Ładuję...

kolumber.pl


Nowa Zelandia - nasze tam i z powrotem w 2 tygodnie Cz.2



23.02.2017 – dzień 13 czyli mały odlot 2018-05-16

Po śniadaniu odwożę dziewczyny na lotnisko, a sam oddaję samochód w wypożyczalni – nawet go nie oglądają. Do lotniska mam 500m i z przyjemnością robię sobie spacer.

Sam start dostarcza niezłych wrażeń, bo ze względu na położenie lotniska maszyna prawie od razu musi się wzbić manewrując między górami. Lot trwa ponad godzinę, ale lecimy prawie dokładnie nad lodowcami Fox Glacier i Franz Josef.

W trakcie lotu nie wolno co prawda używać telefonu. Jestem offline, ale GPS jest kompletnie pasywnym systemem – sprawdzam więc gdzie jesteśmy i z jaką prędkością lecimy.

Jeszcze tylko jeden kłopot – wylądowaliśmy w Auckland na lotnisku krajowym, a odlot mamy z międzynarodowego. Ponieważ trwają jakieś przebudowy, to posłusznie „podążamy za białym królikiem” czy co tam jest namalowane na chodniku wyznaczając drogę pomiędzy terminalami.

Bagaże siup do przechowalni i możemy ruszać w miasto. Nadal uważam, że cena jaką pobiera SkyBus za przejazd z lotniska do Centrum to jakieś nieporozumienie, ale fakt - taksówką byłoby drożej.

W pewnym momencie – już w mieście – kierowca oznajmia, że dalej nie jedzie i wysadza wszystkich gdzieś na wysokości Ratusza. Jesteśmy na Queen Street, którą i tak chcieliśmy zobaczyć - nie ma rady – idziemy do portu „z buta”. Mamy wielką ochotę na lody w Giapo (bardzo ją reklamuje Kuba z trampkówwpodróży), ale akurat trwają przenosiny w nowe miejsce – kolejna rzecz do zrobienia następnym razem. Co do Danki i Kuby – mieliśmy wstępne zaproszenie od Nich na wspólne piwo, ale nasze dziecko coś nam marudzi dzisiaj, więc wpadamy tylko na chwilę do portu, jemy coś i postanawiamy wracać na lotnisko. I tu zagadka – gdzie jest przystanek? To znaczy – gdzie jest „nasz”, na lotnisko? Kręcimy się i pytamy kilka osób, ale okazuje się, że 4 na 5 to turyści tak jak my, a te ostatnie 20% bardzo by chciało pomóc, ale nie ma pojęcia.

W końcu trafiamy. Najwyższy czas. Zbliża się wieczór. Lot mamy zaraz po północy. Jednak duże miasta nie są dla nas...