Ładuję...

kolumber.pl


Winnice, winnice 2008-07-31

Okoliczne winnice zwiedzaliśmy oczywiście na rowerach, wina zaś skrupulatnie degustowaliśmy, kupowaliśmy i wypijaliśmy wieczorami, gdy Tymek spał już w namiocie, a my siedzieliśmy, patrząc na płynącą wodę. Winnice apelacji Bourgeuil rozciągały się na północnym brzegu Loary, gdzie odkryliśmy także, że w tym rezerwacie przyrody, jakim jest obszar Loary, stoją elektrownie jądrowe. Potem pojechaliśmy na południe, gdzie z kolei znajdują się winnice mojej ulubionej apelacji Chinon. Celem naszej wycieczki było miasto, od której apelacja ta wzięła swoją nazwę. I po raz pierwszy w czasie naszej wyprawy zaskoczył nas deszcz, zdecydowanie ulewny. Na szczęście zdążyliśmy dojechać do miasta i schronić się pod jakimś daszkiem tuż przy Grand Carroi, skrzyżowania ulic, gdzie, jak chce legenda, Joanna d’Arc zsiadła z konia (dokładnie zrobiła to przy studni), tu zaczęła się jej przemiana z wiejskiej dziewczyny w wojowniczkę, stąd wreszcie ruszyła w kierunku Orleanu. Nic więc dziwnego, że i tu nie brak jest pamiątek po świętej, w tym nieco groźnego pomnika konnego. Ponieważ nadal padało i aby rozerwać znudzonego Tymka, postanowiliśmy zwiedzić miejscowe muzeum pokazujące proces produkcji wina za pomocą ruchomych figur. Zdecydowanie najlepszą rzeczą było dodawane gratisowo do biletu wino miejscowej apelacji. Na szczęście przestało padać i mogliśmy ruszyć pod górę w stronę tutejszego zamku położonego na wysokim wzgórzu. Zamek, który został w dużym stopniu zburzony, nie jest specjalnie ciekawy (chyba że ktoś nadal chce oglądać pamiątki po świętej Joannie, która właśnie tu rozpoznała delfina wśród grupy dworzan). Jednak z góry rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na szare kamienne miasteczko, przepływającą tędy rzekę Vienne i całą okolicę. Zaraz obok znajduje się także jedna z bardziej znanych winnic, gdzie oczywiście można spróbować i kupić miejscowe wino.