Ładuję...

kolumber.pl


... no i w dół 2019-01-23

Obudziłem się wcześnie rano, spakowałem bez pośpiechu, bo bufet jest czynny od 8. Nie uśmiechało mi się wychodzić bez śniadania i ciepłej herbaty. Miałem jeszcze pokusę żeby pofotografować o wschodzie słońca, ale przyszły chmury i skutecznie mnie zniechęciły do tego pomysłu. Jako drogę powrotną wybrałem czerwony szlak przez Żmijowiec (1153 m) na Czarną Górę (1205 m), a później zejście przez Igliczną do Międzygórza. Szedłem początkowo wzdłuż słupów, na których była doprowadzona linia telefoniczna do schroniska, tylko że przewody miałem na wysokości pasa. Szlak przez Żmijowiec jest bardzo przyjemny. Prowadzi po grzbiecie, praktycznie bez przewyższeń. Na dodatek co chwilę otwierają się wspaniałe widoki na Śnieżnik i Góry Bialskie. Pogoda była już inna, niebo przesłonięte cienkimi chmurkami. Delikatna mgiełka dodawała tajemniczości górom, a cienie i kształty były bardziej plastyczne. W takiej atmosferze, po wyratrakowanym szlaku dotarłem do Przełęczy Pod Jaworową Kopą. Zacząłem krótkie, ale ostre podejście na Czarną Górę. Niestety wieża widokowa przywitała mnie tabliczką – „nie zbliżać się, grozi zawaleniem”. Wróciłem na przełęcz i zielonym szlakiem skierowałem się w stronę Iglicznej. Ten odcinek był zupełnie nieprzetarty. Byłem szczęśliwy, że posiadam rakiety śnieżne. Schodzenie w nich, nawet w kopnym śniegu to czysta przyjemność. Im niżej, tym było mniej śniegu, a ten był zbity i twardy. Pojawili się na szlaku spacerowicze z Międzygórza. Dotarłem do Schroniska na Iglicznej. Zregenerowałem siły naleśnikami z serem i jagodami i ruszyłem w dół. Chciałem jeszcze zaczepić o wodospad Wilczki, ale szlak był oblodzony i zamknięty. Trudno, skoro tak jest. Zamknąłem kółeczko. Zdobyłem 7 szczytów do korony Masywu Śnieżnika, zrobiłem sporo zdjęć, ale przede wszystkim spędziłem 2 dni w niesamowitej, odrealnionej scenerii zimowych gór.