Komentarze użytkownika zfiesz, strona 333
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
-
z takimi petycjami to nie do mnie (choć egoistycznie popieram:-)
ja mogę tylko podziękować za zainteresowanie i plusy:-)
-
może lekko przesadził z jaskrawością,ale ogólnie wpisuje się w klimat dzielnicy:-)
-
my też!:-)
-
patrząc na angielskie budownictwo mieszkaniowe, owe dwieście lat podzieliłbym tak przez... dwadzieścia:-)
ale fakt... kiedyś budowało się trochę inaczej. i przede wszystkim z naturalnego kamienia!
-
a dziękuję, dziękuję leszku:-) w sekrecie powiem ci, że nie nie mogłem się powstrzymać przed strzeleniem kilku fotek dziewczętom znad bosforu, ale... pewnie zauważyłeś jakie boje toczą się tu o "portrety" i tym podobne:-)
jeśli jednak ciekawość cię zżera... trzy fotki z mojego dawnego "magazynu"...
"moja ulubiona" nauczycielka z topkapi: http://images26.fotosik.pl/52/cfa9d51aff215d78.jpg
muza... ale ta akurat chyba na wakacjach, a nie miejscowa: http://images21.fotosik.pl/319/67f11ff0abda080b.jpg
i trzy wersje muzułmańskiej kobiety... choć w pięciu odsłonach (zasłonach?;-): http://images21.fotosik.pl/319/a400616b9ca895e2.jpg
-
poważnie?:-) myślałem, że to tylko wielkomiejskie fanaberie!:-)
-
okrutnica!:-p
-
no pewnie! szczanie gdzie popadnie, rzyganie na środku ulicy, dzikie wrzaski i latanie z gołym tyłkiem to nieodłączne elementy wyspiarskiej "kultury klubowej":-)
-
nie zapominaj o gołych tyłkach męskiej części imprezowiczów!:-)
-
z takimi petycjami to nie do mnie (choć egoistycznie popieram:-)
ja mogę tylko podziękować za zainteresowanie i plusy:-) -
może lekko przesadził z jaskrawością,ale ogólnie wpisuje się w klimat dzielnicy:-)
-
my też!:-)
-
patrząc na angielskie budownictwo mieszkaniowe, owe dwieście lat podzieliłbym tak przez... dwadzieścia:-)
ale fakt... kiedyś budowało się trochę inaczej. i przede wszystkim z naturalnego kamienia! -
a dziękuję, dziękuję leszku:-) w sekrecie powiem ci, że nie nie mogłem się powstrzymać przed strzeleniem kilku fotek dziewczętom znad bosforu, ale... pewnie zauważyłeś jakie boje toczą się tu o "portrety" i tym podobne:-)
jeśli jednak ciekawość cię zżera... trzy fotki z mojego dawnego "magazynu"...
"moja ulubiona" nauczycielka z topkapi: http://images26.fotosik.pl/52/cfa9d51aff215d78.jpg
muza... ale ta akurat chyba na wakacjach, a nie miejscowa: http://images21.fotosik.pl/319/67f11ff0abda080b.jpg
i trzy wersje muzułmańskiej kobiety... choć w pięciu odsłonach (zasłonach?;-): http://images21.fotosik.pl/319/a400616b9ca895e2.jpg -
poważnie?:-) myślałem, że to tylko wielkomiejskie fanaberie!:-)
-
okrutnica!:-p
-
no pewnie! szczanie gdzie popadnie, rzyganie na środku ulicy, dzikie wrzaski i latanie z gołym tyłkiem to nieodłączne elementy wyspiarskiej "kultury klubowej":-)
-
nie zapominaj o gołych tyłkach męskiej części imprezowiczów!:-)
lila... tu akurat się mylisz. iguana to jak najbardziej tradycyjny kawałek z veracruz. oczywiście w wykonaniu lili jest bardzo freestyle'owo zaaranżowany. tzn, w wersji koncertowej. wersja studyjna jest zdecydowanie bardziej tradycyjna. o stylach muzycznych znad zatoki meksykańskiej było gdzieś w komentarzach.
lhasa jest fajna... miła dla ucha... ale trochę za bardzo uduchowiona i taka trochę new age'owa. ale skojarzeniem z mercedes trochę mnie zaskoczyłeś. może to dlatego, że dla mnie królowa muzyki argentyńskiej jest jedyna i niepowtarzalna?:-) ciekawe... będę musiał się wsłuchać w lhasę pod tym kątem. dzięki za cynk;-)
julieta... jest fajna w autobusie:-)
cumbia... no niezaprzeczalnym faktem jest, że jej korzenie tkwią w kolumbii! dziś jednak gatunek ten (tradycyjny skądinąd) bardzo się skomercjalizował i właściwie w każdym kraju regionu znajdziesz jego lokalne odmiany, lub wariacje na temat, które poza rytmem, niejako definiującym cumbię, z oryginałem mają niewiele wspólnego. tak jak reggaeton ma bardzo niewiele wspólnego z reggae:-) ale w przypadku celso spodobała mi się idea połączenia gatunków wydawałoby się zupełnie sobie obcych. i, moim zdaniem, z tego połączenia wyszła bardzo ciekawa jakość.
cafe tacuba... qrcze... trochę osobista porażka:-) dla mnie to mistrzowie!:-) ale... rzecz gustu.
poza tym strasznie się cieszę, że udało ci się przez tę "podróż" przebrnąć! to nie lada wyczyn:-) cała przyjemność po mojej stronie:-)