Otrzymane komentarze dla użytkownika zfiesz, strona 331

Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz

  1. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:59)
    wymarłe nie do końca, ale przyjemnie leniwe i senne - owszem. jedno z moich ulubionych miast w meksyku:-)
  2. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:58)
    ...i sol na kolorowy zawrót głowy:-)
  3. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:56)
    meksykańska architektura bez drutów, nie byłaby tak urocza:-)
  4. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:55)
    ups! myślałem, że zasłonka!:-) poważnie!:-)
  5. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:54)
    fakt. tylko dlaczego tak daleko, a urlopu tak mało, żeby to wszystko obejrzeć? no pytam się: dlaczego?!?!?:-)
  6. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:52)
    zapomniałem spytać! spieszyliśmy się na autobus;-)
  7. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:51)
    qrcze, nie zauważyłem! może prawdziwe były, a ja głupi przegapiłem?:-)
  8. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:47)
    wszystkie zdjęcia małp robiłem z łodzi, z pewnej odległości, więc możliwe że nie zauważyła:-)

    poza tym... zwierz zwierzowi czasem kumplem, nie?:-)
  9. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:46)
    powiem ci szczerze - zajefajna sprawa!:-)
  10. zfiesz
    zfiesz (27.02.2010 20:45)
    już! pozsprzątane i zjedzone:-)

    przepis... oczywiście nie mający wiele wspólnego z jakimkolwiek przepisem. nawet nie jestem pewny czy sam go nie wymyśliłem (nie żebym sobie dodawał, ale jakoś tak nigdy nie potrafiłem według ścisłych reguł, zasad, przepisów...;-)

    kurczęce piersi pokrojone w cienkie paski (najczęściej idę na łatwiznę i kupuję gotowe stir fry stripes;-)
    przyprawiam: sok z lemonki (oczywiście!!!;-), oliwa, sól albo vegeta, jakaś meksykanska mieszanka (albo turecka - zależy która nawinie się pod rękę, bo balagan zawsze mam straszny w szafce z przyprawami;-), cumin (to kmin? bo na pewno nie kminek), trochę imbiru, trochę chili albo piri-piri, trochę cynamonu (zawsze daję do mięsa cynamon! zostawia świetną nutkę;-)

    podsmażam; dorzucam pokrojoną w krążki cebulę; podsmażam; dorzucam pokrojoną w cienkie paski paprykę (czasem też odrobinę... ale tylko odrobinę!... świeżego chili); podsmażam; wrzucam czarną (albo czerwoną) fasolę z puszki i kukurydzę; lekko "podsuszam"; dorzucam siekane pomidory (mogą być puszkowe; np z czosnkiem albo ziołami); lekko odparowuję; wyciskam kilka ząbkow czosnku (w zalezności od tego czy pomidory nie były z czosnkiem) i sok z lemonki.

    zawijam trochę powyższego miksu w kukurydziane tortille; smaruję blaszkę tłuszczem; ukladam na niej zwiniete cuda; górę posypuję serem zmieszanym z odrobiną pomidorów i kolendry, i wkładam na jakieś 20 minut do piekarnika; kiedy ser się elegancko zapiecze - zjadam ze smakiem popijając zimną coroną:-)