Ładuję...

kolumber.pl


Sycylia - Włochy z grecką przeszłością



Ciche miasteczko na zachodnim wybrzeżu 2009-10-12

21/22. września 2009 r.

Wjazd do miasta nie napawa nas entuzjazmem. Nagle zjeżdżamy na drogę "trzeciej kolejności odśnieżania". Mamy wrażenie, że za chwilę droga skończy się i zatrzymamy się na dziedzińcu starej opuszczonej fabryki lub magazynu. Jedziemy jednak dalej. Wąskie uliczki, małe biedne domki, przejazd kolejowy, na którym ruch odbywa się wahadłowo. Przejeżdzamy przez most i wjeżdżamy do dzielnicy portowej. Hotel D'Angelo Palace usytuowany jest na nabrzeżu. Szkoda, że po drugiej stronie zamiast pięknego widoku na morze ciągną się urządzenia portowe. Mazara del Vallo, to największy port rybacki Sycylii. Ładny pokój z łazienką i miła chętna do pomocy obsługa. Tak jak i przypadkowi przechodnie zagadnięci na ulicy. Dodatkowo cała ulica do zaparkowania samochodu.

Po krótkim odpoczynku decydujemy się na zwiedzanie miasta. Zmrok już zapadł. Okazuje się, że miasto podzielone jest rzeką na dwie części. Przez rzekę prowadzi tylko jeden most. Z punktu widzenia zwiedzania znaleźliśmy się po niewłaściwej stronie. Ale to nie stanowi problemu. Na kolację jedziemy samochodem. Większość czynnych o tej porze roku restauracji znajduje się na nabrzeżu. Jak zwykle wybieramy tę, w której jest najwięcej klientów. To patent żony.

W trakcie zwiedzania wzrok przykuwa ładnie podświetlony Łuk Normański. To pozostałość po średniowiecznym zamku. Idziemy w kierunku Piazza Mokarta. Ponad dachami zielonym światłem mienią się kopuły Katedry. Malowniczymi uliczkami dochodzimy do Piazza della Repubblica. Plac ma kształt prostokąta. Katedra, widoczna tutaj w całej okazałości stoi przy krótszym boku. Wzdłuż obu dłuższych rozciągają się okazałe budynki Seminario i Palazzo Vescovile. Ten kompleks robi imponujące wrażenie. Robimy zdjęcia nocne. Rozbawieni przechodnie, mówią nam, abyśmy fotografowali tylko trzy strony, bo czwarta jest nieciekawa. Rzeczywiście stoi tu nieciekawy biurowiec, który swoją architekturą pasuje "jak pięść do oka". Wrażenie robią też chodniki, które wyglądają, jakby je ktoś przed chwilą wyfroterował. Błyszczą się w świetle latarni. Kto uważa, że we Włoszech jest brudno, niech przyjedzie zobaczyć Mazara del Vallo.