Komentarze użytkownika zfiesz, strona 425
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
-
nie... po cyfrowy polsat:-)
-
żywię podobne uczucia wobec tych ptaków;-)
-
poznajesz, czy strzelasz? a może sam jeździsz oplem i... przeceniasz możliwości?;-)
-
karolino... jeśli moje moje plusy wywołują u ciebie ból głowy, to ja mogę się powstrzymać! ...z trudem co prawda, ale tu o zdrowie chodzi!;-)
-
widzisz! jak chcesz to potrafisz:-p tylko ja się pytam gdzie orkady?!?!:-)
-
o! bez tego paskudnego murowanego dołu, lepiej:-)
-
a tu stoi napisane, że z 1865 roku...
-
uff... lepiej późno niż wcale... przejrzałem i ustosunkowałem się do twoich komentarzy pod meksykiem. po miesiącu, ale to zawsze coś;-) jeszcze raz dzięki za wszystkie plusy i komenty. i cóż... czekam (pewnie nie ja jeden) na twoją relację:-)
p.s. a filmiki wypaśne!;-) smok i smoczyca (pardon!) na ścieżkach przygody... prawie jak tony i elżbieta!;-)
-
no dobra... zaległości, zaległości...
dalszy ciąg historii jest częściowo napisany, ale niestety na papierze. biorąc pod uwagę, że jest tego całkiem sporo, jakoś ciągle odkładam przepisywanie;-) a dalsze losy aśki i kaśki? aśka ma się dobrze i wkrótce ma zamiar założyć rodzinę;-) kaśka... hmmm... ostatnia wiadomość jaką mi przysłała była z czarnobyla:-)
w callejon del beso obie towarzyszki poszły niestety na łatwiznę. nie powiem, żebym był zachwycony!;-) ale może to przez te tłumy gapiów?:-D
acapulco... to trochę przymus był. dla mnie znaczy... obiecałem, że będzie plażą i musiałem się z obietnicy wywiązać. no ale nie ma tego złego... w acapulco upolowałem większość "blach" z tej galerii: http://kolumber.pl/g/34220-36%20mgnie%C5%84%20Meksyku... a la quebrada, to klasyka! nie może się nie podobać;-)
san miguel... może trochę przesadziłem z tymi podjazdami. nie uważałem zbytnio na zajęciach z geometrii;-) ale sam przyznaj, że są karkołomne!
queretaro... jak napisałem: miało być jedynie "pierwszym noclegiem". a że udało man się kilka rzeczy zobaczyć? i ta akcja z hotelem? to tylko taki ekstra bonus od życia!:-)
technicznie... chociaż zawsze sobie obiecuje, że będę robił notatki w czasie podróży, jakoś nigdy mi to nie wychodzi. staram się tylko notować ceny, połączenia, noclegi, itp. informacje praktyczne, które najszybciej wypadają z głowy. teoretyczno-historyczne sprawy mam zazwyczaj opracowane przed wyjazdem. sporo rzeczy też po prostu wiem... takie lekkie zboczenie;-) i nie, nie studiowałem historii meksyku. studiowałem politologię, ale o meksyku (dokładnie o zapatystach właśnie) pisałem magisterkę. dzięki temu udało mi się pierwszy raz pojechać do meksyku!:-)
...i jeszcze raz wielkie dzięki ci smoku za wszelkie uwagi, komentarze, spostrzeżenia i plusy. mil gracias!:-)
-
nie... po cyfrowy polsat:-)
-
żywię podobne uczucia wobec tych ptaków;-)
-
poznajesz, czy strzelasz? a może sam jeździsz oplem i... przeceniasz możliwości?;-)
-
karolino... jeśli moje moje plusy wywołują u ciebie ból głowy, to ja mogę się powstrzymać! ...z trudem co prawda, ale tu o zdrowie chodzi!;-)
-
widzisz! jak chcesz to potrafisz:-p tylko ja się pytam gdzie orkady?!?!:-)
-
o! bez tego paskudnego murowanego dołu, lepiej:-)
-
a tu stoi napisane, że z 1865 roku...
-
uff... lepiej późno niż wcale... przejrzałem i ustosunkowałem się do twoich komentarzy pod meksykiem. po miesiącu, ale to zawsze coś;-) jeszcze raz dzięki za wszystkie plusy i komenty. i cóż... czekam (pewnie nie ja jeden) na twoją relację:-)
p.s. a filmiki wypaśne!;-) smok i smoczyca (pardon!) na ścieżkach przygody... prawie jak tony i elżbieta!;-) -
no dobra... zaległości, zaległości...
dalszy ciąg historii jest częściowo napisany, ale niestety na papierze. biorąc pod uwagę, że jest tego całkiem sporo, jakoś ciągle odkładam przepisywanie;-) a dalsze losy aśki i kaśki? aśka ma się dobrze i wkrótce ma zamiar założyć rodzinę;-) kaśka... hmmm... ostatnia wiadomość jaką mi przysłała była z czarnobyla:-)
w callejon del beso obie towarzyszki poszły niestety na łatwiznę. nie powiem, żebym był zachwycony!;-) ale może to przez te tłumy gapiów?:-D
acapulco... to trochę przymus był. dla mnie znaczy... obiecałem, że będzie plażą i musiałem się z obietnicy wywiązać. no ale nie ma tego złego... w acapulco upolowałem większość "blach" z tej galerii: http://kolumber.pl/g/34220-36%20mgnie%C5%84%20Meksyku... a la quebrada, to klasyka! nie może się nie podobać;-)
san miguel... może trochę przesadziłem z tymi podjazdami. nie uważałem zbytnio na zajęciach z geometrii;-) ale sam przyznaj, że są karkołomne!
queretaro... jak napisałem: miało być jedynie "pierwszym noclegiem". a że udało man się kilka rzeczy zobaczyć? i ta akcja z hotelem? to tylko taki ekstra bonus od życia!:-)
technicznie... chociaż zawsze sobie obiecuje, że będę robił notatki w czasie podróży, jakoś nigdy mi to nie wychodzi. staram się tylko notować ceny, połączenia, noclegi, itp. informacje praktyczne, które najszybciej wypadają z głowy. teoretyczno-historyczne sprawy mam zazwyczaj opracowane przed wyjazdem. sporo rzeczy też po prostu wiem... takie lekkie zboczenie;-) i nie, nie studiowałem historii meksyku. studiowałem politologię, ale o meksyku (dokładnie o zapatystach właśnie) pisałem magisterkę. dzięki temu udało mi się pierwszy raz pojechać do meksyku!:-)
...i jeszcze raz wielkie dzięki ci smoku za wszelkie uwagi, komentarze, spostrzeżenia i plusy. mil gracias!:-)
a poważniej... mam jeszcze strasznie długa listę miejsc do odwiedzenia na podlasiu. mam nadzieję, że na kilka lat starczy:-)