Ładuję...

kolumber.pl


Zacisze pełne słońca i luzzu

Spacerując po aglomeracji Valletty - od St. Julians i Sliemy z jednej, po Trójmiasto i Paolę z drugiej strony Grand Harbour - można odnieść wrażenie, że Malta, to jedno wielkie miasto. Prowincjonalne, raczej spokojne i strasznie zakurzone, ale niekończące się miasto. Sporo w tym prawdy, bo Malta to w końcu jedno z najbardziej zaludnionych państw w Europie. Oczywiście w stosunku do swojej mikroskopijnej powierzchni.

Są jednak miejsca, do których można uciec przed hałasem Valletty czy wiecznym karnawałem Bugibby i Pacevile. Najpiękniejsze z nich to Marsaxlokk.

Miasteczko często bywa nazywane głównym portem rybackim Malty. Brzmi to poważnie i, biorąc pod uwagę temperatury panujące na wyspie, groźnie. Jednakże w maltańskiej mini-skali, główny port rybacki, to w rzeczywistości duża, sielankowa wioska (ewentualnie małe miasteczko), rozciągnięta wzdłuż brzegu spokojnej Marsaxlokk Bay. Wymarzone miejsce na spędzenie leniwego dnia.

Przy nadmorskiej promenadzie obsadzonej palmami, rozstawiły swoje ogródki restauracje, w których, kryjąc się w cieniu parasoli, można spróbować miejscowych specjałów z ryb i owoców morza. Za deser zaś, niech posłuży widok na kołyszące się na wodach zatoki kolorowe luzzu ozdobione, przynoszącym szczęście, okiem Ozyrysa.

Senne na co dzień miasteczko, ożywia się na czas niedzielnego targu. Jednego z największych na wyspie. Można tu kupić niemal wszystko: od chińskiej tandety, przez lokalne produkty i pamiątki, po świeżo złowione ryby. Problemem może być jedynie dojazd, bo niedzielne autobusy są zazwyczaj pełne. Ale... to tylko kilkanaście kilometrów od Valletty, więc może długi spacer?