Komentarze użytkownika zfiesz, strona 391
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
ale czy ja napisalem jakiego atrybutu? przecież chodziło mi o ten zniekształcony pióropusz!:-p a to słowo które wymyśliłem miało odnosić się do marketingu. trochę nie wyszło;-)
-
trochę "zmargetingizowany";-) bez najważniejszego atrybutu...
-
ja miałem swój debiut sceniczny w mieście meksyk. po kilku coronach plączącym się językiem zaśpiewałem 'nasze nogi są jak z gumy' pidżamy porno, plączącymi się palcami akompaniując sobie na gitarze:-)
-
odezwę się, kiedy będziemy się wybierać;-)
-
zazdroszczę meksykańskich planów... odkrywać zawsze jest najprzyjemniej! choć wracać, nie powiem, też jest miło:-)
witaj na kolumberze:-)
-
cudny widoczek!:-)
-
aha... i od razu kupuj tygodniowy bilet na autobusy. przydaje się (dojedziesz właściwie wszędzie) i w sumie wychodzi dość tanio (14 euro w 2008)
-
qrcze! ciągle zapominam to skończyć.
a malta? hmmm... nie jedź sama, bo umrzesz z nudów, weź krem z mocnym filtrem i jedź tak około kwietnia-maja. później będziesz musiała przeciskać się między tłumami pijanych anglików i uczniami letnich szkół językowych. i polecam tamtejszą tanią pizze sprzedawaną na ulicy. mimo że na jednej takiej złamałem zęba... akurat urodziny!:-)
-
liczyłem że zaoferujesz się jako przewodnik;-)
-
uwielbiam tonego gatlifa! choć znam go bardziej od strony muzycznej niż filmowej...
-
ale czy ja napisalem jakiego atrybutu? przecież chodziło mi o ten zniekształcony pióropusz!:-p a to słowo które wymyśliłem miało odnosić się do marketingu. trochę nie wyszło;-)
-
trochę "zmargetingizowany";-) bez najważniejszego atrybutu...
-
ja miałem swój debiut sceniczny w mieście meksyk. po kilku coronach plączącym się językiem zaśpiewałem 'nasze nogi są jak z gumy' pidżamy porno, plączącymi się palcami akompaniując sobie na gitarze:-)
-
odezwę się, kiedy będziemy się wybierać;-)
-
zazdroszczę meksykańskich planów... odkrywać zawsze jest najprzyjemniej! choć wracać, nie powiem, też jest miło:-)
witaj na kolumberze:-) -
cudny widoczek!:-)
-
aha... i od razu kupuj tygodniowy bilet na autobusy. przydaje się (dojedziesz właściwie wszędzie) i w sumie wychodzi dość tanio (14 euro w 2008)
-
qrcze! ciągle zapominam to skończyć.
a malta? hmmm... nie jedź sama, bo umrzesz z nudów, weź krem z mocnym filtrem i jedź tak około kwietnia-maja. później będziesz musiała przeciskać się między tłumami pijanych anglików i uczniami letnich szkół językowych. i polecam tamtejszą tanią pizze sprzedawaną na ulicy. mimo że na jednej takiej złamałem zęba... akurat urodziny!:-) -
liczyłem że zaoferujesz się jako przewodnik;-)
-
uwielbiam tonego gatlifa! choć znam go bardziej od strony muzycznej niż filmowej...