Komentarze użytkownika kuniu_ock, strona 272
Przejdź do głównej strony użytkownika kuniu_ock
-
fajny kolorek :)
-
Bytom... Dzięki Bartku za pokazanie kawałka tego miasta. Nie ukrywam - mam chęć odwiedzić Bytom.
Takie stare "industriale" mają swój klimat, ukazują kawałek historii.
..nadają się też świetnie do paintballa ;) :P
-
Aaaa... jeszcze jedno. "Jest to margines, coś ubocznego, ale jest." Zdecydowanie będzie to moje subiektywne odczucie ;) ale sądzę, że troszkę nie pasuje słowo "margines", bo jakoś tak... negatywnie się kojarzy, ma taki negatywny wydźwięk. A to przecież nic złego :) Swoją drogą - z ciekawości zacząłem szukać czegoś o malarstwie B&W. Wbrew pozorom takie właśnie malarstwo (malarstwo czarno białe określane jest jako "hiper realizm"; poczytajcie np o panu Zbigniewie Witkowskim) zyskuje popularność :) Może za dużo dzieł "klasyków" malarstwa w B&W nie ma (jakieś pojedyncze sztuki pewnie się trafiały), ale współcześnie temat się rozwija. Pomijając oczywiście "malarstwo plakatowe", które nigdy nie stroniło od B&W (a jest naprawdę bardzo wiele świetnych grafik plakatowych w B&W, sam mam kilka ulubionych).
Huh.. czasem się zastanawiam, czy jestem bardziej uniwersalny, czy bardziej wybredny.. :P
-
No toć ba, że po polskiemu piszem :) Słowami żonglując o czarnobiałościach i intencjach :P :) Z długością wpisów to różnie bywa ;) hehe :) Ale dobrze, że mimo różnych spojrzeń na różne rzeczy - nie lejem się, nie pierem, czy coś innego :) Taka rozmowa ciekawa jest i - nie ukrywam - pouczająca :)
Bartku, Moniko, kolega pożyczył mi książki, o których czytałem na Fotopolis, których fragmenty są tam cytowane :D "Ekspozycja bez tajemnic", "Czas naświetlania bez tajemnic", "Kreatywna fotografia bez tajemnic" - wszystkie pana Bryana Petersona, oraz jeszcze jedną, ale nie pamiętam tytułu i autora.
Przeglądałem je pobieżnie, wcześniej czytałem te fragmenty na Fotopolis. Jak troszkę się uspokoi sytuacja, to wezmę się za czytanie i praktykowanie :)
Sławo :D O tak, skojarzenia :))) Fajna rzecz. Gdyby nie one, to aż boję się pomyśleć, co bym pisał w komentarzach pod zdjęciami.. :P
Pozdrówki wszystkim :)
-
Albo troszkę jak taka biała, żarłoczna, najeżona kolcami gąsienica :)
-
Wow... ale smakowita podróż... aż się rozmarzyłem :) Wiem, że nie wyglądam na takiego co lubi jeść ;P ale marzy mnie się właśnie taka azjatycka kuchenna wyprawa :) Z tymi wszystkimi rozmaitościami, przyprawami korzennymi i różnej innej maści, pełna zapachów, od których żołądek krzyczy: jeść! jeść! do pełna! :D Nie ukrywam, że z czystej ciekawości spróbowałbym chętnie tych wszystkich robali :)
Teraz to wtrząchnąłbym na śniadanie takiego właśnie pikantnego, wielkiego naleśnika.. :D
Świetnie, Kasiu :) Zazdroszczę :D
Pozdrawiam, smacznego :))
K.
-
Smacznego :D
Hmm.. nie można nabijać? :) Chyba że to zalezy od regionów.. Czytałem gdzieś, że nabijanie jest jedną z metod spożywania pałeczkami "trudnych" potraw ;) Ale to może nie w Chinach... chyba że to europejski wymysł dla tych, którym jedzenie pałeczkami nie wychodzi jak powinno ;) Zaś z tym szacunkiem - prawda. Tam, gdzie o tym czytałem, napisane było też, że pałeczki powinno się trzymać gdzieś w 1/3 długości (max do połowy chyba, nie pamiętam dokładnie), nie można trzymać dłoni za blisko jedzenia.
Podobnież jedzenie pałeczkami rozwija (podczas jedzenia pałeczkami pracuje więcej mięśni dłoni niż przy "tradycyjnym" europejskim widelcowaniu, poprawia się koordynacja, sprawność manualna i takie tam).
Gdy tylko nauczyłem się jeść pałeczkami, wpadłem w wir! :P Doszło do tego, że nawet fasolkę po bretońsku, czy jajecznicę jadłem pałeczkami :P Najlepsze jest to, że MOŻNA! :D :P Fajna sprawa :) Przyznam - że praktyczna i wygodna :)
-
Dzięki za wizytę, Moniko :))
Pozdrawiam
Krzysiek
-
Dzięki Bartku za odwiedziny :)
-
ależ proszę :D cieszę się, jeśli się podoba :D
u mnie leci fajna pioseneczka, ale raczej przeszkodzi w nauce, nie pomoże :P taka letnia rozpraszajka :) więc wolę Ci jej nie podsyłać :)
nie ze złości, tylko z troski o wynik nauki :D :P
-
fajny kolorek :)
-
Bytom... Dzięki Bartku za pokazanie kawałka tego miasta. Nie ukrywam - mam chęć odwiedzić Bytom.
Takie stare "industriale" mają swój klimat, ukazują kawałek historii.
..nadają się też świetnie do paintballa ;) :P -
Aaaa... jeszcze jedno. "Jest to margines, coś ubocznego, ale jest." Zdecydowanie będzie to moje subiektywne odczucie ;) ale sądzę, że troszkę nie pasuje słowo "margines", bo jakoś tak... negatywnie się kojarzy, ma taki negatywny wydźwięk. A to przecież nic złego :) Swoją drogą - z ciekawości zacząłem szukać czegoś o malarstwie B&W. Wbrew pozorom takie właśnie malarstwo (malarstwo czarno białe określane jest jako "hiper realizm"; poczytajcie np o panu Zbigniewie Witkowskim) zyskuje popularność :) Może za dużo dzieł "klasyków" malarstwa w B&W nie ma (jakieś pojedyncze sztuki pewnie się trafiały), ale współcześnie temat się rozwija. Pomijając oczywiście "malarstwo plakatowe", które nigdy nie stroniło od B&W (a jest naprawdę bardzo wiele świetnych grafik plakatowych w B&W, sam mam kilka ulubionych).
Huh.. czasem się zastanawiam, czy jestem bardziej uniwersalny, czy bardziej wybredny.. :P -
No toć ba, że po polskiemu piszem :) Słowami żonglując o czarnobiałościach i intencjach :P :) Z długością wpisów to różnie bywa ;) hehe :) Ale dobrze, że mimo różnych spojrzeń na różne rzeczy - nie lejem się, nie pierem, czy coś innego :) Taka rozmowa ciekawa jest i - nie ukrywam - pouczająca :)
Bartku, Moniko, kolega pożyczył mi książki, o których czytałem na Fotopolis, których fragmenty są tam cytowane :D "Ekspozycja bez tajemnic", "Czas naświetlania bez tajemnic", "Kreatywna fotografia bez tajemnic" - wszystkie pana Bryana Petersona, oraz jeszcze jedną, ale nie pamiętam tytułu i autora.
Przeglądałem je pobieżnie, wcześniej czytałem te fragmenty na Fotopolis. Jak troszkę się uspokoi sytuacja, to wezmę się za czytanie i praktykowanie :)
Sławo :D O tak, skojarzenia :))) Fajna rzecz. Gdyby nie one, to aż boję się pomyśleć, co bym pisał w komentarzach pod zdjęciami.. :P
Pozdrówki wszystkim :) -
Albo troszkę jak taka biała, żarłoczna, najeżona kolcami gąsienica :)
-
Wow... ale smakowita podróż... aż się rozmarzyłem :) Wiem, że nie wyglądam na takiego co lubi jeść ;P ale marzy mnie się właśnie taka azjatycka kuchenna wyprawa :) Z tymi wszystkimi rozmaitościami, przyprawami korzennymi i różnej innej maści, pełna zapachów, od których żołądek krzyczy: jeść! jeść! do pełna! :D Nie ukrywam, że z czystej ciekawości spróbowałbym chętnie tych wszystkich robali :)
Teraz to wtrząchnąłbym na śniadanie takiego właśnie pikantnego, wielkiego naleśnika.. :D
Świetnie, Kasiu :) Zazdroszczę :D
Pozdrawiam, smacznego :))
K. -
Smacznego :D
Hmm.. nie można nabijać? :) Chyba że to zalezy od regionów.. Czytałem gdzieś, że nabijanie jest jedną z metod spożywania pałeczkami "trudnych" potraw ;) Ale to może nie w Chinach... chyba że to europejski wymysł dla tych, którym jedzenie pałeczkami nie wychodzi jak powinno ;) Zaś z tym szacunkiem - prawda. Tam, gdzie o tym czytałem, napisane było też, że pałeczki powinno się trzymać gdzieś w 1/3 długości (max do połowy chyba, nie pamiętam dokładnie), nie można trzymać dłoni za blisko jedzenia.
Podobnież jedzenie pałeczkami rozwija (podczas jedzenia pałeczkami pracuje więcej mięśni dłoni niż przy "tradycyjnym" europejskim widelcowaniu, poprawia się koordynacja, sprawność manualna i takie tam).
Gdy tylko nauczyłem się jeść pałeczkami, wpadłem w wir! :P Doszło do tego, że nawet fasolkę po bretońsku, czy jajecznicę jadłem pałeczkami :P Najlepsze jest to, że MOŻNA! :D :P Fajna sprawa :) Przyznam - że praktyczna i wygodna :) -
Dzięki za wizytę, Moniko :))
Pozdrawiam
Krzysiek -
Dzięki Bartku za odwiedziny :)
-
ależ proszę :D cieszę się, jeśli się podoba :D
u mnie leci fajna pioseneczka, ale raczej przeszkodzi w nauce, nie pomoże :P taka letnia rozpraszajka :) więc wolę Ci jej nie podsyłać :)
nie ze złości, tylko z troski o wynik nauki :D :P