Ładuję...

kolumber.pl


¿Ecuador, mi amor?



Wstęp 2010-01-05

 Mamy Nowy Rok 2010. Kolejny rok parzysty, który dla mnie zapowiada się bardzo ciekawie.

W 2008 odbyliśmy z moim przyjacielem plener fotograficzny na południowym zachodzie Stanów Zjednoczonych (HUmmerem po HAmeryce), w Utah i Arizonie. Teraz czeka nas za kilka dni kolejna wyprawa.

 Wyprawa - to może za dużo powiedziane. Podróżnikiem jeszcze nie jestem, takim jak wielcy odkrywcy na miarę Kolumba, Magellana, czy Kapuścińskiego, Pałkiewicza i Cejrowskiego. Tam dokąd jadę już nie ma prawie białych plam na mapie. Zwykły urlop to znowu za mało, żeby tak określić wyjazd na trzy tygodnie z czego dwa w nieznanym miejscu. Nieznanym o tyle, że nie odwiedzonym osobiście, ale takim,  gdzie po raz kolejny odczuję wrażenie, że jestem jak w domu. Jakbym tu był już nie raz. Dejavu? Mam taką szczerą nadzieję.

 Wyprawa, bo mamy przywieźć łupy. Ale nikomu i niczemu nie stanie się krzywda. Nie szukamy wspaniałych przypraw choć te zdobycze nadają smak życiu. To wyprawa po wrażenia wszystkimi zmysłami i po ich pamięć w postaci zdjęć. Na te ostatnie liczymy, my dwaj, zakręceni fotografowie amatorzy. Robieniu zdjęć podporządkowaliśmy plan naszego wyjazdu.

 Nie będzie to poznanie całego kraju, bo to niemożliwe. Nie da się opisać wszystkiego widząc tylko maleńki fragment kultury, miast, ludzi i przyrody, zwierząt, amazońskiej puszczy. Ale można poczuć smak i potem wracać z tęsknotą za kolorami, zapachami i dźwiękami.

Inspiracją do wyjazdu były relacje z Kolumbera: 

Smoka Wawelskiego

Izy Kuczyńskiej

Mapewa.

 Dzięki ich kontaktom, informacjom, wskazówkom nasza podróż jest moim zdaniem lepiej przygotowana.  Wiele innych źródeł było bardzo pomocnych przy podejmowaniu decyzji co zobaczyć. 

Relacja z podróży, w miarę możliwości na bieżąco, będzie pojawiała się tutaj, na Kolumberze oraz na blogu Krzysztofa w jęz. angielskim: photochrisl.blogspot.com