Otrzymane komentarze dla użytkownika zfiesz, strona 585

Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz

  1. kokopelmana
    kokopelmana (25.09.2009 22:25)
    Widziałeś te miliony motyli?
  2. kokopelmana
    kokopelmana (25.09.2009 22:08)
    Brrr, jakie piękne!
  3. kokopelmana
    kokopelmana (25.09.2009 21:46)
    Chyba minęło już parę dni? Cudna tabliczka czekolady :) Taka prosto od chocolatiera. Sprzedawana na lotnisku.
  4. zfiesz
    zfiesz (25.09.2009 20:21)
    o niczym innym nie marzę!:-)
  5. kokopelmana
    kokopelmana (25.09.2009 20:20)
    Zwierzak jesteś a nie Zfiesz! Niech będzie po Twojemu. Ale kiedyś skończą się gotowce. I wtedy wrócę.
  6. zfiesz
    zfiesz (25.09.2009 20:12)
    ledwie krótki komentarz:-)

    a relacji masz jeszcze kilka! przeczytaj, skomentuj, a jak zabraknie możesz zacząć nękać;-)
  7. kokopelmana
    kokopelmana (25.09.2009 20:00)
    Komentarz-li to czy też zalążek relacji? Teraz kiedy przeczytałam opis z Marrakeszu będę Cię nękać, gnębić i przypominać. Nie daj się prosić.
  8. zfiesz
    zfiesz (25.09.2009 19:53)
    :-p

    a poważniej, w ciągu... nie pamiętam... dwóch-trzech dni w montevideo, mieliśmy trzy miłe polskie akcenty...

    najpierw zaczepił nas jakiś dziadek, który trochę po polsku trochę po hiszpańsku coś do nas mówił, ale że to trochę było tak zmiksowane, zrozumieliśmy tylko, że mieszka tu od dziesięcioleci i kocha polskę...

    druga była starsza pani siedząca obok nas w kafejce, która od razu rozpoznała (!!!) polski, po czym przywitała się z nami łamanym "dzień dobry" i zaczęła snuć historyjki o swoich polskich znajomych z kościoła polskiego gdzieś na przedmieściach miasta.

    ostatnia była przesympatyczna i na pierwszy rzut oka bardzo zamożna para w średnim wieku... siedzieliśmy sobie w takiej miłej (i horrendalnie drogiej) knajpce niedaleko portu, zajadając się krwistymi stekami z cielęcinki, a ci nas podsłuchiwali. jawnie! w pewnym momencie nie wytrzymali i spytali, czy przypadkiem nie jesteśmy z... danii;-) gdy już doszliśmy do geograficznego porządku, okazało się, że ulubionym i wychwalanym pod niebiosa pisarzem tej pary, był nie kto inny ale ryszard kapuściński...

    a dziadka niestety w urugwaju nie mam:-( a gazetki? ot, wystawka taka dla turystów z europy;-)
  9. kokopelmana
    kokopelmana (25.09.2009 19:44)
    Dziadku z Ameryki Południowej? To tłumaczy Twoje niecodzienne nazwisko :o)
  10. zfiesz
    zfiesz (25.09.2009 19:35)
    ale strych po dziadku mogłem odziedziczyć, prawda?:-)