Ocenione komentarze użytkownika pan_hons, strona 846
Przejdź do głównej strony użytkownika pan_hons
-
Wrota Piekieł;)
-
coś niesamowitego, mały raj wśród oceanu lawy i skał:)
-
fajny efekt!
-
winorośl w pełnej krasie:)
-
bardzo fajne kompozycyjnie zdjęcie, super to wygląda! No i w końcu widać w pełni rozwinięto winorośl:) Z reguły Kolumberowicze publikowali zdjęcia z pobytów jesienno-zimowych, gdy zieleni nie było tam w ogóle, bo po zbiorze, winorośl została przycięta niemal do ziemi. Teraz widać wszystko dokładnie:)
-
Ale dziwnie, tak sztucznie to wygląda, te osiedla domków... Podobnie chyba jest w zachodnich stanach w USA, całe wielkie osiedla sztucznie ułożone na terenach, gdzie normalnie nie powinni mieszkać ludzie, bo jest zbyt sucho, zieleni brak, i wody brak. Ciągnie się więc wodę setkami kilometrów nieraz z daleko położonych terenów, zaburzając naturalną gospodarkę środowiska. Sztucznie sadzi się wokół domów zieleń (aby było ładnie) i marnuje na nią hektolitry wody, którymi trzeba ją podlewać. Albo jeszcze lepiej (lub w zasadzie gorzej) gdy ludzie mają tam baseny przy swoich domach (no bo dla szpanu warto mieć basen przy domu), na co jeszcze większe ilości wody się marnują. Sytuacja jest absurdalna wręcz, bo nie dość, że marnuje się olbrzymie ilości wody (gdzienigdzie już całe rzeki i źródła podziemne wyschły) to jeszcze wszystko to dużo kosztuje, bo życie ponad stan kosztuje. Ale widocznie ludzi chcą tak żyć i płacić olbrzymie pieniądze za takie życie, choć mogliby mieszkać w innych rejonach, bardziej sprzyjających ludziom. W USA są przecież olbrzymie tereny niezamieszkane, bardziej zielone. Tutaj widać, ten trend też się przyjął niestety...
-
Lidio, jak zawsze cieszę się, że gościsz w moich galeriach:) Dziękuję Ci bardzo za Twą wizytę bogatą w plusy do mojej najnowszej i jednocześnie ostatniej już publikacji z Mongolii:) Miło mi, że mogłem przybliżyć ten mało znany zakątek świata:) Pozdrawiam serdecznie!
-
Dziękuję bardzo za wizytę, plusy i pozytywne komentarze do mojej najnowszej i jednocześnie ostatniej już publikacji z Mongolii:) Cieszę się, że chciałeś sprawdzić na moich zdjęciach, jak wygląda słynna pustynia Gobi:) Pozdrawiam!
-
zdecydowanie inna! O wiele bardziej zróżnicowana i kolorowa:)
-
Po raz kolejny ogromne podziękowania za Twą wizytę. Tym razem widzę, że postanowiłeś odpocząć od klimatów mongolskich (nie widziałeś jeszcze zdjęć z Ułan Bator) i zobaczyć, gdzie bije serce rosyjskiego buddyzmu:) Choć inny to kraj, to jak zauważyłeś klimat miejsc się nie zmienił w porównaniu z Mongolią:) Cieszę się, że udało mi się pokazać Tobie (jak i widać po popularności publikacji także innym kolumberowiczom) miejsce niezwykłe, magiczne i bardzo ciekawe, a jednocześnie bardzo mało znane:) Na mnie zrobiło duże wrażenie, szczególnie że był to mój pierwszy w życiu kontakt z buddyzmem. Szkoda tylko, i tego mocno żałuję, że przez cały dzień brak było niebieskiego nieba, które tak lubię i tak chce widzieć na swoich zdjęciach. Ale może tak właśnie miało być. Buddyzm ma uczyć skromności i ma hamować nasze zapędy, abyśmy zbyt dużo nie chcieli a umieli docenić to, co mamy. Takie to może symboliczne znaczenie miało... Pozdrawiam serdecznie!
-
Wrota Piekieł;)
-
coś niesamowitego, mały raj wśród oceanu lawy i skał:)
-
fajny efekt!
-
winorośl w pełnej krasie:)
-
bardzo fajne kompozycyjnie zdjęcie, super to wygląda! No i w końcu widać w pełni rozwinięto winorośl:) Z reguły Kolumberowicze publikowali zdjęcia z pobytów jesienno-zimowych, gdy zieleni nie było tam w ogóle, bo po zbiorze, winorośl została przycięta niemal do ziemi. Teraz widać wszystko dokładnie:)
-
Ale dziwnie, tak sztucznie to wygląda, te osiedla domków... Podobnie chyba jest w zachodnich stanach w USA, całe wielkie osiedla sztucznie ułożone na terenach, gdzie normalnie nie powinni mieszkać ludzie, bo jest zbyt sucho, zieleni brak, i wody brak. Ciągnie się więc wodę setkami kilometrów nieraz z daleko położonych terenów, zaburzając naturalną gospodarkę środowiska. Sztucznie sadzi się wokół domów zieleń (aby było ładnie) i marnuje na nią hektolitry wody, którymi trzeba ją podlewać. Albo jeszcze lepiej (lub w zasadzie gorzej) gdy ludzie mają tam baseny przy swoich domach (no bo dla szpanu warto mieć basen przy domu), na co jeszcze większe ilości wody się marnują. Sytuacja jest absurdalna wręcz, bo nie dość, że marnuje się olbrzymie ilości wody (gdzienigdzie już całe rzeki i źródła podziemne wyschły) to jeszcze wszystko to dużo kosztuje, bo życie ponad stan kosztuje. Ale widocznie ludzi chcą tak żyć i płacić olbrzymie pieniądze za takie życie, choć mogliby mieszkać w innych rejonach, bardziej sprzyjających ludziom. W USA są przecież olbrzymie tereny niezamieszkane, bardziej zielone. Tutaj widać, ten trend też się przyjął niestety...
-
Lidio, jak zawsze cieszę się, że gościsz w moich galeriach:) Dziękuję Ci bardzo za Twą wizytę bogatą w plusy do mojej najnowszej i jednocześnie ostatniej już publikacji z Mongolii:) Miło mi, że mogłem przybliżyć ten mało znany zakątek świata:) Pozdrawiam serdecznie!
-
Dziękuję bardzo za wizytę, plusy i pozytywne komentarze do mojej najnowszej i jednocześnie ostatniej już publikacji z Mongolii:) Cieszę się, że chciałeś sprawdzić na moich zdjęciach, jak wygląda słynna pustynia Gobi:) Pozdrawiam!
-
zdecydowanie inna! O wiele bardziej zróżnicowana i kolorowa:)
-
Po raz kolejny ogromne podziękowania za Twą wizytę. Tym razem widzę, że postanowiłeś odpocząć od klimatów mongolskich (nie widziałeś jeszcze zdjęć z Ułan Bator) i zobaczyć, gdzie bije serce rosyjskiego buddyzmu:) Choć inny to kraj, to jak zauważyłeś klimat miejsc się nie zmienił w porównaniu z Mongolią:) Cieszę się, że udało mi się pokazać Tobie (jak i widać po popularności publikacji także innym kolumberowiczom) miejsce niezwykłe, magiczne i bardzo ciekawe, a jednocześnie bardzo mało znane:) Na mnie zrobiło duże wrażenie, szczególnie że był to mój pierwszy w życiu kontakt z buddyzmem. Szkoda tylko, i tego mocno żałuję, że przez cały dzień brak było niebieskiego nieba, które tak lubię i tak chce widzieć na swoich zdjęciach. Ale może tak właśnie miało być. Buddyzm ma uczyć skromności i ma hamować nasze zapędy, abyśmy zbyt dużo nie chcieli a umieli docenić to, co mamy. Takie to może symboliczne znaczenie miało... Pozdrawiam serdecznie!