Komentarze użytkownika mapew, strona 583
Przejdź do głównej strony użytkownika mapew
-
:)
-
absolutnie nie, ten lodowic jest stale w ruchu (ok. 1 m na dzien), i stale tu zgrzyta i trzeszczy. Na zdjeciach nie widac za bardzo skali porownawczej, ale te glasy maja po kilka metrów wysokosci
-
Piotrze, dziekuje Ci za wszystkie lodowe plusiki, ktore dla mnie byly bardzo cieple :-)
-
ale nie tutaj (szkoda) - takie whisky z tysiacletnim lodem.... :-)
-
albo lody z woda ( w wodzie)
-
jaka to nazwa?
-
amused, ja ogladalbym z takim samym entuzjazmem kazda dalsza stavkirke. I fotografowal.... ;-)))
Taki juz jestem.... ;-)
-
Bartku, z tym przysypianiem to jest chyba zwiazane z wiekiem ;-) Dawniej tez nie wyobrazalem sobie, abym mogl choc na sekunde przymruzyc oko podczas jazdy, nawet podczas jazdy godzinami przez monotonna pustynie w upale i pojezdzie bez klimatyzacji. Bylem oburzony na osoby, ktore spaly czy czytaly. Ale w ostatnim czasie, tez zdazylo mi sie ku mojemu przerazeniu, ze pare razy i mnie glowa spadla podczas jazdy.... :-)
Co do calkowitego usuwania zdjec, to robie to tylko z calkowicie nieudanymi albo prawie identycznymi. Reszta pozostaje w moim archiwum :-) A zdjec, ktore nie prztedstawiaja niczego unikatowego dla miejsca tez nie usuwam, jesli sa ladne. Bo jak tu np. usunac zdjecie kwiatka czy np. kolibra, ktore mogloby co prawda byc zrobione wszedzie (tzn. nie rozpozna sie po nim zadnego miejsca), ale jest pomimo wszystko bardzo udane.
Amused, ciesze sie, ze mamy cos wspolnego :-) Ja tez nie mam nic przeciwko siedzeniu trzy godziny na ulicy i obserwowaniu zycia ulicznego, ale jak wiem, ze nie ma w poblizu niczego innego ciekawego do zobaczenia czy zwiedzenia. Jak wiem, to nie usiedze :-)) Potrzebuje po prostu tej emocji i silnych przezyc :-) Zawsze zartuje, ze relaksuje sie na codzien, wiec na urlopie potrzebuje stresu (pozytywnego) ...... ;-)
Ewo, interesujaco podchodzisz do korekty kolorow, ciekawe to. Ja nie zmieniam ich tak selektywnie, co najwyzej niebo :-) Ale zdziwiony bylem troche kolorami Twoich zdjec z Sossusvlei i Dead Vlei - ja mam je w pamieci o wiele bardziej intensywne (a z Dead Vlei znam takie kolory z inych zdjec, bo tu nie bylem). Czy Ty redukowalas tu tez te kolory?
-
cd: mam nawet wrazenie, ze dzieki fotografowaniu intensywniej przypatruje sie ludziom, miastom, bo patrze tez pod katem ciekawych motywow. Wiem, ze bez aparatu w reku nieraz juz jest sie zmeczonym i znudzonym i obraz mija jak we snie. A jak mam aparat w reku, to jestem czujny... :-) Nawet patrzac z okna autobusu, to majac aparat w reku patrze intensywnie i utrwalam sobie co widze. A jak jade bez aparatu to i nieraz sie gada albo przysypia :-)) (jak zreszta wiekszosc podrozujacych), i nic nie widzi
-
Bartku, moze i wiecej myslalem przed zrobieniem zdjecia, albo i wiecej czasu tracilem. Bo popatrzylem na motyw z jednej strony, potem poszedlem na druga i stwierdzilem, ze jednak gorzej wyglada i znowu wracalem w pierwsze zdjecie, abymoc zrobic to jedno ladne ujecie, na ktore moglem sobie pozwolic. A potem odkrylem jeszcze lepsza perspektywe i z bolem serca musialem rezygnowac z ujecia... Teraz robie zdjecie, jak mi sie wydaje, ze jest ladna perspektywa lub miejsce i ide dalej, nie muszac kalkulowac, czy starczy mi zdjec, albo co zrobie, jak odkryje jeszcze jedno ciekawsze miejsce...
Czy teraz nie widze z podrozy tyle co wczesniejß Chyba nie. Nie mam wrazenia, ze mi ucieka cos z podrozy i ze musze poogladac podroz dopiero w domu. Wrazenie to mam, gdy np. grupa siedzi przez 2 godziny w restauracji w oczekiwaniu na obiad lub tp. Jak cos widze, to widze to najpierw golym okiem, a potem dopiero przez objektyw... A poza tym stwierdzam, ze nawet gdy nie uzywam aparatu, np. podczas jazdy autobusem, to patrze na krajobraz w kategorii "klatek filmowch", tzn. widze motywy i kompozycje krajobrazu, ktore tworzylyby ladna scenerie na zdjeciu.... ;-)) To juz chyba taka moja odchylka ;-))
-
:)
-
absolutnie nie, ten lodowic jest stale w ruchu (ok. 1 m na dzien), i stale tu zgrzyta i trzeszczy. Na zdjeciach nie widac za bardzo skali porownawczej, ale te glasy maja po kilka metrów wysokosci
-
Piotrze, dziekuje Ci za wszystkie lodowe plusiki, ktore dla mnie byly bardzo cieple :-)
-
ale nie tutaj (szkoda) - takie whisky z tysiacletnim lodem.... :-)
-
albo lody z woda ( w wodzie)
-
jaka to nazwa?
-
amused, ja ogladalbym z takim samym entuzjazmem kazda dalsza stavkirke. I fotografowal.... ;-)))
Taki juz jestem.... ;-) -
Bartku, z tym przysypianiem to jest chyba zwiazane z wiekiem ;-) Dawniej tez nie wyobrazalem sobie, abym mogl choc na sekunde przymruzyc oko podczas jazdy, nawet podczas jazdy godzinami przez monotonna pustynie w upale i pojezdzie bez klimatyzacji. Bylem oburzony na osoby, ktore spaly czy czytaly. Ale w ostatnim czasie, tez zdazylo mi sie ku mojemu przerazeniu, ze pare razy i mnie glowa spadla podczas jazdy.... :-)
Co do calkowitego usuwania zdjec, to robie to tylko z calkowicie nieudanymi albo prawie identycznymi. Reszta pozostaje w moim archiwum :-) A zdjec, ktore nie prztedstawiaja niczego unikatowego dla miejsca tez nie usuwam, jesli sa ladne. Bo jak tu np. usunac zdjecie kwiatka czy np. kolibra, ktore mogloby co prawda byc zrobione wszedzie (tzn. nie rozpozna sie po nim zadnego miejsca), ale jest pomimo wszystko bardzo udane.
Amused, ciesze sie, ze mamy cos wspolnego :-) Ja tez nie mam nic przeciwko siedzeniu trzy godziny na ulicy i obserwowaniu zycia ulicznego, ale jak wiem, ze nie ma w poblizu niczego innego ciekawego do zobaczenia czy zwiedzenia. Jak wiem, to nie usiedze :-)) Potrzebuje po prostu tej emocji i silnych przezyc :-) Zawsze zartuje, ze relaksuje sie na codzien, wiec na urlopie potrzebuje stresu (pozytywnego) ...... ;-)
Ewo, interesujaco podchodzisz do korekty kolorow, ciekawe to. Ja nie zmieniam ich tak selektywnie, co najwyzej niebo :-) Ale zdziwiony bylem troche kolorami Twoich zdjec z Sossusvlei i Dead Vlei - ja mam je w pamieci o wiele bardziej intensywne (a z Dead Vlei znam takie kolory z inych zdjec, bo tu nie bylem). Czy Ty redukowalas tu tez te kolory? -
cd: mam nawet wrazenie, ze dzieki fotografowaniu intensywniej przypatruje sie ludziom, miastom, bo patrze tez pod katem ciekawych motywow. Wiem, ze bez aparatu w reku nieraz juz jest sie zmeczonym i znudzonym i obraz mija jak we snie. A jak mam aparat w reku, to jestem czujny... :-) Nawet patrzac z okna autobusu, to majac aparat w reku patrze intensywnie i utrwalam sobie co widze. A jak jade bez aparatu to i nieraz sie gada albo przysypia :-)) (jak zreszta wiekszosc podrozujacych), i nic nie widzi
-
Bartku, moze i wiecej myslalem przed zrobieniem zdjecia, albo i wiecej czasu tracilem. Bo popatrzylem na motyw z jednej strony, potem poszedlem na druga i stwierdzilem, ze jednak gorzej wyglada i znowu wracalem w pierwsze zdjecie, abymoc zrobic to jedno ladne ujecie, na ktore moglem sobie pozwolic. A potem odkrylem jeszcze lepsza perspektywe i z bolem serca musialem rezygnowac z ujecia... Teraz robie zdjecie, jak mi sie wydaje, ze jest ladna perspektywa lub miejsce i ide dalej, nie muszac kalkulowac, czy starczy mi zdjec, albo co zrobie, jak odkryje jeszcze jedno ciekawsze miejsce...
Czy teraz nie widze z podrozy tyle co wczesniejß Chyba nie. Nie mam wrazenia, ze mi ucieka cos z podrozy i ze musze poogladac podroz dopiero w domu. Wrazenie to mam, gdy np. grupa siedzi przez 2 godziny w restauracji w oczekiwaniu na obiad lub tp. Jak cos widze, to widze to najpierw golym okiem, a potem dopiero przez objektyw... A poza tym stwierdzam, ze nawet gdy nie uzywam aparatu, np. podczas jazdy autobusem, to patrze na krajobraz w kategorii "klatek filmowch", tzn. widze motywy i kompozycje krajobrazu, ktore tworzylyby ladna scenerie na zdjeciu.... ;-)) To juz chyba taka moja odchylka ;-))