Ocenione komentarze użytkownika lmichorowski, strona 718

Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski

  1. lmichorowski
    lmichorowski (15.01.2012 19:39)
    Tzw. Głaz Jastrzębowskiego. Jest to największy i jednocześnie najstarszy w Polsce granitowy monolit z zegarem słonecznym. W Łazienkach pojawił się jako ostatni na długo po śmierci miłośnika zegarów w Łazienkach - króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wykonał go własnoręcznie Wojciech Bogumił Jastrzębowski, naukowiec, przyrodnik i wynalazca, profesor botaniki, fizyki, zoologii i ogrodnictwa w Instytucie Rolniczo-Leśnym na Marymoncie. Ciekawostką są tutaj zatopiony w skale masywny gnomon pokryty półokrągłymi wypustkami oraz rzymska liczba IIII (pisana jako cztery pionowe kreski, a nie jako IV). Na tarczy zegara Jastrzębowski zostawił swoje inicjały oraz datę wykonania czasomierza.

    (źródło: www.gnomonika.pl)
  2. lmichorowski
    lmichorowski (15.01.2012 19:29)
    Aktualnie wydaje się, że nikt dokładnie nie zna jego pochodzenia ani roku powstania, jednak ukruszona tarcza z piaskowca i złamany gnomon, a także obrastający zegar mech, sugerują jego bogate doświadczenia. Zegar ułożono na panoplii, czyli fragmencie dawnej dekoracji złożonej ze zbroi i różnej broni pochodzącej z Łuku Tryumfalnego z 1809 roku, ustawionego ku chwale Wojska Polskiego i księcia Józefa Poniatowskiego.Masywnej tarczy zegara brakuje wielu fragmentów. Z jej środka wystaje kawałek pręta, który jednak nie przypomina gnomona, lecz zwyczajny kawałek metalu wetknięty w tarczę zamiast niego. Obok niego widać niewielkie wgłębienie, który sugeruje, że zegar posiadał zamocowany w dwóch miejscach gnomon równoległy do osi ziemi.

    (źródło: www.gnomonika.pl)
  3. lmichorowski
    lmichorowski (15.01.2012 19:23)
    Nie ma tego uroku starych zegarów, ale jest jak najbardziej funkcjonalny.
  4. lmichorowski
    lmichorowski (15.01.2012 19:21)
    Dobrze pamiętasz. Umowa na budowę zegara zawarta została między przełożonymi Kościoła Mariackiego, a mistrzem Hansem Düringerem w 1464 r. Jej wykonanie zajęło mistrzowi niemalże siedem lat. Powstało dzieło, którym Gdańsk nie cieszył się wprawdzie długo, ale z pewnością niezwykłe i budzące powszechne zainteresowanie. Przytoczona przez Ciebie legenda opowiada o oślepieniu mistrza po wykonaniu zlecenia, by nigdy nie mógł już nic wspanialszego skonstruować, o tym jak zegar się zepsuł, a ociemniały mistrz wykorzystał bezczelną prośbę o pomoc w jego naprawieniu, by go zniszczyć na zawsze. Legenda kończy się klątwą rzuconą na zegar i samobójstwem mistrza. Faktem jest, że zegar rzeczywiście nie działał przez cztery wieki i rzeczywiście nikt go nie mógł naprawić. Najprawdopodobniej jednak legendę wprowadzili do gdańskiej tradycji mniej zdolni następcy mistrza Düringera, lub oszczędni przełożeni kościoła. Pod koniec XX wieku przystąpiono do rekonstrukcji i naprawy tego, co ze wspaniałego zegara pozostało. Prace trwały długo, ale zakończyły się sukcesem.

    (źródło: www.mojetrojmiasto.pl - tamże więcej szczegółów odnośnie konstrukcji zegara).
  5. lmichorowski
    lmichorowski (15.01.2012 19:11)
    Jest to zegar napędzany mechanizmem trzech przeciwwag, a wyposażony jest w 36 dzwonów umożliwiających wygrywanie różnych melodii. Ustawienia zegara pozwalają na wygrywanie melodii co godzinę lub co kwadrans. Na tych dzwonach można grać jak na fortepianie, gdyż przygotowana jest odpowiednia do tego klawiatura. Zegar ten sprowadzono z Melinej w Belgii.

    (źródło: www.czasomierze.wordpress.com)
  6. lmichorowski
    lmichorowski (15.01.2012 18:38)
    Zegar ten powstał w XVII wieku za panowania Władysława IV, prawdopodobnie w 1622 roku. Według jednych - jego twórcą był sprowadzony z Florencji zegarmistrz Gerardo Priami. Inni przypisują autorstwo warszawskiemu zegarmistrzowi Janowi Sulejowi. W czasie najazdu szwedzkiego w 1656 roku zegar wraz z wieżą uległ uszkodzeniu, a może i całkowitemu zniszczeniu. Wieżę odbudowano w roku 1667. W połowie XVIII wieku zegarem opiekował się zegarmistrz królewski Daniel Schepcke (Schöpke, Szepkie). W tym czasie w wieży zainstalowano nowy mechanizm zegarowy, wybijający kwadranse i godziny. Pod koniec XVIII wieku zegarem na wieży zamkowej opiekował się jeden z najwybitniejszych zegarmistrzów warszawskich tego okresu Franciszek Gugenmus. W końcu XIX wieku pieczę nad zegarem zamkowym sprawowała firma zegarmistrzowska prowadzona przez Ferdynanda Woronieckiego. W czasie II wojny światowej cały Zamek Królewski, a wraz z nim i zegar, uległ zniszczeniu. Po wojnie, podczas porządkowania terenu Zamku Królewskiego, znaleziono fragmenty jednej z 4 tarcz zegara i jedną parę bardzo zniszczonych wskazówek. Z ruin wygrzebano też, równie zniszczoną, jedną z przekładni zegarowych, które znajdowały się za tarczami. Nie znaleziono jednal żadnej części głównego mechanizmu zegara. Nie było też jakiejkolwiek dokumentacji. Inicjatwę odbudowy zegara wieżowego podjął w czynie społecznym zespół członków Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników m.st. Warszawy na początku 1972 roku. Kierownikiem Zespołu Budowy Zegara został mistrz zegarmistrzowski Władysław Zaleski, a jego zastępcą mistrz Eugeniusz Wójcik. Zdecydowano, że konstrukcja nowego zegara będzie oparta na tradycyjnej - mechanicznej zasadzie działania, a źródłem dźwięku będą dzwony.

    (źródło: strona www.zegar.tk.pl)
  7. lmichorowski
    lmichorowski (15.01.2012 18:17)
    Nasze dni są jak cień na ziemi i żaden się nie spóźnia... Racja.
  8. lmichorowski
    lmichorowski (14.01.2012 22:51)
    No właśnie...
  9. lmichorowski
    lmichorowski (14.01.2012 20:07)
    Nie, 40+. Pamiętam, że na ulicach stały wentylatory rozpylające zimniutką wodę. Można było się od czasu do czasu zatrzymać i nieco ochłodzić.
  10. lmichorowski
    lmichorowski (14.01.2012 20:03)
    Ale w tym przypadku to była tylko reklama.