Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 383
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Ja pamiętam Iran sprzed 30 lat. Wtedy kobiety nie mogły sobie pozwolić na taką "ekstrawagancję". Ale było to zaledwie kilka lat po przekształceniu Iranu w republikę islamską, wówczas żył jeszcze Chomeini, a pasdarowie (strażnicy rewolucji islamskiej) byli bardzo aktywni - więc może tzw. "śruba" była mocniej przykręcona. W każdym razie widzę, że kobietom nadal nie jest tam lekko...
-
Ale o co chodzi z tym "rozbijaniem wiązań DNA enzymów typu II topoizomeraz przez dimetylokrocetynę" to nie mam zielonego pojęcia...
-
Dokładnie tak, Irenko. "Mazdaizm" nie jest mi obcy...
-
Kiedyś się tym zainteresowałem, jako że od kilku lat jeżdżę właśnie Mazdą...
-
Hooltayko, ale narobiłaś mi apetytu tą podróżą!!! Miałem zamiar jeszcze dziś obejrzeć Twoją kolejną irańską odsłonę, ale zostawię ją sobie na jutro. Teraz idę coś sobie upichcić.... Pozdrawiam.
-
Poprawiam się, bo w poprzednim wpisie zlekceważyłem interpunkcję:
W zeszłym roku, przemierzając wschodnie wybrzeże Stanów, jedliśmy pyszne brzoskwinie w Georgii, która słynie z tych owoców. Znalazły się one (wraz z tekstem, nawiązującym do znanego standardu jazzowego) na tablicach witających podróżnych, przekraczających granice tego stanu: http://kolumber.pl/photos/show/587011
-
W zeszłym roku przemierzając wschodnie wybrzeże Stanów jedliśmy pyszne brzoskwinie w Georgii, która słynie z tych owoców. Znalazły się one (wraz z tekstem nawiązującym do znanego standardu jazzowego) na tablicach witających przekraczających granice tego stanu: http://kolumber.pl/photos/show/587011
-
A może o to chodzi, żeby to się potem wymieszało...?
-
Fotka skojarzyła mi się ze znanym wierszykiem Jana Brzechwy:
Na straganie w dzień targowy
Takie słyszy się rozmowy:
"Może pan się o mnie oprze,
Pan tak więdnie, panie koprze."
"Cóż się dziwić, mój szczypiorku,
Leżę tutaj już od wtorku!"
Rzecze na to kalarepka:
"Spójrz na rzepę - ta jest krzepka!"
Groch po brzuszku rzepę klepie:
"Jak tam, rzepo? Coraz lepiej?"
"Dzięki, dzięki, panie grochu,
Jakoś żyje się po trochu.
Lecz pietruszka - z tą jest gorzej:
Blada, chuda, spać nie może."
"A to feler" -
Westchnął seler.
Burak stroni od cebuli,
A cebula doń się czuli:
"Mój Buraku, mój czerwony,
Czybyś nie chciał takiej żony?"
Burak tylko nos zatyka:
"Niech no pani prędzej zmyka,
Ja chcę żonę mieć buraczą,
Bo przy pani wszyscy płaczą."
"A to feler" -
Westchnął seler.
Naraz słychać głos fasoli:
"Gdzie się pani tu gramoli?!"
"Nie bądź dla mnie taka wielka" -
Odpowiada jej brukselka.
"Widzieliście, jaka krewka!" -
Zaperzyła się marchewka.
"Niech rozsądzi nas kapusta!"
"Co, kapusta?! Głowa pusta?!"
A kapusta rzecze smutnie:
"Moi drodzy, po co kłótnie,
Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiemy w zupie!"
"A to feler" -
Westchnął seler.
-
Et voilà! ... - patrz mój komentarz do poprzedniego zdjęcia, który bardziej pasowałby tutaj.
-
Ja pamiętam Iran sprzed 30 lat. Wtedy kobiety nie mogły sobie pozwolić na taką "ekstrawagancję". Ale było to zaledwie kilka lat po przekształceniu Iranu w republikę islamską, wówczas żył jeszcze Chomeini, a pasdarowie (strażnicy rewolucji islamskiej) byli bardzo aktywni - więc może tzw. "śruba" była mocniej przykręcona. W każdym razie widzę, że kobietom nadal nie jest tam lekko...
-
Ale o co chodzi z tym "rozbijaniem wiązań DNA enzymów typu II topoizomeraz przez dimetylokrocetynę" to nie mam zielonego pojęcia...
-
Dokładnie tak, Irenko. "Mazdaizm" nie jest mi obcy...
-
Kiedyś się tym zainteresowałem, jako że od kilku lat jeżdżę właśnie Mazdą...
-
Hooltayko, ale narobiłaś mi apetytu tą podróżą!!! Miałem zamiar jeszcze dziś obejrzeć Twoją kolejną irańską odsłonę, ale zostawię ją sobie na jutro. Teraz idę coś sobie upichcić.... Pozdrawiam.
-
Poprawiam się, bo w poprzednim wpisie zlekceważyłem interpunkcję:
W zeszłym roku, przemierzając wschodnie wybrzeże Stanów, jedliśmy pyszne brzoskwinie w Georgii, która słynie z tych owoców. Znalazły się one (wraz z tekstem, nawiązującym do znanego standardu jazzowego) na tablicach witających podróżnych, przekraczających granice tego stanu: http://kolumber.pl/photos/show/587011 -
W zeszłym roku przemierzając wschodnie wybrzeże Stanów jedliśmy pyszne brzoskwinie w Georgii, która słynie z tych owoców. Znalazły się one (wraz z tekstem nawiązującym do znanego standardu jazzowego) na tablicach witających przekraczających granice tego stanu: http://kolumber.pl/photos/show/587011
-
A może o to chodzi, żeby to się potem wymieszało...?
-
Fotka skojarzyła mi się ze znanym wierszykiem Jana Brzechwy:
Na straganie w dzień targowy
Takie słyszy się rozmowy:
"Może pan się o mnie oprze,
Pan tak więdnie, panie koprze."
"Cóż się dziwić, mój szczypiorku,
Leżę tutaj już od wtorku!"
Rzecze na to kalarepka:
"Spójrz na rzepę - ta jest krzepka!"
Groch po brzuszku rzepę klepie:
"Jak tam, rzepo? Coraz lepiej?"
"Dzięki, dzięki, panie grochu,
Jakoś żyje się po trochu.
Lecz pietruszka - z tą jest gorzej:
Blada, chuda, spać nie może."
"A to feler" -
Westchnął seler.
Burak stroni od cebuli,
A cebula doń się czuli:
"Mój Buraku, mój czerwony,
Czybyś nie chciał takiej żony?"
Burak tylko nos zatyka:
"Niech no pani prędzej zmyka,
Ja chcę żonę mieć buraczą,
Bo przy pani wszyscy płaczą."
"A to feler" -
Westchnął seler.
Naraz słychać głos fasoli:
"Gdzie się pani tu gramoli?!"
"Nie bądź dla mnie taka wielka" -
Odpowiada jej brukselka.
"Widzieliście, jaka krewka!" -
Zaperzyła się marchewka.
"Niech rozsądzi nas kapusta!"
"Co, kapusta?! Głowa pusta?!"
A kapusta rzecze smutnie:
"Moi drodzy, po co kłótnie,
Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiemy w zupie!"
"A to feler" -
Westchnął seler. -
Et voilà! ... - patrz mój komentarz do poprzedniego zdjęcia, który bardziej pasowałby tutaj.