Ajax Loader Ładuję ...

Kara-at, czyli śladami Czyngis-chana



Żona Czyngis-chana 2009-02-12

Pięknu krajobrazu nie sposób zaprzeczyć, choć trudno nie zadać pytania, dlaczego Bóg chciał wypoczywać w tak mało ustronnym miejscu. Kirgizja leży bowiem na gwarnym skrzyżowaniu dróg, które prowadzą z Chin na Zachód. Pod Biszkekiem rozpościera się gigantyczny bazar, ponoć jeden z największych w Azji. Jak rozdęte do granic absurdu targowisko na Stadionie Dziesięciolecia - w sprzedaży głównie detaliczna i hurtowa oferta chińskiego badziewia.

Dawniej doliną rzeki Tałas, którą teraz przemierzamy na koniach, ciągnęły całe armie. Na halach pasły się konie wojowników Manasa, narodowego bohatera Kirgizji, który w IX w. walczył o zjednoczenie kirgiskich plemion. O jego dokonaniach opowiada przekazywany ustnie od pokoleń poemat "Manas" - epopeja 20 razy dłuższa od "Odysei" i "Iliady"!

 

Do dziś widoczne są kamienne kręgi otaczające groby Mongołów, którzy najechali te ziemie kilkaset lat później. W mogile zwieńczonej kamiennym obeliskiem z wyrytą kobiecą twarzą leży - według miejscowych legend - jedna z licznych żon Czyngis-chana. Z naskalnych rysunków podobnych do indiańskich petroglifów, które zdobią liczne czarne, okopcone głazy, jak z książki można odczytać historię ostatnich kilku tysięcy lat. Niemal żadne z tych miejsc nie zostało jeszcze przebadane przez archeologów, choć niektóre zostały już zasmarowane współczesnymi wyznaniami: "kocham Maszę. Wasia. 1972".