Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 397
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
:))
-
Sławku, są miejsca na świecie, w których ludzie żyją z takiego - excusez le mot - gówna. Należy do nich choćby maleńka wysepka Marie Louise, leżąca w południowej części archipelagu Amirantów. Wikipedia podaje, że Marie Louise jest niską i piaszczystą, koralową skałą, o owalnym kształcie 1250×600 m i wysokości 9 m, której powierzchnia wynosi 52,6 ha. Wyspę zamieszkują stale pracownicy rolni i rybacy. Do 1963 roku żródłem głównych dochodów gospodarki było guano, którego eksport wynosił 3000 ton rocznie. Dodatkowymi produktami były kopra i suszona ryba. W roku 1905 eksport guana wyniósł 3500 ton. Eksport guana odgrywa też rolę w innych miejscach na ziemi (choćby w Peru), Zainteresowanym polecam artykuł "The geat guano boom" dostępny w sieci (http://mises.org/daily/6006/)
-
Ja widzę tu znak pokoju i przebaczenia, a zarazem symbol Ducha Świętego, który ma odnowić oblicze ziemi... Ale każdy może znaleźć własną interpretację...
-
Za 700 lat będą może mówić to samo o datach z naszej epoki...
-
Myślę, że to dzieło konserwatorów...
-
Może spadł, a może było tak jak w tym starym dowcipie: "Ciężkie czasy' - powiedział żołnierz radziecki zdejmując zegar z wieży kościelnej... (nie znającym rosyjskiego wyjaśniam, że po rosyjsku słowo " часы" wym, "czasy" oznacza zegarek)...
-
Dziękuję za życzenia świąteczne. Ze swej strony także życzę zdrowych i radosnych Świąt a w nowym roku - wymarzonych podróży. Pozdrawiam.
-
:) A skoro wspomniałeś barchany, to przypomniałeś mi starą (ale świetną) piosenkę do tekstu Wojciecha Młynarskiego w znakomitej interpretacji Wiesława Gołasa, w której jest następujący passus:
"W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc,
A ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc,
I rano gapisz się na ludzi okiem złym,
Gdy nagle coś się w tobie budzi i jak w dym.
W Polskę idziemy, drodzy panowie,
W Polskę idziemy,
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Do ludzi lgniemy...."
A tutaj masz całość: http://www.youtube.com/watch?v=AA0kjqAuUwg
-
Może... A tak swoją drogą, to na jednym z litewskich stoisk sprzedawano bardzo smaczny miód pitny...
-
Dziękuję Sławku za liczne komentarze i - jak mniemam- również i plusy oddane na moje opisanie ziemi lubawskiej. Piszę "jak mniemam", bo znowu przestały działać powiadomienia w Kolumberze, a na Twoje komentarze natknąłem się zupełnie przypadkiem. A czwartą część Iranu Hooltayki miałem już przyjemność zaliczyć. Pozdrawiam.
-
:))
-
Sławku, są miejsca na świecie, w których ludzie żyją z takiego - excusez le mot - gówna. Należy do nich choćby maleńka wysepka Marie Louise, leżąca w południowej części archipelagu Amirantów. Wikipedia podaje, że Marie Louise jest niską i piaszczystą, koralową skałą, o owalnym kształcie 1250×600 m i wysokości 9 m, której powierzchnia wynosi 52,6 ha. Wyspę zamieszkują stale pracownicy rolni i rybacy. Do 1963 roku żródłem głównych dochodów gospodarki było guano, którego eksport wynosił 3000 ton rocznie. Dodatkowymi produktami były kopra i suszona ryba. W roku 1905 eksport guana wyniósł 3500 ton. Eksport guana odgrywa też rolę w innych miejscach na ziemi (choćby w Peru), Zainteresowanym polecam artykuł "The geat guano boom" dostępny w sieci (http://mises.org/daily/6006/)
-
Ja widzę tu znak pokoju i przebaczenia, a zarazem symbol Ducha Świętego, który ma odnowić oblicze ziemi... Ale każdy może znaleźć własną interpretację...
-
Za 700 lat będą może mówić to samo o datach z naszej epoki...
-
Myślę, że to dzieło konserwatorów...
-
Może spadł, a może było tak jak w tym starym dowcipie: "Ciężkie czasy' - powiedział żołnierz radziecki zdejmując zegar z wieży kościelnej... (nie znającym rosyjskiego wyjaśniam, że po rosyjsku słowo " часы" wym, "czasy" oznacza zegarek)...
-
Dziękuję za życzenia świąteczne. Ze swej strony także życzę zdrowych i radosnych Świąt a w nowym roku - wymarzonych podróży. Pozdrawiam.
-
:) A skoro wspomniałeś barchany, to przypomniałeś mi starą (ale świetną) piosenkę do tekstu Wojciecha Młynarskiego w znakomitej interpretacji Wiesława Gołasa, w której jest następujący passus:
"W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc,
A ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc,
I rano gapisz się na ludzi okiem złym,
Gdy nagle coś się w tobie budzi i jak w dym.
W Polskę idziemy, drodzy panowie,
W Polskę idziemy,
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Do ludzi lgniemy...."
A tutaj masz całość: http://www.youtube.com/watch?v=AA0kjqAuUwg -
Może... A tak swoją drogą, to na jednym z litewskich stoisk sprzedawano bardzo smaczny miód pitny...
-
Dziękuję Sławku za liczne komentarze i - jak mniemam- również i plusy oddane na moje opisanie ziemi lubawskiej. Piszę "jak mniemam", bo znowu przestały działać powiadomienia w Kolumberze, a na Twoje komentarze natknąłem się zupełnie przypadkiem. A czwartą część Iranu Hooltayki miałem już przyjemność zaliczyć. Pozdrawiam.