Komentarze użytkownika kuniu_ock, strona 504
Przejdź do głównej strony użytkownika kuniu_ock
-
-
Piotrze! :D To ja dziękuję! Moje uznanie jest niczym przy takich fajnych fotach, do których nie umywają się moje - zarówno przez ich beznadziejną jakość, jak i przez fakt, że praktycznie nigdzie nie jeżdżę (to też prowokuje myślenie nad sensem bycia tutaj, no ale jak na razie - jeszcze się nie daję ponieść złym myślom).
Ot i napisałem... a potem będę się wstydził.
:P
-
Powiał dobry wiatr, oceanu fal ukołysał ciepły sztorm ...
http://w665.wrzuta.pl/audio/0rqswBI0aEc/krewni_i_znajomi_krolika_-_oczekiwanie
-
Marku - to ja dziękuję: ogrzałem się troszkę w tym Twoim Ekwadorze, bo tutaj to zimnica niemiłosierna :((((
-
Ufff.. no i finito.
Przyznam się bez bicia.. podobnie jak imć Rebelska - mnie USA nigdy nie kręciły, mam jakąś dziwną awersję do tego kraju. Nigdy też nie odczuwałem jakiejkolwiek potrzeby zobaczenia Stanów. Czasem - za natchnieniem jakiegoś filmu - może i jakieś strzępki "chcenia" się pojawiały, ale to tylko przelotnie. Nie znoszę wielkjich miast, takiej typowo amerykańskiej.. nie wiem - doniosłości, wyniosłości, dumy...
..jednakże Twój opis podróży, Patrycjo, jest naprawdę fajny :) Ma to, co uwielbiam - wolność i przestrzenie. Parki, wybrzeża, słynna 66... Hehe... nawet dzisiaj mi się śniło, że kupiłem motocykl i śmigałem taką właśnie drogą! :D Tak.. wolność, przestrzeń, wiatr we włosach - to jest to, co daje i żeglarstwo, i wędrówki motocyklem :D Trasa, potem mały ghost-town i kolacja, potem imprezka z wędrowcami, potem sen a rano dalej w trasę :)
Tak tak... nie cierpię USA, ale tej podróży z kółkami Ci zazdroszczę :)
..America.. Americaaa...
...States... [muza]
:P
Pozdrówki :)
-
hehehe...aż mi się przypomniało pewne zdarzenie... :P
nom, u nas też to były psiary, psiuny, psiaki...i parę innych określeń.
Opieńki - uwielbiam! Zaczęły za mną chodzić jeszcze przed świętami i ciągle mnie męczą. Uwielbiam grzyby (ale nie pieczarki, pieczarki to dla mnie nie grzyb :P Dla mnie "grzybami" są te grzyby, które trzeba samemu w lesie zebrać, a nie - uprawiane), zwłaszcza świeżo zebrane, wyczyszczone, ugotowane.. i na patelnię! :D mniam...
Hmm.. Halunki? :P
Hehe.. zapuszczone łazienki - masz ochotę na grzyby, to bierzesz szpachelkę, parę ruchów po ścianie i już można je smażyć :P
-
coś dla Kubdu... zdjęcie B. :P
-
No to ja mogę tak całe życie rozbijać się po takich wysepkach! :D :P
..no - żeby chociaż ta palma była...
-
Przyznać trzeba - SAR ma fajny sprzęcik pływający.. Widziałem ich w akcji (nawet po nas płynęli :P), te silniki mają moc... :)
-
Nawet gdyby nie był najedzony, to i tak by Smoka nie ruszył.. ani Dina.. Gad gada nie ruszy, wszystko zostaje w rodzinie ;)
PITów nie dam, za to jest krokodyl (no co - słowo się rzekło :P)
-
Piotrze! :D To ja dziękuję! Moje uznanie jest niczym przy takich fajnych fotach, do których nie umywają się moje - zarówno przez ich beznadziejną jakość, jak i przez fakt, że praktycznie nigdzie nie jeżdżę (to też prowokuje myślenie nad sensem bycia tutaj, no ale jak na razie - jeszcze się nie daję ponieść złym myślom).
Ot i napisałem... a potem będę się wstydził.
:P -
Powiał dobry wiatr, oceanu fal ukołysał ciepły sztorm ...
http://w665.wrzuta.pl/audio/0rqswBI0aEc/krewni_i_znajomi_krolika_-_oczekiwanie -
Marku - to ja dziękuję: ogrzałem się troszkę w tym Twoim Ekwadorze, bo tutaj to zimnica niemiłosierna :((((
-
Ufff.. no i finito.
Przyznam się bez bicia.. podobnie jak imć Rebelska - mnie USA nigdy nie kręciły, mam jakąś dziwną awersję do tego kraju. Nigdy też nie odczuwałem jakiejkolwiek potrzeby zobaczenia Stanów. Czasem - za natchnieniem jakiegoś filmu - może i jakieś strzępki "chcenia" się pojawiały, ale to tylko przelotnie. Nie znoszę wielkjich miast, takiej typowo amerykańskiej.. nie wiem - doniosłości, wyniosłości, dumy...
..jednakże Twój opis podróży, Patrycjo, jest naprawdę fajny :) Ma to, co uwielbiam - wolność i przestrzenie. Parki, wybrzeża, słynna 66... Hehe... nawet dzisiaj mi się śniło, że kupiłem motocykl i śmigałem taką właśnie drogą! :D Tak.. wolność, przestrzeń, wiatr we włosach - to jest to, co daje i żeglarstwo, i wędrówki motocyklem :D Trasa, potem mały ghost-town i kolacja, potem imprezka z wędrowcami, potem sen a rano dalej w trasę :)
Tak tak... nie cierpię USA, ale tej podróży z kółkami Ci zazdroszczę :)
..America.. Americaaa...
...States... [muza]
:P
Pozdrówki :) -
hehehe...aż mi się przypomniało pewne zdarzenie... :P
nom, u nas też to były psiary, psiuny, psiaki...i parę innych określeń.
Opieńki - uwielbiam! Zaczęły za mną chodzić jeszcze przed świętami i ciągle mnie męczą. Uwielbiam grzyby (ale nie pieczarki, pieczarki to dla mnie nie grzyb :P Dla mnie "grzybami" są te grzyby, które trzeba samemu w lesie zebrać, a nie - uprawiane), zwłaszcza świeżo zebrane, wyczyszczone, ugotowane.. i na patelnię! :D mniam...
Hmm.. Halunki? :P
Hehe.. zapuszczone łazienki - masz ochotę na grzyby, to bierzesz szpachelkę, parę ruchów po ścianie i już można je smażyć :P -
coś dla Kubdu... zdjęcie B. :P
-
No to ja mogę tak całe życie rozbijać się po takich wysepkach! :D :P
..no - żeby chociaż ta palma była... -
Przyznać trzeba - SAR ma fajny sprzęcik pływający.. Widziałem ich w akcji (nawet po nas płynęli :P), te silniki mają moc... :)
-
Nawet gdyby nie był najedzony, to i tak by Smoka nie ruszył.. ani Dina.. Gad gada nie ruszy, wszystko zostaje w rodzinie ;)
PITów nie dam, za to jest krokodyl (no co - słowo się rzekło :P)
Dinulec niech się lepiej za bardzo nie relaksuje przed wyjazdem, bo mu się za dobrze zrobi i z tej błogości zrezygnuje z wycieczki, w najlepszym przypadku pozapomina różnych rzeczy spakować w pośpiechu (no bo cały czas zmitrężył na relaks). A co za radocha z takiej wycieczki, gdy na miejscu lepiej?
:P