Otrzymane komentarze dla użytkownika zfiesz, strona 331
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
wymarłe nie do końca, ale przyjemnie leniwe i senne - owszem. jedno z moich ulubionych miast w meksyku:-)
-
...i sol na kolorowy zawrót głowy:-)
-
meksykańska architektura bez drutów, nie byłaby tak urocza:-)
-
ups! myślałem, że zasłonka!:-) poważnie!:-)
-
fakt. tylko dlaczego tak daleko, a urlopu tak mało, żeby to wszystko obejrzeć? no pytam się: dlaczego?!?!?:-)
-
zapomniałem spytać! spieszyliśmy się na autobus;-)
-
qrcze, nie zauważyłem! może prawdziwe były, a ja głupi przegapiłem?:-)
-
wszystkie zdjęcia małp robiłem z łodzi, z pewnej odległości, więc możliwe że nie zauważyła:-)
poza tym... zwierz zwierzowi czasem kumplem, nie?:-)
-
powiem ci szczerze - zajefajna sprawa!:-)
-
już! pozsprzątane i zjedzone:-)
przepis... oczywiście nie mający wiele wspólnego z jakimkolwiek przepisem. nawet nie jestem pewny czy sam go nie wymyśliłem (nie żebym sobie dodawał, ale jakoś tak nigdy nie potrafiłem według ścisłych reguł, zasad, przepisów...;-)
kurczęce piersi pokrojone w cienkie paski (najczęściej idę na łatwiznę i kupuję gotowe stir fry stripes;-)
przyprawiam: sok z lemonki (oczywiście!!!;-), oliwa, sól albo vegeta, jakaś meksykanska mieszanka (albo turecka - zależy która nawinie się pod rękę, bo balagan zawsze mam straszny w szafce z przyprawami;-), cumin (to kmin? bo na pewno nie kminek), trochę imbiru, trochę chili albo piri-piri, trochę cynamonu (zawsze daję do mięsa cynamon! zostawia świetną nutkę;-)
podsmażam; dorzucam pokrojoną w krążki cebulę; podsmażam; dorzucam pokrojoną w cienkie paski paprykę (czasem też odrobinę... ale tylko odrobinę!... świeżego chili); podsmażam; wrzucam czarną (albo czerwoną) fasolę z puszki i kukurydzę; lekko "podsuszam"; dorzucam siekane pomidory (mogą być puszkowe; np z czosnkiem albo ziołami); lekko odparowuję; wyciskam kilka ząbkow czosnku (w zalezności od tego czy pomidory nie były z czosnkiem) i sok z lemonki.
zawijam trochę powyższego miksu w kukurydziane tortille; smaruję blaszkę tłuszczem; ukladam na niej zwiniete cuda; górę posypuję serem zmieszanym z odrobiną pomidorów i kolendry, i wkładam na jakieś 20 minut do piekarnika; kiedy ser się elegancko zapiecze - zjadam ze smakiem popijając zimną coroną:-)
-
wymarłe nie do końca, ale przyjemnie leniwe i senne - owszem. jedno z moich ulubionych miast w meksyku:-)
-
...i sol na kolorowy zawrót głowy:-)
-
meksykańska architektura bez drutów, nie byłaby tak urocza:-)
-
ups! myślałem, że zasłonka!:-) poważnie!:-)
-
fakt. tylko dlaczego tak daleko, a urlopu tak mało, żeby to wszystko obejrzeć? no pytam się: dlaczego?!?!?:-)
-
zapomniałem spytać! spieszyliśmy się na autobus;-)
-
qrcze, nie zauważyłem! może prawdziwe były, a ja głupi przegapiłem?:-)
-
wszystkie zdjęcia małp robiłem z łodzi, z pewnej odległości, więc możliwe że nie zauważyła:-)
poza tym... zwierz zwierzowi czasem kumplem, nie?:-) -
powiem ci szczerze - zajefajna sprawa!:-)
-
już! pozsprzątane i zjedzone:-)
przepis... oczywiście nie mający wiele wspólnego z jakimkolwiek przepisem. nawet nie jestem pewny czy sam go nie wymyśliłem (nie żebym sobie dodawał, ale jakoś tak nigdy nie potrafiłem według ścisłych reguł, zasad, przepisów...;-)
kurczęce piersi pokrojone w cienkie paski (najczęściej idę na łatwiznę i kupuję gotowe stir fry stripes;-)
przyprawiam: sok z lemonki (oczywiście!!!;-), oliwa, sól albo vegeta, jakaś meksykanska mieszanka (albo turecka - zależy która nawinie się pod rękę, bo balagan zawsze mam straszny w szafce z przyprawami;-), cumin (to kmin? bo na pewno nie kminek), trochę imbiru, trochę chili albo piri-piri, trochę cynamonu (zawsze daję do mięsa cynamon! zostawia świetną nutkę;-)
podsmażam; dorzucam pokrojoną w krążki cebulę; podsmażam; dorzucam pokrojoną w cienkie paski paprykę (czasem też odrobinę... ale tylko odrobinę!... świeżego chili); podsmażam; wrzucam czarną (albo czerwoną) fasolę z puszki i kukurydzę; lekko "podsuszam"; dorzucam siekane pomidory (mogą być puszkowe; np z czosnkiem albo ziołami); lekko odparowuję; wyciskam kilka ząbkow czosnku (w zalezności od tego czy pomidory nie były z czosnkiem) i sok z lemonki.
zawijam trochę powyższego miksu w kukurydziane tortille; smaruję blaszkę tłuszczem; ukladam na niej zwiniete cuda; górę posypuję serem zmieszanym z odrobiną pomidorów i kolendry, i wkładam na jakieś 20 minut do piekarnika; kiedy ser się elegancko zapiecze - zjadam ze smakiem popijając zimną coroną:-)