Ładuję...

kolumber.pl


Cordillera Blanca - trekking Santa Cruz 2009-01-19

dzień 1
Wyjeżdżamy z Huaraz o godz. 6 rano, razem z nami jedzie jeszcze piątka turystów (dwóch Amerykanów i Amerykanka, Francuska , Koreańczyk) i przewodnik - Abel. Po godzinie dojeżdżamy do miejscowości Yungay, gdzie przesiadamy się do kolejnego minibusa i kierujemy się do wioski Vaqueria, gdzie zaczyna się szlak. Po drodze mijamy piękne, turkusowe jezioro Llanganuco. Droga wiję się w górę, a za oknem robi się biało. Nasz minibus mozolnie wspina się na przełęcz na wysokość 4.767 m n.p.m., z której zostaje już tylko parę kilometrów do Vaquerii. W pewnym momencie coś się psuje w układzie kierowniczym naszego pojazdu i mamy przymusową przerwę w podróży. Na szczęście nie jest to nic poważnego i po godzinie ruszamy dalej. W Vaquerii czekają na nas nasi tragarze, czyli czwórka uroczych osłów, wraz z kundelkiem i donkey driver’em (poganiacz do osiołków). Donkey driver ładuje namioty, bagaże i jedzenie, a my rozmawiamy z turystami, którzy szli naszym szlakiem z przeciwnego kierunku. Są przemoczeni - mówią, że cały czas padało i nic nie było widać…
Ruszamy. Przechodzimy przez niewielką wioskę i zaczynamy podejście.Po dwóch godzinach zaczyna padać – czy tak będzie przez następne cztery dni? Zmoczeni i zmarznięci docieramy do miejsca pierwszego biwaku. Rozbijamy namioty. Przewodnik przyrządza rewelacyjny obiad – gorąca zupa poprawia wszystkim humor.
dzień 2
Abel budzi nas o godz. 5.20 kubkiem gorącej herbaty z liśćmi koki (taką herbatę piję się po to, aby nie mieć choroby wysokościowej). Jest przeraźliwie zimno, ale na niebie nie ma ani jednej chmurki...więcej na www.jedziemydookola.pl