Ładuję...

kolumber.pl


Kerkira-nie tylko dla moich oczu



Poszukiwania niewiadomo czego

Ustaliliśmy, że tym razem odrobinę odpoczniemy dlatego po jednym dniu zwiedzania był czas na relaks wśród fal,kąpiele słoneczne,pyszne jedzenie i bycie na miejscu. Jednak troche nas poniosło i zaczeliśmy błądzic po okolicy, wspinac po bardzo stromej górze z nadzieją , że spotkamy po drodze nowe, fantastyczne pejzaże. Myśleliśmy, że tylko zobaczymy co jest na górze i zawrócimy.

W greckim słońcu wspinaczka jest ciężka ale nie ma innej metody ponieważ Glyfada jest bardzo nisko położona i aby się z niej wydostac trzeba się wspinac, potem jeszcze trochę wspinac, można zrobic kilka zdjęc z punktu widokowego i ponownie wspinac. Doszliśmy na górę ale droga poprowadziła nas ku kolejnej ścieżce, a ponieważ ciekawi nowego miejsca nie mogliśmy się powstrzymac ruszyliśmy dalej. Po utracie wielu sił nagle znaleźliśmy sie w gaju oliwnym. Przepiękne miejsce. Stare, poskręcane pnie oliwek dały mnóstwo cienia. Z zarośli wyłoniły się szkielety chałupek z kamienia i dotarły do nas odgłosy zwierząt domowych. Skierowaliśmy się w ich stronę . Skończył się oliwny gaj i znaleźliśmy sie na polanie i tutaj przyciągnął moja uwagę rozciągający się widok na wioski i góry skrywające morze. Zieleń cyprysów przypomina włoskie pejzaże.

Tak szliśmy dosyc długo ponieważ cienie drzew osłaniały nasze ramiona była to przyjemna przechadzka. Dużo czasu upłynęło zanim znaleźlismy się na ścieżce prowadzącej w dół do szosy ale o powrocie nie mogło byc mowy. W końcu to było tylko kilka kilometrów w prostej linii już bez wspinaczek.

Wioska Pelekas znajduje się na szczycie wzgórza a na punkt widokowy zwany Wieżą Tronową też trzeba iśc pod górę. Widoki byc może nie jak z góry Pantokrator ale iście cesarskie. To tutaj cesarz Wilhelm II często przyjeżdżał podziwiac piękne zachody słońca na zachodnim wybrzeżu. Zachwytom nie było końca ale upał dał nam się we znaki i trzeba było udac się dalej-po zapasy. 

W drodze powrotnej zwiedziliśmy kilka sklepików, w których zatrzymał się czas i wystrój nie był szczególnie zachęcający. W jednym z nich zakupiliśmy wina w korzystnej cenie bo greckie wina smakują jak mało które. Pani szalenie miła z wyrozumiałą miną patrzyła na mnie jak po kolei jej koty jeden po drugim ściskałam. Jeden z nich wyjątkowo pomysłowy został uwieczniony na zawsze.

Wieczorem otworzyliśmy butelkę Samosa i powolutku delektowaliśmy się jego wyjątkowym, słodkim aromatem.