Ładuję...

kolumber.pl


Marettimo, giro dell'isola con Marco 2010-05-07

Jaka wielka szkoda, że nie było słońca... Jak bardzo straciły na tym z pewnością zdjęcia, no i ja sama oczywiście... Marco, nasz przewodnik, co chwilę opowiadał nam, jak by to czy tamto miejsce wyglądało, gdyby padały na nie promienie słoneczne.

Opłynęliśmy wyspę dookoła, wpływaliśmy do wielu grot, łódka przystosowana była do tego, choć czasem wrażenie było niesamowite, wydawało się, że łódź jest większa od samej groty. Marco bardzo ciekawie opowiadał, jednocześnie manewrując sterem - najczęściej nogą:)

Marettimo to najdalsza wyspa Egad, podobno pierwsza się oddzieliła od lądu sycylijskiego, później oddzieliły się Favignana i Levanzo. Jest tam jedna niewielka wioska cała w podobnym stylu, wszystkie domy mają niebieskie okiennice... Marettimo to ogromy rezerwat, podobno największy w Europie. Jest to wyspa górzysta, wielka część wyspy jest niedostępna, dzika, skały pionowo wychodzą z morza. Płynąc patrzyłam na te skały i czułam wielki szacunek do tego co widzę, ja, maleńka biedronka na falach wobec tej dzikości...

A fale były, oj były! Czuję, że zdjęcia nie tylko będą marne przez brak słońca, ale też i poruszone. Łódka bujała mocno i robiąc zdjęcia widziało się, że co innego było na wysokości obiektywu w momencie naciśnięcia migawki a co innego, kiedy zadziałał aparat...

Mimo braku słońca zachwycający był kolor wody, jej przezroczystość, kryształowość, przejrzystość. Groty robiły niesamowite wrażenie, wiem, że latem można wyskoczyć z łodzi i spróbować kąpieli, nam jednak nie było to dane. 2,5 godziny bujania na falach i smagania wiatrem zmęczyły mnie jak górska wycieczka, a przecież tylko siedziałam sobie na ławeczce chłonąc widoki i usiłując robić zdjęcia...

Nie udało mi się sfotografować niezwykłego zjawiska, a próbowałam. Jedna s grot nazywała się, o ile dobrze pamiętam, Grotta Bombardiera. Była dość długa, i co pewien czas, podczas uderzenia fal w brzeg na zewnątrz groty, widać było jakby strzał wodą, jak z hydrantu - w brzegu był otwór i w ten sposób morze strzelało wodą. Mój aparat niestety, nie poradził sobie mimo zapowiedzi Marco - ora, ora spara! - i długi strzał!