Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 335
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Angielski określa to jednak dokładniej, niż polski, bo choć świątynia jest królewska, to wiadomo, że jest świątynią królowej, a nie króla...
-
Ostatnio spotkałem się z określeniem "greige", oznaczającym mniej więcej taki kolor (grey+beige).
-
Właśnie, w wielu krajach trawniki w parkach są po to, by można było na nich siadać i odpoczywać, nie tak jak u nas...
-
A jak się znudzisz, to można wyjść... po angielsku.
-
Ja z czasów "czynów społecznych" pamiętam żart, że hasłem jednego z czynów, polegających na porządkowaniu skwerów i parków było "Partia grabi cały kraj".
-
Dziękuję za wizytę w Kurojadach i plusiki. Pozdrawiam.
-
Aniu, dziękuję za wizytę w ośnieżonych Kurojadach i plusy na tę podróż. Pozdrawiam serdecznie.
-
No to odpowiem alegorycznie. Jest taki rosyjski dowcip o małym Wowie, który przychodzi do taty i z płaczem mówi, że mama go wykrzyczała. "A dlaczego?" - pyta ojciec. "Bo zapytałem się, jakie zna słowo składające się z trzech liter" (przypominam, że rzecz dzieje się w Rosji). "A jakie słowo miałeś na myśli?" pyta ojciec. "Jak to jakie, tato, - DOM". "Hm, to teraz idź do mamy i powiedz, żeby myślała więcej o domu, niż o tamtym trzyliterowym słowie".
-
Pamiętam, jak jechaliśmy z Moskwy na "podmiejską" wycieczkę do Suzdala. W sumie ol. 230 km w jedną stronę...
-
Marku, rewelacyjna podróż. Bardzo zazdroszczę Ci tej wycieczki do dżungli i spotkania z orangutanami. Pozdrawiam.
-
Angielski określa to jednak dokładniej, niż polski, bo choć świątynia jest królewska, to wiadomo, że jest świątynią królowej, a nie króla...
-
Ostatnio spotkałem się z określeniem "greige", oznaczającym mniej więcej taki kolor (grey+beige).
-
Właśnie, w wielu krajach trawniki w parkach są po to, by można było na nich siadać i odpoczywać, nie tak jak u nas...
-
A jak się znudzisz, to można wyjść... po angielsku.
-
Ja z czasów "czynów społecznych" pamiętam żart, że hasłem jednego z czynów, polegających na porządkowaniu skwerów i parków było "Partia grabi cały kraj".
-
Dziękuję za wizytę w Kurojadach i plusiki. Pozdrawiam.
-
Aniu, dziękuję za wizytę w ośnieżonych Kurojadach i plusy na tę podróż. Pozdrawiam serdecznie.
-
No to odpowiem alegorycznie. Jest taki rosyjski dowcip o małym Wowie, który przychodzi do taty i z płaczem mówi, że mama go wykrzyczała. "A dlaczego?" - pyta ojciec. "Bo zapytałem się, jakie zna słowo składające się z trzech liter" (przypominam, że rzecz dzieje się w Rosji). "A jakie słowo miałeś na myśli?" pyta ojciec. "Jak to jakie, tato, - DOM". "Hm, to teraz idź do mamy i powiedz, żeby myślała więcej o domu, niż o tamtym trzyliterowym słowie".
-
Pamiętam, jak jechaliśmy z Moskwy na "podmiejską" wycieczkę do Suzdala. W sumie ol. 230 km w jedną stronę...
-
Marku, rewelacyjna podróż. Bardzo zazdroszczę Ci tej wycieczki do dżungli i spotkania z orangutanami. Pozdrawiam.