz u mnie za to wielka butle mezcalu (z robalem oczywiście!;-)
a konkretniej...
błądzenie w tunelach guanajuato, to niepowtarzalna atrakcja!:-) już dla niej warto tu zajechać! a mumie... widok na miasto ze wzgórza pipila... niepowtarzalne! (choć te pierwsze rzeczywiście makabryczne i na granicy dobrego smaku... a może już ją przekroczyły?;-)
zacatecas... zaskoczyłeś mnie. planując wyjazd sprzed dwóch lat, odpuściłem to miasto, myśląc że queretaro, guanajuato i san miguel zapełnią kolonialna lukę mojej niewiedzy. cóż.... następnym razem się nadrobi!;-)
real... a wiesz, że w real de catorce kręcili film 'the mexican' z julią roberts i bradem pittem? jedna z fajniejszych absurdalnych komedii jakie widziałem (i fakt, że akcja dzieje się w meksyku nie ma z tym oczywiście nic wspólnego!;-) czytałem też gdzieś, że od jakiegoś czasu świetnie sprzedają się (wciąż tanie) nieruchomości w real, bo wróży się mu (temu miastu:-) przyszłość podobną do san miguel, czyli ostoję dla amerykańskich i kanadyjskich emerytów. może warto zastanowić się nad inwestycją?:-)
wybrzeża nie zazdroszczę - to nie moja bajka;-) (pewnie wszyscy wierzą;-)
barranca... w 2007 musiałem wybierać: albo kanion, albo acapulco i taxco. wybrałem, pod przymusem, opcję drugą. przekonaj mnie, że mam czego żałować:-)
i pisz dalej, bo w tym roku urlop 'tylko' w polsce (choć plan bardzo egzotyczny). już za 36 godzin!!!!:-)
-
spoko spoko... zauważyłem... ale w przypadku maleo... sam rozumiesz, że skojarzenie dość słuszne:-) był czas, że wydawało się, że gra wszędzie:-) sam się zdziwiłem, że w całej swojej muzycznej historii zaliczył tylko osiem bandów. przy czym kilka w czasach dość zamierzchłych...
-
mam przeczucie, że pozbawianie języka pociąga za sobą również pozbawienie życia, ale... sprawdzaj! sprawdzaj!:-)
-
a jak sprawdzisz? wietnamczycy oficjalnie też psami nie karmią;-)
-
ozorków nie jedzą? nie wierzę! co prawda jakoś nie rzuciło mi się w oczy, ale głowę dam, że znalazłbyś w menu:-) zapewne z chili, solą i lemonką;-)
-
ogień?? ciekawe... jakoś na drętwiaków mi zawsze wyglądali, ale.... chwali się....
...robi nam pa pa rara... robi nam pa pa rara... :-)
-
nie no... pasikonik jest git, ale ten jęzor:-p
-
tej pierwszej fascynacji nigdy nie przechodziłem, a legendarnej legendzie do dziś pokłony bije:-)
jeszcze a propos formy i występu woodstockowego... był z nami... znaczy z naszą ekipą... taki stary punol... taki co to z dzieciństwa jeszcze beatles'ów pamiętał. na armii chłop stał i łzy mu z oczu ciekły...
-
a dość wyjątkowo... w polsce:-) plany są odważne.... co wyjdzie? zobaczymy:-)
-
ja tylko na sekundkę, bo zaraz się kładę i rano lecę na wakacje:-) wszystkiego naj-naj-naj edytko... bądź szczęśliwa i niech ci się marzenia spełniają:-) muua:-*
-
za dużo roboty z relacja po powrocie to ty mieć nie będziesz!:-) dopiszesz po kilka zadań do każdego miejsca, wkleisz fotki i relacja na pierwszą stronę gotowa:-)
że zazdroszczę powtarzał nie będę;-) bo przecież wiesz:-p
odwalasz fantastyczną robotę pokazując ten prawdziwy meksyk! nie jukatańska cepeliadę dla turystów, którzy ignorancję podnoszą do rangi ideologi, ale miejsca, w których kształtowała się niepodległość i dzisiejszy kształt tego kraju. masz u mnie za to wielka butle mezcalu (z robalem oczywiście!;-)
a konkretniej...
błądzenie w tunelach guanajuato, to niepowtarzalna atrakcja!:-) już dla niej warto tu zajechać! a mumie... widok na miasto ze wzgórza pipila... niepowtarzalne! (choć te pierwsze rzeczywiście makabryczne i na granicy dobrego smaku... a może już ją przekroczyły?;-)
zacatecas... zaskoczyłeś mnie. planując wyjazd sprzed dwóch lat, odpuściłem to miasto, myśląc że queretaro, guanajuato i san miguel zapełnią kolonialna lukę mojej niewiedzy. cóż.... następnym razem się nadrobi!;-)
real... a wiesz, że w real de catorce kręcili film 'the mexican' z julią roberts i bradem pittem? jedna z fajniejszych absurdalnych komedii jakie widziałem (i fakt, że akcja dzieje się w meksyku nie ma z tym oczywiście nic wspólnego!;-) czytałem też gdzieś, że od jakiegoś czasu świetnie sprzedają się (wciąż tanie) nieruchomości w real, bo wróży się mu (temu miastu:-) przyszłość podobną do san miguel, czyli ostoję dla amerykańskich i kanadyjskich emerytów. może warto zastanowić się nad inwestycją?:-)
wybrzeża nie zazdroszczę - to nie moja bajka;-) (pewnie wszyscy wierzą;-)
barranca... w 2007 musiałem wybierać: albo kanion, albo acapulco i taxco. wybrałem, pod przymusem, opcję drugą. przekonaj mnie, że mam czego żałować:-)
i pisz dalej, bo w tym roku urlop 'tylko' w polsce (choć plan bardzo egzotyczny). już za 36 godzin!!!!:-) -
spoko spoko... zauważyłem... ale w przypadku maleo... sam rozumiesz, że skojarzenie dość słuszne:-) był czas, że wydawało się, że gra wszędzie:-) sam się zdziwiłem, że w całej swojej muzycznej historii zaliczył tylko osiem bandów. przy czym kilka w czasach dość zamierzchłych...
-
mam przeczucie, że pozbawianie języka pociąga za sobą również pozbawienie życia, ale... sprawdzaj! sprawdzaj!:-)
-
a jak sprawdzisz? wietnamczycy oficjalnie też psami nie karmią;-)
-
ozorków nie jedzą? nie wierzę! co prawda jakoś nie rzuciło mi się w oczy, ale głowę dam, że znalazłbyś w menu:-) zapewne z chili, solą i lemonką;-)
-
ogień?? ciekawe... jakoś na drętwiaków mi zawsze wyglądali, ale.... chwali się....
...robi nam pa pa rara... robi nam pa pa rara... :-) -
nie no... pasikonik jest git, ale ten jęzor:-p
-
tej pierwszej fascynacji nigdy nie przechodziłem, a legendarnej legendzie do dziś pokłony bije:-)
jeszcze a propos formy i występu woodstockowego... był z nami... znaczy z naszą ekipą... taki stary punol... taki co to z dzieciństwa jeszcze beatles'ów pamiętał. na armii chłop stał i łzy mu z oczu ciekły...