Ocenione komentarze użytkownika zfiesz, strona 284
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
ja jeszcze tak w kwestii formalnej chciałem dodać, bo krakowsko-cieszyńskiego slangu ni chu-chu... że konopielkowa pisownia oryginalna...
-
ja miałem to szczęście, ze suwalszczyzna przywitała mnie deszczem... dzięki temu poderwało mnie podlasie... a mówiąc dokładniej - podlasianka;-)
-
"- Jakże to! roskłada ręce urzędnik: A wy kto, nie polak?
- Nie.
- A kto, niemiec?
- Nie.
- To może francus?
- Nie.
- Rusin?
- Nie, nie rusin.
- Nu to kto? pyta sie urzędnik. A Domin na to:
- Ja tutejszy.
- Jaki tutejszy?
- A tutejszy, mówio Domin. Z bagna."
edward redliński 'konopielka'...
-
ale to nie jest powód do wstydu rebelko:-p
-
może to właśnie miała na myśli karolina pisząc "a mowia, ze na rowerze mozna schudnac"?:-)
-
albo wytnij cenzurę skoro taka wstydliwa:-p
-
przyślij cenzurę do mnie;-)
-
pewnie przeniesienie z patrolówki dostali... dwa lata wcześniej;-)
-
ja już od jakiegoś czasu zauważam, ze nie do końca rozumiem ten cieszyńsko-krakowski kod językowy...
a na kleszcze, sławko, pankol najlepszy (z tych testowanych ostatnio)
-
nasz borewicz, to przy nich lamer skończony!:-)
-
ja jeszcze tak w kwestii formalnej chciałem dodać, bo krakowsko-cieszyńskiego slangu ni chu-chu... że konopielkowa pisownia oryginalna...
-
ja miałem to szczęście, ze suwalszczyzna przywitała mnie deszczem... dzięki temu poderwało mnie podlasie... a mówiąc dokładniej - podlasianka;-)
-
"- Jakże to! roskłada ręce urzędnik: A wy kto, nie polak?
- Nie.
- A kto, niemiec?
- Nie.
- To może francus?
- Nie.
- Rusin?
- Nie, nie rusin.
- Nu to kto? pyta sie urzędnik. A Domin na to:
- Ja tutejszy.
- Jaki tutejszy?
- A tutejszy, mówio Domin. Z bagna."
edward redliński 'konopielka'... -
ale to nie jest powód do wstydu rebelko:-p
-
może to właśnie miała na myśli karolina pisząc "a mowia, ze na rowerze mozna schudnac"?:-)
-
albo wytnij cenzurę skoro taka wstydliwa:-p
-
przyślij cenzurę do mnie;-)
-
pewnie przeniesienie z patrolówki dostali... dwa lata wcześniej;-)
-
ja już od jakiegoś czasu zauważam, ze nie do końca rozumiem ten cieszyńsko-krakowski kod językowy...
a na kleszcze, sławko, pankol najlepszy (z tych testowanych ostatnio) -
nasz borewicz, to przy nich lamer skończony!:-)