Ładuję...

kolumber.pl


2 maja 2017

Śniadanie jak to w Paryżu, tradycyjne, ale czego spodziewać się w paryskim hotelu? Mnie francuskie śniadania odpowiadają bardzo. Dziś wyruszamy do Wersalu, przybytku sztuki i pałacu Ludwików. Bale w pałacu słynęły zarówno z blichtru jak i niechlubnych romansów. 

Jest piękny, słoneczny choć bardzo chłodny ranek. Korzystając z faktu, że mamy do dyspozycji autokar, dojazd do Wersalu zajmuje nam kilkanaście minut.

Początkowo mała wioska położona wśród lasów do których Ludwik 13 lubił przyjeżdżać na polowania, Wersal, w którym wybudował pałacyk myśliwski, z czasem stał się najpiękniejszym i najbardziej eleganckim pałacem Europy, a zawdzięczają to Francuzi Ludwikowi 14, który w 1663 r. rozpoczął rozbudowę pałacyku, a w 20 lat później, mimo trwających nadal prac budowlanych przeniósł dwór z Paryża do Wersalu. Dwór liczył 10 000 osób i przeznaczano na jego utrzymanienaż 10% budżetu państwa. Wtedy to za zaszczyt poczytywano sobie zaproszenie do pałacu. Ceremoniał dworski obejmował najbardziej błahe zachowanie, zmuszał do przestrzegania norm i zasad wymyślonych, aby nie uchybić niczyjej godności. Ten wspaniały styl, wszechobecny blichtr przykrywał jednak trudności dnia codziennego z jakimi zmagali się mieszkańcy pałacu. Mimo 700 pokoi i 67 klatek schodowych w rezydencji panowała ciasnota. Zdarzało się, że księżniczki zajmowały jeden pokój, często razem z pokojówką, która spała na pryczy lub w garderobie pracodawcy. Ale nie dotyczyło to metres królewskich, jedna z najpiękniejszych markiza de Montespan dysponowała 20 apartamentami, podczas gdy prawowita królowa, Maria Teresa, miała ich 10. Łazienka należała do króla i królowej, ci mieli wannę i zażywali kąpieli. Dworzanie obmywali się zanurzanymi w wodzie z octem myjkami. Żuli goździki i inne aromatyczne zioła, likwidujące brzydki zapach z ust. Nie myto włosów, na brudne kołtuny zakładano peruki, twarze pudrowano pudrem z tlenkiem ołowiu, nie było toalet więc używano krzeseł obitych adamaszkiem z wyciętą w siedzisku dziurą. Kilkanaście lat temu Guerlain odtworzył perfumy królowej Marii Antoniny, najbardziej znanej mieszkanki pałacu, aby ratować finanse Wersalu wycenił je na 550 euro za flakonik ozdobiony wizerunkiem słońca z 24 karatowego złota. Zapach ten to mieszanka jaśminu, cyklamenu, frezji i konwalii. Podczas gdy na dworze śmierdziało, królowa zlewała się perfumami, zapach których uwielbiała. Mimo tych niedogodności Wersal zachwycał i stał się symbolem francuskiego przepychu i absolutnej władzy króla. Władzy, która pokazywała, kto we Francji ma prawo do najpiękniejszego pałacu. Bo Wersal powstał tak naprawdę z poczucia megalomanii i nienawiści. Nie byłoby najwspanialszego dworu w Europie, gdyby nie pewna wizyta Ludwika 14. Otóż w sierpniu 1661 r. król odwiedził Nicolasa Fouqueta, jednego z najwyższych rangą urzędników, pełniącego urząd prokuratora generalnego paryskiego parlamentu i nadintendenta finansów. Ten chcąc godnie przyjąć monarchę, pochwalił się nowym zamkiem Vaux-le-Vicomte w którym kolację podano na złotej zastawie. Po kolacji goście udali się do pałacowej sali teatralnej, gdzie obejrzeli premierowe przedstawienie sztuki Moliera. Wizyta zachwyciła króla, ale igiełka zazdrości ukłuła go mocno. W miesiąc później, na początku września Fouquet został aresztowany i w kilka lat później zmarł w więzieniu. Ludwik 14 postanowił zbudować pałac na miarę jego wielkości. Aby zrealizować wielką wizję wybrał pałacyk myśliwski swojego ojca otoczony lasami i bagnami.

Dziś Wersal jest jednym z najliczniej odwiedzanych pałaców na świecie, przez jego komnaty i korytarze przewija się ok. 7 milionów turystów rocznie. Biorąc pod uwagę, że wszystkie materiały do ​​budowy i dekoracji zostały wyprodukowane we Francji, okres budowy pałacu był również czasem rozkwitu różnych warsztatów i manufaktur. Obecnie wartość pałacu oceniana jest przez ekspertów zajmujących się ubezpieczaniem zabytków na ogromną kwotę 200 miliardów dolarów! Tylko jedno biurko Marii Antoniny kosztowało w 2011 r. 6,75 mln euro. Ale Wersal to nie tylko piękno, które wręcz powala, to również historia, nie tylko europejska. To tu w Sali Lustrzanej podpisano traktat wersalski, kończący pierwszą wojnę światową. 

Pałac wybudowany w stylu baroku klasycznego ogrodzony jest przepiękną złoconą kratą. Liczący prawie 6 ha półkolisty Plac (Place d’Armes) służył paradom wojskowym. Imponujące rozmiary placu 350 m x 220 m pozwalają na początek w tym miejscu 3 szerokim alejom szerokości 93,60 m, 78 m, 70 m : Avenue de Saint-CloudAvenue de ParisAvenue de Sceaux. 

Przed pałacem znajdują się 3 dziedzińce: Cour des Ministres (Dziedziniec Ministrów), Cour Royale (Dziedziniec Królewski) na którym ustawiono konny pomnik Ludwika 14 i Cour de Marbre (Dziedziniec Marmurowy) na którym znajduje się najstarsza część pałacu, którą jest skrzydło zameczku myśliwskiego Ludwika 13, wybudowane z białego kamienia i czerwonej cegły. Najsłynniejsza pałacowa fasada ma 560 m długości i otwiera się na piękny ogród. Dwie kondygnacje, dolna z łukami i górna z pasem filarów i pilastrów zawiera wysokie okna składają się na pałac. Zwieńczeniem drugiej kondygnacji jest balustradowa attyka. Znajdowały się tu mieszkania członków dworu, podczas gdy król i jego rodzina zajmowali część środkową i skrzydła pałacu. W nabożnym skupieniu wchodzimy do jednego z najpiękniejszych pałaców jakie widziałam. Przechodzimy przez korytarze, oglądamy przepięknie dekorowane pokoje z których najpiękniejszym jest Sala Zwierciadlana ( lub Galeria Lustrzana) do której wchodzi się przez Salon Wojny. Sklepienie Salonu zdobią malowidła przedstawiające wielkie francuskie zwycięstwa. Galeria zawdzięcza swą nazwę 17 ogromnym oknom przez które widać park, okna te odbijają się w 17 lustrach na przeciwległej ścianie i ma imponujące rozmiary 75 m x 10 m, a jej wysokość to 13 m. Za czasów Ludwika 14 odbywały się tu największe uroczystości, przede wszystkim słynne dworskie bale. Salę oświetlało 3000 świec w srebrnych kandelabrach, a drzewka pomarańczowe ustawione w srebrnych donicach wzdłuż ścian odświeżały powietrze. To właśnie w tej sali w 1871 r. ogłoszono powołanie cesarstwa niemieckiego. Na piętrze znajduje się trzynawowa kaplica  królewska. Czworoboczne filary podtrzymują łuki podtrzymujące galerię ze żłobionymi kolumnami. Na tym piętrze mieści się również 6 wielkich komnat (Grand Appartement) w których król przyjmował dworzan i apartamenty królowej.  Jest w Wersalu i wątek polski. W 1725 r. król Ludwik 15, prawnuk króla Słońce, poślubił polską królewnę Marię Leszczyńską. 

Maria była córką wojewody poznańskiego Stanisława Leszczyńskiego. Urodziła się w  okresie zażartej walki o tron polski. Ojciec otrzymał tron Polski od Szwedów i po krótkim panowaniu omal nie został uwięziony przez prawowitego króla Augusta 2. Rozpętana wojna domowa sprawiła, że w 1708 r. rodzina  Leszczyńskich znalazła się na zagranicznej tułaczce. Wędrując przez Szwecję, która gościła ich przez kilka lat, dotarli na krótko do otrzymanego od Karola 12 Zweibrücken, księstwa w Nadrenii by w końcu osiąść w alzackim Wissembourgu. Opuszczenie Polski zapewniło Leszczyńskim względny spokój, ale sytuacja rodziny była fatalna. Brakowało wszystkiego, nieraz cierpieli głód i chłód. Po śmierci starszej córki, szansą poprawy na sytuację stało się korzystne zamążpójście Marii, córki wygnańca z Polski, ale przecież królewny. Nie wiadomo dlaczego, pewnie przyczyniły się do tego dyplomatyczne zabiegi dworzan Stanisława Leszczyńskiego, Marię umieszczono na liście 99 kandydatek na żonę dla 15-letniego króla Francji. Po pierwszej selekcji w wyniku której odrzucono nieurodziwe i zbyt nisko urodzone, spokrewnione i zagrożone chorobami dziedzicznymi księżniczki, młody król wybrał Marię Leszczyńską. Od pierwszego dnia na dworze traktowano ją jak kopciuszka. Młoda królowa na każdym kroku spotykała się z niechęcią dworskiego otoczenia. Była jednak miła, ładna i łagodna i tym zjednała sobie młodszego o 7 lat małżonka. Doskonale wywiązała się też z roli królowej, dając Francji 10 królewskich potomków. Królowa Maria cierpliwie znosiła amory swego męża, a wtedy gdy doszedł on do przekonania, nie bez podpowiedzi dworskich doradców, że popełnił mezalians, znosiła i jego kochanki, godząc się w pewnym momencie na rządy faworyt, o których wiedziała. Korzystając ze swej pozycji, wielokrotnie wspierała przybywających do Paryża rodaków. Gdy w 1733 r. ponownie na tronie zasiadł jej ojciec czyniła duże wysiłki, by utrzymać go na tronie. Umarła 24.06.1768 i pochowano ją w opactwie Saint-Denis, ale serce umieszczono wraz z ciałem ojca w katedrze w Nancy. Była królową, którą opłakiwano szczerze żałując towarzyszki króla przez 43 lata jego życia.

Pałac wywarł  na mnie ogromne wrażenie, byłam w nim tak długo, że nie zdążyłam zobaczyć wersalskich ogrodów. Mam ogromną ochotę wrócić do Wersalu i przeznaczyć na jego oglądanie cały dzień.

  • Wersal - Galeria Zwierciadlana
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal-kaplica królewska
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal
  • Wersal

2 maja 2017 (wtorek)

Po powrocie z Wersalu udajemy się na spacer po Paryżu. Pierwszym miejscem, które odwiedzamy jest Katedra Notre Dame czyli kościół Naszej Pani.  "Szczególnie ciekawy okaz" jak pisał o niej Wiktor Hugo zaświadcza głównie o historii Francji, ale i jej nauki i sztuki, przyciągając rocznie 12 mln chętnych obejrzenia nie tylko wspaniałych portali, ale i wnętrza kipiącego kolorami, wspaniałymi rzeźbami i witrażami. Niestety to, chyba już było. Ubożsi ci, którzy nie widzieli katedry, bo oryginału już nie zobaczą. 15 kwietnia 2019 znaczna część wyposażenia katedry spłonęła w wyniku zaprószenia ognia przez ekipę budowlaną remontującą jeden z dachów, zawaliły się iglica i dach. Straty są bardzo duże, zachowała się część sklepienia, cały szkielet budowli oraz wieże, udało się uratować najważniejsze relikwie i artefakty z katedralnego skarbca. Zniszczone zostały przepiękne witraże , drewniane stalle i ołtarze oraz majestatyczne organy. Minie wiele lat zanim turyści wejdą do środka, ale nie zobaczą tej prawdziwej  historycznej świątyni, inspiracji nie tylko dla Victora Hugo, który uczynił z niej miejsce swojej powieści  ale i dla Matisse'a, który umieścił ją na obrazie z żywymi jasnymi barwami w intensywnych nowatorskich odcieniach. Była to najsłynniejsza i najchętniej wizytowana świątynia gotycka Paryża. Budowana przez 180 lat na wyspie Cite, gdzie znajdowały się wcześniej pogańskie świątynie. Po przyjęciu chrztu przez władcę Franków Chlodwiga  świątynie dawnych bogów przekształcono na chrześcijańskie kościoły. Na Cite następca Chlodwiga, Childebert nakazał wnieść bazylikę na fundamentach dawnej świątyniświątyni pogańskiej.

Kościół spłonął w czasie najazdu Wikingów w 857 roku, ale szybko został odbudowany. Jednak w 12 w. biskup Maurice de Sully uznał go za zbyt skromny i postanowił wybudować katedrę godną królów. Kamień węgielny położył w 1163 r. papież Aleksander III, który przebywał we Francji na wygnaniu, ukończono ją w 1345 r. Aż do połowy 17 w. nie dokonywano w niej większych zmian z wyjątkiem koniecznej, niewielkiej odnowy po zniszczeniach jakich dokonali hugenoci. Wtedy rozbito jeden z tympanonów, bo cykliczne procesje miały problem ze sprawnym przemieszczaniem się. Największym zniszczeniom katedra uległa w 18 w. w czasie rewolucji francuskiej. Rozbito wiele posągów, rozebrano i spalono niektóre ołtarze, uszkodzono słynną Galerię Królów na której widniały rzeźby królów Judy ze Starego Testamentu. W czasie rewolucji francuskiej zostały one zrzucone i częściowo zniszczone. We wnętrzu katedry zdewastowano natomiast wiele obrazów i rzeźb zastępując je wizerunkami przywódców rewolucji. Zlikwidowano zadaszenia wież. Na fali antyklerykalnych nastrojów powstał pomysł zburzenia katedry, ale nie zrobiono tego tylko dlatego, że mieszkający w pobliskich domach Paryżanie przestraszyli się konsekwencji obawiając się, że rozbiórka katedry doprowadzi do ruiny ich domostwa. Dla rewolucjonistów katedra była symbolem bogactwa, ucisku i dominacji silniejszych nad słabszymi. W katedrze umieszczono ateistyczną Świątynię Rozumu, potem Świątynię Najwyższej Istoty, a  wreszcie magazyny w których przechowywano m.in. wino. To właśnie one uratowały średniowieczne ołtarze, zastawione wysokimi regałami przetrwały do 1845 r. Był to smutny czas dla świątyni, symbolu chrześcijańskiego Paryża, budynek niszczał i tracił znaczenie. Kościół katolicki odzyskał katedrę w stanie opłakanym za panowania Napoleona, który koronował się w niej na cesarza w 1806 w obecności ówczesnego papieża Piusa 7. Uroczystość wymusiła konieczność przykrycia uszkodzeń tkaninami udrapowanymi na filarach i ścianach świątyni. W 1845 rozpoczęto remont katedry. Zbudowano nową iglicę, zrekonstruowano zniszczone rzeźby (w tym słynne rzygacze i chimery), uporządkowano plac przed wejściem i zamówiono nowe wyposażenie. Wśród historyków sztuki i architektów 19 wieczne przeróbki budzą spore kontrowersje, choć wszyscy przyznają zgodnie, że dalsza dewastacja doprowadziłaby katedrę do ruiny. II wojna światowa oszczędziła średniowieczne mury, choć ucierpiały witraże. Dopiero w końcówce ub.wieku przeprowadzono remont generalny, wyczyszczono fasadę i rzeźby, odnowiono zniszczone elementy.

Fasada składa się z 2 wież i 3 portali. Wspaniała rozeta i galeria królewska czyli rząd rzeźb królów Judy ze Starego Testamentu umieszczonych na fasadzie oraz galeria biforiów, arkadowych okienek podzielone kolumienkami na 2 części dopełniają całości skończonej budowli dojrzałego gotyku. Drewniane drzwi są tak piękne, że kiedy zobaczyli je mieszkańcy Paryża, posądzili kowala, który je wyrzeźbił o konszachty z diabłem. To cudo zostało zniszczone w czasie rewolucji i gdyby nie postawa Victora Hugo i jego porywająca powieść o dzwonniku z Notre Dame być może katedra obróciłaby się w ruinę. Sukces powieści przesądził o gruntownej renowacji kościoła będącego skarbem dziedzictwa narodowego. Po wszystkich ochach i achach nad mistrzostwem wykonania fasady wchodzimy do kościoła. Ze średniowiecznego wyposażenia nie zostało zbyt dużo, niemniej to co zostało, jest imponujące. Na obu ramionach transeptu znajdują się rozety, przedstawiają sceny ze Starego Testamentu oraz Chrystusa w otoczeniu świętych. Przez kolorowe szybki wielobarwne światło wpada do wnętrza i gra na posadzkach. W kaplicach wiszą obrazy autorstwa Charlesa le Brun, żyjącego w 17 w. nadwornego malarza Ludwika 16. Uwiecznione sceny z życia świętych przez paryżan nazywane są majowymi, bo maj był miesiącem gdy członkowie gildii brali udział w specjalnych uroczystościach kościelnych. Ołtarz jest znacznie młodszy od gotyckich murów Notre-Dame, bo powstał podczas restauracji katedry, ale otaczają go rzeźby, a niektóre są średniowieczne. Mnie szczególnie w pamięci zapadło sklepienie łukowo - żebrowe w jednej z naw bocznych. Z sufitu pomiędzy żebrami wymalowanego na ciemnoniebieski  kolor, pogodnego nocnego nieba, mrugają złote gwiazdki. Po prawie godzinnej zadumie wśród pięknych rzeźb, ołtarzy i witraży wychodzimy z kościoła i udajemy się na spacer wokół katedry. Z głowami do góry podziwiamy słynne chimery, gargulce i maszkarony - rzeźby przedstawiające mityczne potwory, półzwierzęce postacie i stwory dodane głównie w 19 w. 

Rzeźby na katedrze Notre Dame w Paryżu to temat niejednej pracy naukowej z zakresu historii sztuki. Chimery i maszkarony mają symboliczne znaczenie. Potwory umieszczono na zewnątrz świątyni, aby ukazać wielką przepaść między sacrum a profanum, czyli sferą sakralną a sferą świecką. Wnętrze świątyni to miejsce świętości, tam mityczne potwory nie miały wstępu. Maszkarony przypominały też wiernym udającym się do katedry, zagrożenia płynące z pokus dnia, w pewien sposób uosabiały to co oddalało człowieka od Boga. Jedynie rozdziawione paszcze smoków i przerażających węży pełniły funkcję praktyczną, były one również rzygaczami czyli spływającą z dachów katedry wodę odprowadzały poza obręb kościoła.

W katedrze przechowywano niegdyś relikwie: fragmenty Krzyża świętego, świętej lancy, którą przebito bok Jezusa, gąbki, na której podawano mu ocet. Obecnie w skarbcu można zobaczyć Koronę Cierniową Jezusa, drzazgę i gwóźdź z Krzyża. Katedrę zdobią przepiękne, największe we Francji organy posiadające prawie 8000 piszczałek. To tutaj znajduje się jeden z najwspanialszych dzwonów Europy: Emanuel. Legenda głosi,  że swoje czyste brzmienie zawdzięcza temu, iż do jego ważącego 500 kg serca Paryżanki hojnie dorzucały swoją srebrną i złotą biżuterię.

  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame.
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame.
  • Katedra Notre Dame
  • Katedra Notre Dame
2 maja 2017 (wtorek)

Po obiedzie na który jako przystawkę podano wspaniałą, aromatyczną i rozpływającą się w ustach tartę z porami realizujemy ten punkt programu na który czekam z ogromną niecierpliwością. Wizyta w Muzeum d’Orsay, którego kolekcję niejednokrotnie oglądałam studiując różne albumy i oglądając filmy, należy od lat do mojego kanonu "to must see". Kolekcja Muzeum d’Orsay skupia się nie tylko na impresjoniźmie i postimpresjoniźmie, ale ma też eksponaty pokazujące symbolizm, naturalizm, secesję, orientalizm i akademizm. Spodziewam się pięknych emocji, bo bardzo lubię impresjonistów, ich obrazy to naturalność i ulotność. 

Tuż po 17.00 podjeżdżamy na lewy brzeg Sekwany, bo to właśnie tu zgromadzono obrazy zatrzymujące ulotne chwile, wrażenia tak nietrwałe jak mgła czy tęcza nad Sekwaną. To drugie po Luwrze największe i najtłumniej odwiedzane muzeum skupiające najbogatszą kolekcję dzieł impresjonistów.

        Niewiele kolekcji znalazło miejsce w budynku starych dworców kolejowych. A Muzeum d'Orsey mieści się właśnie w dawno nieużywanym, bo od lat pięćdziesiątych 20 w. dworcu obsługującym przez prawie 40 lat kierunek południowo - zachodni. Dworzec był własnością Kolei Orleańskiej, która w związku z planowaną na 1900 r. Wystawą Światową otrzymała zgodę  rządu na zbudowanie nowego obiektu bliżej centrum niż odległy Dworzec d’Austeritz. Zaprojektowany przez Victora Laloux  budynek nowego dworca połączył klasycyzm z secesją.  Żeliwną konstrukcję ukryto pod kamienną fasadą, a na wyposażeniu dworca znalazły się najnowsze osiągnięcia techniki – windy osobowe i bagażowe, a także sieć elektryczna. Otwarcia dokonano 14.07.1900 r. Kres funkcji dworca przyniósł rozwój kolei, jego perony były za krótkie dla nowoczesnych pociągów.  Podczas II wojny światowej mieściła się tu centrala pocztowa i obóz jeniecki, a w latach sześćdziesiątych władze Paryża przyjęły plan wyburzenia gmachu. Na szczęście znalazła się grupa wielbicieli starych budynków, która podjęła działania umieszczenia budynku na liście paryskich zabytków. W 1977 r. prezydent Valery Giscard d'Estaing podjął decyję o umieszczeniu w nim dzieł sztuki z okresu 1848 - 1918 dla których zabrakło miejsca w stałej ekspozycji Luwru. Przebudowa budynku nie dotknęła oryginalnej konstrukcji. Zachowano żeliwne filary i stiuki, a także wielki zegar, stanowiący dziś ogromną atrakcję. Monumentalny hol podzielono i założono galerie.  

Przed gmachem znajdują się nowoczesne rzeźby zwierząt. Wewnatrz ogromne wrażenie robi szklany kolebkowy dach. W stałej ekspozycji 4 mln zwiedzających rocznie może podziwiać ponad 4000 dzieł. Wjeżdżamy na najwyższe piętro na którym zgromadzono obrazy przedstawicieli impresjonizmu i postimpresjonizmu. To dla takich malarzy, mistrzów zatrzymania chwili jak Vincent van Gogh, August Renoir, Claude Monet, Edgar Degas, Paul Cezanne zjeżdzają z całego świata wielbiciele ich talentu. Mimo późnej pory w galerii kłębi się tłum zwiedzających. Przedstawiciele całego świata, a wśród nich zapewne i prawdziwi znawcy sztuki i jej koneserzy oddają hołd niezwykłym malarzom.

Uwielbiam Gwiaździste niebo nad Rodanem i Kościół w Auvers van Gogha spoglądającego na wskroś z autoportretów, ze ścian patrzą rozsławione przez Toulouse Lautrec'a tańcząca Jane Avril i Cha - U - Kao przyłapana w bardzo osobliwej dla niej chwili, gdy zakłada strój klauna w roli którego również występowała w Moulin Rouge. Tuż obok Gracze w karty Paula Cezanne  oraz cudowny Degas i jego tancerki i baletnice, odpoczywające Tahitanki Paula Gaguin'a. Eteryczne, jakby utkane z porannych mgieł i kolorów pogodnego nieba przepiękne paryżanki  na balu w le Moulin de la Galette (Bal du moulin de la Galette) Renoir'a, jego dziewczyny przy pianinie (Jeunes filles au piano) i tańczące pary na wsi (Dance in the Country) i w mieście (Danse in the City) wspaniale prezentują się na popielatych ścianach współgrających z delikatnymi barwami używanymi przez impresjonistów. Dużo czasu spędzam wśród szarych ścian, wspaniałe Śniadanie na trawie Maneta  to tylko kilka rarytasów tego muzeum. I pomyśleć, że wyszydzane prawie 150 lat temu pastele i oleje są teraz najbardziej pożądanymi przez światowe muzea eksponatami!

Ruchomymi schodami zjeżdżamy na poziom środkowy na którym obejrzymy dzieła z lat 1870 - 1914 oficjalnie uznane za sztukę III Republiki. To tu właśnie znaleźli swe miejsce reprezentanci symbolizmu i malarstwa akademickiego, a także tworzący w duchu włoskiego Art NouveauPo

Po dziełach Gaudiego widzianych w Barcelonie i na Majorce, te w Muzeum d'Orsey nie robią na mnie wrażenia, jakieś meble i zwierciadło zapadły mi w pamięć. Klimta reprezentuje obraz Rosiers sous les arbres (Rosebushes under the Trees).  "Krzewy różane pod drzewami" powstały podczas letnich wakacji 1904 i 1905 roku, kiedy przebywał w Litzlbergu. Płótno pokryte jest odrobiną koloru i bardzo małymi pociągnięciami pędzla, sprawia wrażenie mozaiki. Obserwacje przyrody służą Klimtowi jedynie jako bodziec, a prawdziwym przedmiotem obrazu jest jego struktura. Klimt upstrzył cały obraz siecią małych kropel farby od jasnozielonej do ciemnozielonej, z kontrastującymi odcieniami różu, fioletu i żółci. Sprawia to, że elementy krajobrazu rozpływają się, tylko małe różnice w kolorze między rodzajami liści umożliwiają identyfikację sadu. Niebo jest widoczne tylko przez szczeliny w górnym, lewym i prawym rogu. To jeden z mniej znanych obrazów Klimta, wszyscy kojarzą go ze złotymi kobietami, ale ten obraz jest niewątpliwie stworzony pod wpływem impresjonistów. W jednej z nisz eksponowany jest przepiękny wazon Tiffany'ego. 

Schodzimy na najniższy poziom, gdzie zachwycają mnie pejzaże malarzy z tzw.szkoły z Barbizon. Tu też oglądamy tworzone we wczesnym okresie działalności obrazy Maneta, Moneta i Degas. Mnóstwo tu rzeźb, małych i dużych, marmurowych i z brązu.

Szalenie sugestywna La Nature se devoilant (Natura ujawnia się) Ernesta Barrias'a wyrzeźbiona została z kilku materiałów; oprócz marmuru i onyksu rzeźbiarz wykorzystał czerwony marmur i jego cętkowany efekt w szacie, oczy są z lapis lazuli, usta z koralowca, a maleńki skarabeusz spinający suknię jest z malachitu. Poruszają rzeźby Rodina, zwłaszcza Porte de l'Enfert (Bramy piekieł) której  tematem jest "Boska komedia" Dantego, a inspiracją stały się słynne florenckie drzwi do baptysterium wykonane przez Ghibertiego. Postacie wyłaniające się z lawy są w konwulsjach pełne rozpaczy, żalu i przekleństwa. 

Spędzamy w muzeum ponad 3 godziny. Bardzo się cieszę, że program naszej wycieczki uwzględniał pobyt w tym miejscu. Zobaczenie tylu arcydzieł w tak krótkim czasie, możliwość obcowania ze sztuką na światowym poziomie dostarcza mi niebywałych pozytywnych emocji. Dodatkowo zgromadzenie ich w tak pięknym miejscu, bo budynek jest oszałamiający, a ilość szkła wykorzystanego do jego budowy sprawia, że eksponaty są doskonale oświetlone. To kolejny piękny dzień w Paryżu obfitujący w miłe chwile i przyjemne wrażenia. 

 

 

  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.
  • Muzeum d'Orsey.

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

jolrop

jolrop

Jola
Punkty: 91442