Ładuję...

kolumber.pl


Afandou - nasza baza wypadowa

Afandou było naszą bazą wypadową, mieszkaliśmy tu w hotelu. Przyjemna grecja wioska, można powiedzieć małe miasteczko. Kilkanaście tawern, sklepów, restauracji i barów. W części zamieszkałej jest też plątanina wąskich uliczek, gdzie trudno się rozeznać, gdzie jest czyje podwórko, już sąsiada, czy jeszcze nie jego :) Warto się tam przespacerować, przed domami, na spotkaniach na krzesłach, trwają w najlepsze gorące dyskusje miejscowych. W środku miasteczka jest cerkiew, piękna w środku, z wymalowanymi cudnie freskowymi ścianami. Niestety nie mam z niej zdjęć, bo zwykle była zamknięta. Byliśmy w niej jednak na sobotniej mszy, kiedy rzecz jasna nie mogłam zrobić zdjęć. Wspaniałe przeżycie, też polecam jeśli ktoś chce zbliżyć się do tamtej kultury. Cały obrządek zupełnie inaczej odprawiany niż w kościele katolickim, co sprawia wrażenie bardzo "egzotycznego". W centrum znajduje się jeszcze wieża z dzwonami (jeden stoi pod wieżą), stacjonuje tam też biały kot, którego dokarmiałam :) Jest też przystanek autobusowy, niedaleko którego zatrzymuje się niebieska kolejka, która objeżdża pobliskie hotele przywożąc turystów. Silnik ma chyba od jakiegoś traktora, albo kombajnu, bo strasznie hałasuje :) Problemem było znalezienie sklepiku z pamiątkami lub kupienie pocztówek do wysłania. Naprawdę niewiele tam takich miejsc, jeśli gdzies coś było, co bardzo marny wybór.  Warto podjechać trochę w górę, z głownego skrzyżowania są kierunkowskazy z napisami po grecku i z krzyżem. Pojechaliśmy, skręcając kilka razy i podjeżdząjąc pod stromą górkę, znaleźliśmy się pod piękną maluteńką cerkiewką/kapliczką. Nigdy byśmy tam nie dotarli gdyby nie te kierunkowskazy, nie widać jej z dołu :) 

Jeździliśmy na różne plaże, jednak ta, która była najbliżej, była dla nas najlepsza i tam wracaliśmy. To, że kamienista, było tylko pozytywem :)