Ładuję...

kolumber.pl


15 +
2009-12-08 - 2011-07-01

Bhutan Zachodni i Środkowy 2009r

Typ: Album z opisami
Z Katmandu do Paro

Przylatujemy do Paro z Katmandu w Nepalu / wylot   750 – do Paro przylot 950 /. Samolot ledwo mieści się w dolinie.  Bhutan zachodni obejmuje doliny Haa (2700 m), Paro (2200 m), Thimphu (2300 m), Punakha i Łangdu Phodrang (1300 m), które tworzą jedną długą do­linę. Z wyjątkiem doliny Haa, Bhutan zachodni, który bardziej jest ukierunko­wany na hodowlę ze względu na surowy klimat, a dawniej bardzo aktywnie uczestniczący w handlu z Tybetem, pozostaje krainą, w której królują pola ry­mowe i sady. Dobrobyt ludności widać po bardzo wielkich domach, w których rodziny są wielopokoleniowe. Ściany budynków są wykonane z glinobitki. Kondygna­cje są przepięknie zrobione z drewna, a ramytrzyskrzydłowych okien i zakoń­czenia belek są ozdabiane malowidłami. Gonty, tradycyjne pokrycie dachowe, są coraz częściej zastępowane bardziej trwałą blachą falistą, co też ma pozy­tywne znaczenie, jeżeli chodzi o ochronę lasów. Eksploatacja kopalni łupków dachówkowych dostarczała alternatywnego rozwiązania, ale wydobycie było zbyt kosztowne, dlatego zaniechano tej działalności. Stoki gór pokryte są pięknymi iglastymi i liściastymi lasami, a rząd ściśle kontroluje ich eksploatację. We wszystkich dolinach znajdziemy wiele śladów z przeszłości: nie brakuje tu klasztorów, świątyń i twierdz, a w Thimphu, leżą­cym w dolinie o tej samej nazwie, od lat 50 mieści się stolica kraju. Pięć dolin tworzących Bhutan zachodni jest zamieszkiwanych przez Ngalongów, tzn. pierwszych nawróconych na buddyzm, mówiących w języku dzongkha. Góry Czarne (5000 m) tworzą granicę między zachodem a środkową i wschodnią częścią kraju. Droga boczna ciągnąca się od Paro do Traszigangu przecina je na przełęczy Pelala (3300 m). 

Nowe lotnisko zbudowane w kwietniu 1999 roku robi wielkie wrażenie. Na parterze, oprócz restauracji, znajdziemy okienka bankowe i pocztowe, stano­wisko z telefonem, z którego można wykonywać krajowe i międzynarodowe połączenia, dwa sklepiki z pamiątkami i książkami, sklepik bezcłowy. Choć teoretycznie jest w zimie ogrzewane, w rzeczywistości - poza salonikiem dla VIP-ów i kawiarnią panuje chłód. Lepiej, więc zabezpieczyć się przed zim­nem, zwłaszcza wcześnie rano. Aby dojechać na lotnisko z centrum Paro, trze­ba liczyć dobre pół godziny, a z Thimphu półtorej godziny. 

Na drodze prowadzącej od mostu przy Dzongu do miasteczka Paro zobaczymy duże kwadratowe czorteny. Po prawej stronie ledwo można dostrzec pałac kró­lewski Ogjena Perliego, zbudowany około 1930 roku przez gubernatora Paro Ceringa Penjora. Po lewej stronie rozciąga się boisko, na którym rozgrywane są turnieje łucznictwa. Naprzeciw tej drogi, nieco z lewej strony, niedaleko miasteczka Paro, stoi świątynia Druk Czoding, którą w 1625 roku zbudował Ngałang Czogjel, prapradziadek Szabdrunga Ngałanga Namgjela. Ten ostatni mieszkał tu od chwili swego przybycia do doliny Paro w 1616 roku. Miasteczko Paro powstało dopiero w 1985 roku i od 2005 roku rozwija się w wielkim tempie. Skonstruowane w tradycyjnym stylu domy, oczywiście przyozdobione ma­lowanymi motywami, stoją w szeregu wzdłuż dwóch ulic. Parter domów zaj­mują sklepiki, które oferują artykuły pierwszej potrzeby, jakich można się spo­dziewać w górskim miasteczku: wyroby z metalu, mąkę, masło, olej, cukier, sól, soczewicę i konserwy. Dwie ulice biegnące w linii prostej, po których hula wiatr, poganiacze prowadzący konie, kilku gapiów opierających się o okna wystawowe sklepów - to wszystko sprawia, że Paro przypomina jedno z sen­nych amerykańskich miasteczek na Zachodzie.   

Paro DzongPełna nazwa brzmi Rinpung Dzong, co oznacza „twierdzę klejnotów". Dzong jest obecnie siedzibą administracji dystryktu Paro, ale w jego mu­rach mieszka również państwowa wspólnota monastyczna ucząca około 200 członków. Biegnąca lekko w dół wybrukowana droga doprowadzi nas do wspaniałego drewnianego mostu, który jest przykryty gontami i otoczony z obu stron murem zabezpieczającym. Wokół pierwszego dziedzińca Dzongu znajdują się biura administracyjne. Z każdej strony bramy zobaczymy dwa tradycyjne wizerunki strzegące wejścia: Mongoł trzymający na smyczy tygrysa i mężczyzna przytrzymujący, jaka. Wieża centralna Dzongu jest przepięknie wykonana z drewna i ucho­dzi za jedną z najładniejszych wież w Bhutanie. Po lewej stronie dziedzińca jest duża sala kunre. To tutaj mnisi uczą się i spożywają posiłki, a stojący w tym miejscu główny posąg przedstawia Buddę Dżoło. Mury są pokryte malowidłami pokazującymi Guru Rinpocze, Buddów Trzech Czasów, Szabdrunga Ngałanga Namgjela oraz inne bóstwa. Pod pasażem prowadzącym do kunre możemy podziwiać nadzwyczajne kosmogoniczne mandale przedstawiające wszechświat widziany z punktu widzenia dwóch różnych prądów filozoficznych. 

Muzeum Narodowe (zwane również Ta Dzong - „strażnica") znajduje się tuż powyżej Paro Dzongu, jednak droga asfaltowa biegnie przed świątynią Dungt­se, a potem na odcinku pięciu kilometrów wspina się na wzgórze, gdzie znaj­duje się muzeum. Obiekt ten mieści się w starej strażnicy, która została zbudowana około 1651 roku przez Tenzina Drugdę, przyrodnie­go brata Szabdrunga Ngałanga Namgjela, gdy pełnił funkcję gubernatora Paro. W 1965 roku trzeci król, Dżigme Dordżi Łangczuk, powziął myśl o odrestaurowaniu straż­nicy i stworzeniu tu Muzeum Narodowego. Otwarto je w 1968 roku. W muzeum umieszczono wiele przedmiotów kultu religijnego, dlatego miejsce to jest uważane za świątynię. Na balustradach przy kładce prowadzącej do muzeum widać żelazne łań­cuchy. Te ogniwa to pozostałości po żelaznych mostach zbudowanych przez Thangtonga Gjelpo w XV wieku, które zgromadzono w tym miejscu. Zwiedzanie Muzeum Narodowego jest bardzo interesujące, ponieważ znajdują się tutaj nie tylko dzieła sztuki, ale także wyroby rzemieślnicze codziennego użytku, wypychane słomą zwierzęta, stroje, zbroje, a nawet znaczki. Zatem w krótkim czasie możemy zapoznać się z kulturalnym i przyrodniczym bogac­twem Bhutanu. Z Muzeum można zejść pieszo do dzongu stromą ścieżką, ale trzeba mieć do tego odpo­wiednie buty. Prowadzi tam też przejezdna droga.  

 

Droga z Paro do Thimphu biegnie, na odcinku jakichś ośmiu kilometrów, przez dolinę rzeki Thimphu. Są to raczej suche tereny, a tu i ówdzie na stokach pojawiają się domy. Dolina rozszerza się trochę przy miasteczku Khasadrapczu, gdzie zaczyna się boczna dolina Gidakom. W tym miejscu stoi mała elek­trownia wodna, która częściowo obsługuje miasto Thimphu. Za Khasadrapczu dolina znowu ulega zwężeniu i ponownie rozszerza się w Namseling, czternaście kilometrów przed Thimphu. Namseling to bardzo ładny zakątek. Łagodne zbocza są porośnięte lasem iglastym, a miasteczko otoczone polami ryżowymi leży w dole drogi. Za Namseling zaczyna się już „przedmieście" Thimphu. Niedawno wybu­dowany tu wielki czorten wyznacza początek nowej drogi ekspresowej. Ten odcinek, biegnący na lewym brzegu, został ukończony w 2005 roku i dzięki niemu w ciągu kilku minut można dotrzeć do stolicy Thimphu. Memoriał Czorten został zbudowany w 1974 roku na pamiątkę trzecie; króla Jego Królewskiej Mości Dżigme Dordżi Łangczuka, który zmarł w 1972 roku.  Matka Aszi Phunco Czogron (1911-2003) postanowiła wznieść ten monument w imieniu swego syna i na jego pamiątkę. Wejście do czortenu prowadzi przez niewielki ogród, którego brama jest ozdobiona z zewnątrz i od wewnątrz trzema posągami wyrzeżbionymi w łup­ku. Na zewnątrz zobaczymy trzech opiekuńczych bodhisattwów buddyzmu; Awalokiteśwarę - symbol współczucia, Mandziuśriego - symbol mądrości i Wadżrapaniego - symbol mocy. Po wewnętrznej stronie rozpoznamy Szabdrunga Ngałanga Namgjela, historycznego Buddę i Guru Rinpocze. Z lewej zaś strony widać olbrzymie bębny modlitewne, poruszane przez wiernych. Czorten został zaprojektowany zgodnie z tradycją szkoły ningmapa przez Dungse Rinpocze, syna wielkiego mistrza Dudzioma Rinpocze (1904-1987). Wyróżnia się tym, że jest to czortem - kaplica. Po stronie wschodniej budowli znajduje się duży, widoczny nawet z zewnątrz, wizerunek historycznego Buddy. Po wschodniej stronie czortenu znajduje się w szeroka, prowadzącą w dół ulica, której właściwa nazywa brzmi Dzogczen Lam, choć wszyscy na­zywają ją „Python road", dojdziemy do stacji benzynowej i do mostu Lungten Zampa znajdującego się przy wejściu do miasta. Po drugiej stronie mostu mo­żemy urządzić sobie piękny spacer po Deczen Lam. Podążając wzdłuż rzeki, dotrzemy do dzongu. Po drodze napotkamy kilka szkół, fabrykę bhutańskiego muszą zachowywać styl bhutański, a to sprawia, że nowe centra miejskie po­siadają szczególny charakter. W Thimphu policjanci kierują ruchem za pomocą niezwykle eleganckich gestów i pozdrawiają swych znajomych z wielkim uśmiechem na twarzy. Rzadko się zdarza, by w ostry sposób napominali kierowcę, który narusza przepisy, lub turystę do tego stopnia zafascynowanego ich ruchami, że zapo­mina,  jakie jest ich znaczenie. W Thimphu mieszka okoto 80 tys. ludzi. W większości jest to państwowe duchowieństwo, rodzina królewska, urzędnicy i szybko powiększająca się kla­sa kupców. Zdarzają się też rodziny trudniące się jedynie rolnictwem. Zgodnie z międzynarodowymi standardami Thimphu to nowe miasto, ale z punktu wi­dzenia Bhutanu raczej stare. W latach 1952-53 zostało ono stałą stolicą pań­stwa, choć wówczas znajdował się tam tylko dzong otoczony kilkoma budyn­kami.  W latach 80. nastąpił boom budowlany dzięki inicjatywie pry­watnych osób. W przeciwieństwie do wielu współczesnych miast Thimphu zachowuje określony lokalny charakter architektoniczny, a to za sprawą dyrek­tyw wydawanych przez rząd. Ruch samochodowy znacznie wzrósł od początku lat 90. W Bhutanie zare­jestrowanych jest obecnie ponad 33 250 samochodów, z tego blisko 24 000 tylko w regionie Thimphu. Rząd stara się kontrolować ten wzrost, ale publicz­ne środki transportu są niewystarczające, dlatego po mieście krążą taksówki często łamiące przepisy i powodujące szkody. Nazwy ulic zostały wprowadzone dopiero niedawno, dlatego nie warto nawet pytać przechodnia, gdzie znajduje się taka czy inna ulica

Wyjeżdżamy do Bhutanu Zachodniego. Droga bardzo szybko pnie się w górę i oczywiście nie zabraknie na niej ostrych zakrętów. Pierwszą napotkaną osadą będzie Osepang, gdzie znajduje się farma doświadczalna. Prowadzone są tutaj badania w zakresie rol­nictwa. Pięć kilometrów dalej droga przechodzi przez miasteczko Hongtso. Tutaj kontroluje się pozwolenia obcokrajowców na wjazd w głąb kraju (19 km od Thimphu). Stare miasteczko Hongtso leży z dala od drogi, a niedaleko stąd wznosi się wielka świątynia Hongtso, zbudowana w 1525 roku przez czterna­stego hierarchę szkól drukpa w Tybecie - Ngalanga Czogjela. Jadąc cztery kilometry dalej za Hongtso, co zajmie nam czterdzieści pięć minut z Thimphu, dotrzemy do przełęczy Doczula (3050 m). Zobaczymy tu wiele flag modlitewnych oraz Druk Łangjal - duży zespół 108 czortenów zbu­dowanych z inicjatywy królowej Aszi Dordże Łangmo na pamiątkę zwycię­stwa Bhutanu nad organizacjami Bodo i ULFA w grudniu 2003 ( indyjscy sepa­ratyści należący do Frontu Wyzwolenia Assarau). Królowa poleciła też wznieść w pobliżu świątynię, ukończoną w 2007 roku. Powyżej przełęczy stoi schronisko, gdzie można dobrze zjeść i spędzić noc. Warto się tutaj zatrzymać, jeżeli pragniemy zobaczyć wschód słońca w Himalajach. To właśnie z Doczula, czy raczej punktu widokowego znajdu­jącego się 500 m niżej, roztacza się przepiękna panorama szczytów Himalajów wschodnich. Jednak takim widokiem można się cieszyć tylko wtedy, kiedy jest ładna pogoda, ten od połowy października do końca lutego. Poza tym sezo­nem trudno dostrzec wysokie góry, chyba, że ulewny deszcz przeczyści powie­trze. Mgła zaczyna wznosić się bardzo szybko, dlatego im wcześniej rano do­trzemy do Doczula.  Potrzeba około dwóch godzin, by pokonać sześćdziesiąt pięć kilometrów, jakie dzielą Thimphu od Lobejsa, gdzie znajduje się skrzyżowanie, skąd roz­chodzą się drogi do Punakha i Łangdu Phodrang. Kilka kilometrów przed Lo­bejsa wkraczamy w strefę lasu, gdzie rośnie gatunek sosny typowy dla pod­zwrotnikowych regionów himalajskich - Pinus Roxburghii. Trzydzieści lat temu Punakhę tworzył tylko dzong. Potem zbudowano tu szko­łę średnią, a w połowie lat 80. XX wieku powstało miasto. Rozmiar tego miej­sca zaskakuje, jeżeli weźmiemy pod uwagę rolę, jaką Punakha odegrała w hi­storii Bhutanu, oraz fakt, że przez trzy wieki była zimową stolicą kraju. Punakha Dzong ( jego pełna nazwa brzmi Punthang Deczen Phodrang), zo­stał zbudowany w 1637 roku przez Szabdrunga Ngałanga Namgjela. To właśnie w Punakha Dzong odbyła się 17 grudnia 1907 roku koronacja pierwszego króla Bhutanu - Ugjena Łangczuka. Dzong był sześć razy niszczony przez pożary, dwa razy przez powodzie i raz przez trzęsienie zie­mi. Powódź w październiku 1994 roku, spowodowana pęknięciem je­ziora lodowcowego w regionie Lunana, porwała część dzongezunga i zachod­ni mur dzongu. Przeprowadzono poważne roboty wzmacniające, odbudowano dzongczung i salę zgromadzenia, a w 2003 roku fort został poświęcony pod­czas wspaniałej uroczystości. Na pierwszym dziedzińcu, należącym do admi­nistracji, stoi wielki czorten ukończony w 1981 roku. Dzong jest również głównym miejscem administracyjnym dystryktu Punakha. Drugi dziedziniec praktycznie już obecnie nie istnieje, ponieważ w 1983 roku wybudowano tu świątynię poświęconą bóstwu tantrycznemu zwanemu Czakrasamwara. Dzong posiada dwadzieścia jeden świątyń, wśród których największą jest sala zgro­madzeń mnichów (kunre), znajdująca się na „dziobie okrętu", czyli na trzecim dziedzińcu dzongu. Rozmiar całego zespołu, filary, malowidła i rozmaite rzeź­by świadczą o niezwykle wysokim poziomie artystycznym bhutańskich rze­mieślników. Ogromne posągi wykonane z gliny przedstawiają Guru Rinpocze, Buddę Siakjamuniego i Szabdrunga Ngałanga Namgjela

Bhutańskie klasztory (gompa) można podzielić na dwa typy: tzw. kompleks i dzong. 

Typ „kompleks" to prawdopodobnie najstarszy typ. Chodzi tutaj o jedną lub dwie świątynie tworzące rdzeń, wokół których znajdują się różne budynki mieszkalne. Przykładem takiego typu są Dzongdrakha w dolinie Paro, Phadżoding w dolinie Thimphu, czy Tharpaling w dolinie Bumthang.

Typ dzong jest budowany jako twierdza z centralną wieżą, która mieści w sobie świątynie i jest otoczona zewnętrznymi murami, przy których wybu­dowano cele mnichów i pomieszczenia służbowe. Najbardziej imponującymi przykładami tego typu są klasztory Gangtej, niedaleko przełęczy Pelala, Tango w górnej dolinie Thimphu, Talo niedaleko Punakha i Dramitse w Bhutanie wschodnim. Klasztor Czeri zbudowany w górnej dolinie Thimphu w latach 1619-1620 prezentuje cechy charakterystyczne dla obu stylów, czyli znajdzie­my tu dzong jako budynek główny, a wokół niego grupę domów medytacji i religijnego odosobnienia. 

Niedaleko leżącej na wzgórzu osady Lobejsa stoi świątynia Czime, zbudo­wana w 1499 roku przez czternastego hierarchę szkół drukpa - Ngałanga Czo­gjela. Miejsce to wcześniej poświęcił słynny „szalony jogin" - Drukpa Kunlej, który wybudował tu czorten. Do tej świątyni pielgrzymują kobiety, które nie mogą mieć dzieci. Została ona odrestaurowana w latach 1998 - 1999. W okresie od października do kwietnia można urządzić sobie przyjemny spacer, idąc do niej przez pola. Zanim dotrzemy do Punakhi, trzeba przejechać przez Kuruthang. To nowe miasto i niestety pozbawione uroku. Jednak to ono się obecnie rozwija, a nie Punakha, gdzie często dochodzi do powodzi. 

Bhutan środkowy tworzy kilka regionów, gdzie mówi się językiem spokrew­nionym z tybetańskim, używa się jednak archaizmów, które klasyfikują go do wschodniej podgrupy językowej protobodish. Panuje tu klimat podzwrotni­kowy. Mieszkańcy Khjengu bardzo dobrze znają las, gdzie zbierają rosnące dziko rozmaite gatunki roślin, które służą im za pożywienie: ignamy, orchidee, paprocie, pędy rotangu, małe dzikie mango, kwiaty bananowca, a nawet trują­ce bulwy i fasole, które przed spożyciem odpowiednio przetwarzają. Wyko­rzystują również bambus i rotang do produkcji wspaniałych wyrobów wikliniarskich. Trongsa, na północ od Khjengu, leży na drodze bocznej. W wąwozie wy­drążonym przez rzekę Mangde, gdzie na stromych stokach piętrzą się uprawy, uprzywilejowaną strategicznie pozycję zajmuje najbardziej imponujący dzong Bhutanu. Przełęcz Jutola, na wysokości 3300 m, prowadzi do Bumthangu, czyli do zespołu czterech dolin znajdujących się na wysokości między 2700 a 4000 m. Czume i Czokhor ukierunkowane na rolnictwo oraz Tang i Ura mające charakter pasterski (owce, jaki). Zbocza gór są pokryte ciemnymi lasami iglastymi, i ryż ustępuje miejsca gryce, a domy nie są już budowane z glinobitki, lecz z ka­mienia i względnie słabo ozdabiane. Bumthang jest niezwykle dumny ze swej bogatej przeszłości historycznej i artystycznej. Tradycje religijne są tutaj nad­zwyczaj żywe, a każdy klasztor, każde święte miejsce, posiada długą historię, w której legenda miesza się z rzeczywistością. Droga do Przełęczy Pelala wije się po stromym zboczu góry na odcinku czterna­stu kilometrów. W lesie rosną przede wszystkim rododendrony i magnolie, które koniecznie trzeba zobaczyć w kwietniu i maju. Jeżeli zima była chłodna, mamy również duże szansę, by spotkać w tym czasie stada, jaków, które nie przeniosły się jeszcze na wysokie pastwiska. Widok tych zwierząt pasących się pod kwitnącymi rododendronami zapada na zawsze w pamięć. Trzeba jed­nak zachować ostrożność i lepiej się do nich nie zbliżać, gdyż są to zwierzęta lękliwe, ale dzikie i łatwo mogą zaatakować. Tuż przed przełęczą, jeżeli nie jest pochmurno, zobaczymy wysoki łańcuch Himalajów, aż po szczyt Czomolhari ( 7316 m) na zachodzie. Przełęcz Pelala (3300 m) jest oznaczona dużą flagą modlitewną, a teren jest pokryty karłowatymi bambusami porastającymi wysokie hale. Przełęcz jest tradycyjną granicą oddzielającą zachód od wschodu Bhutanu, a dawniej aż do tego miejsca rozciągała się jurysdykcja gubernatora Trongsy. Krajobraz roztaczający się po drugiej stronie przełęczy całkowicie różni się od krajobrazu po stronie zachodniej. Łagodne stoki są pokryte karłowatymi bambusami. Pasą się na nich stada zwierząt, a las praktycznie tutaj nie występuje. Na zboczu wschodnim, jedenaście kilometrów poniżej przełęczy, po pra­wej stronie pojawia się płaskowyż pokryty rozległymi polami, a na jego szczy­cie leży wioska Rukubji. Droga ciągnie się dalej w dół i zagłębia w dolinę aż do mostu Nikkarczu, obok którego wybudowano niedawno kilka domów. W tym miejscu zaczyna się ścieżka prowadząca do daleko położonego regionu Lunana. Dojście tam zajmuje cztery do pięciu dni. Trzeba przeprawiać się przez wysokie przełęcze, w tym straszną przełęcz Rinczenzo na wysokości 5400 m. Cały obszar od Gangtej Gompa do Pelala, od Rukubji do Nikkarczu i bardziej na północ, to tereny hodowców i pasterzy jaków i baranów. Za Nikkarczu wkraczamy do dystryktu Trongsa, a droga ciągnie się na odcinku piętnastu kilometrów przez otoczoną górami dolinę. Po prawej stronie mijamy malownicze miasteczko Czendebji, do którego prowadzi stary most przykryty plecionkami z bambusa. Na zakręcie stoi duży biały czorten z kamienia. Czendebji Czorten został zbudowany w stylu nepalskim, a namalowane na nim oczy spoglądają na cztery strony świata. Czorten został wzniesiony w pierwszej połowie XVIII wieku przez mnicha zwanego Szida, by przykuć do ziemi demona, który terroryzował mieszkańców tej doliny i położonej za wzgórzem doliny Ada. Przed czortenem stoi długi mur modlitewny, a na nim wyryty jest napis informujący o jego budowie. Po lewej stronie widać kwadra­towy czorten zbudowany w 1982 roku przez Jej Wysokość Królową Matkę. Obok czortenu otwarto restaurację. Czterdzieści dwa kilometry dzielą Czendebdżi od Trongsy. Droga opusz­cza następnie wąwóz i biegnie przez dolinę rzeki Mangde. Zbacza zatem na północ aż do Trongsy. Krajobraz jest imponujący, co potęguje jeszcze droga wykuta w pionowych skałach. Równolegle do niej, po drugiej stronie doliny, biegnie inna droga, która prowadzi na południe do Semgang Dzong, potem do Galejphug na granicy z Indiami.  

Niedaleko Dżampe Lhakhang, trochę na uboczu na skraju płaskowyżu nad rzeką, znajduje się siedziba Czakhar, gdzie zgodnie z tradycją w VIII wieku zbudowano „żelazny zamek" króla Sendharka. Obecny budynek został całkowicie odrestaurowany w 1999 roku. Zbliżając się do miasteczka Dżakar, po lewej stronie drogi mo­żemy podziwiać piękny budynek szpitala zbudowany w 1989 roku dzięki po­mocy Szwajcarii. W szpitalu tym praktykuje się medycynę alopatyczną i tra­dycyjną. Tuż przy szpitalu wznosi się świątynia Sekargutho. Została ona zbudowa­na w latach 60. XX wieku dla wspólnoty z klasztoru o tej samej nazwie leżą­cego w Południowym Tybecie. Idąc w stronę mostu, kawałek za Tamszing i jakieś sto metrów powyżej drogi natrafimy na małą świątynię zbudowaną na miejscu, w którym medyto­wał Guru Rinpocze. Sanktuarium to zostało nazwane Padmasambhawa i po­wstało za czasów Pema Lingpy w 1490 roku. Wówczas nazywało się Dekjiling. W latach 50 ubiegłego stulecia budowlę odrestaurowano z inicjatywy Królowej Babki Aszi Pemadeczen. Oprócz ścieżki, z miasteczka Dżakar odchodzi asfaltowa droga i ciągnie się wzdłuż prawego brzegu rzeki. Dochodzi ona także do świątyń Kurdże. Teren, gdzie leży Kurdże należy do najświętszych miejsc w Bhutanie. To tutaj medytował Guru Rinpocze i na skale pozostawił odcisk swego ciała. Obecny kompleks składa się z trzech świątyń skierowanych przodem w stronę południa. Najstarsza jest pierwsza świątynia leżąca po prawej stro­nie. Została wzniesiona w 1652 roku przy skale, gdzie Guru Rinpcze medyto­wał, a powstała na polecenie Minjura Tenpy, kiedy był on jeszcze gubernato­rem Trongsy i zanim został trzecim władcą świeckim Bhutanu. Pod dachem zobaczymy Guru Rinpocze w postaci drapieżnego ptaka ujarzmiającego białe­go lwa, który reprezentuje Szelginga Karpo. Druga świątynia została wzniesiona w 1900 roku przez Ugjena Łangczuka, pierwszego króla Bhutanu, w czasach gdy pełnił jeszcze funkcję guberna­tora Trongsy. Świątynia została zbudowana, by mógł stanąć w niej ogromny posąg Guru Rinpocze. Posąg Guru Rinpocze ma około dziesięciu metrów wysokości. Trzecia świątynia powstała w latach 90. ubiegłego stulecia. Można tutaj podziwiać mistrzostwo pracy w kamieniu i drewnie. Świątyni patronowała Jej Wysokość Królowa Matka - Aszi Kesang, która poleciła również wyciosać z kamienia 108 czortenów. Stoją one niczym mur otaczający kompleks Kur­dże, a wszystko to razem tworzy trójwymiarową mandalę. Przed świątyniami stoją trzy czorteny, z których jeden jest zbudowany ze sto­su kamyków. Są one poświęcone trzem królom Bhutanu. Mnisi z Trongsy spę­dzają letnie miesiące w Kurdże i dokonują tu wielu obrzędów. Droga biegnie przez strumień, gdzie znajduje się młyn do mielenia ziaren, a dalej klasztor Tamszing. Budowa świątyni rozpoczęła się w 1501 roku, a zakończyła w 1505 roku z inicjatywy Pemy Lingpy. Jest to ważny obiekt, i to z wielu powodów. Znajdziemy tutaj malowidła o kapital­nym znaczeniu dla historii malarstwa w tym regionie. Ponadto jest to także klasztor, jedno z nielicznych miejsc, gdzie tradycja religijnych nauk Pema Lingpy utrzymuje się do dnia dzisiejszego. W 1959 roku przybyła tu mała wspólnota zakonna z głównego klasztoru z Lhalung w Tybecie południowym i osiadła w Tamszing, gdzie mło­dzi mnisi otrzymują wykształcenie w tradycji Pemy Lingpy. W tym niewielkim prywatnym klasztorze panuje spokojna i naukowa at­mosfera. Z pomocą ofiarodawcy z Zachodu wzniesiono tutaj nowe budynki z łazienkami, dzięki czemu dzieci mogą mieszkać w zdrowszych warunkach. W przedsionku przed sanktuarium znajdziemy kolczugę przypisywaną Pema Lingpie, który znał się na metalurgii. Tradycja mówi, że jeżeli okrążymy wieżę sanktuarium trzy razy, mając na sobie tę kolczugę - 25kg, część na­szych grzechów zostanie wymazana. Podczas okrążania świątyni na zewnętrznym murze dostrzeżemy wizerun­ki Trzech Ciał Buddy (Amitabha, Awalokiteśwara i Padmasambhawa). Są to proste figury delikatnie narysowane żółtymi liniami na czerwonym tle. Z klasztoru Tamszing roztacza się piękny widok na kompleks Kurdże leżą­cy po drugiej stronie rzeki. Trochę na północ od Tamszing znajdziemy most przeznaczony tylko dla pieszych, przez który przeprawimy się na drugi brzeg rzeki, a stamtąd w pięt­naście minut dotrzemy do Kurdże Lhakhang. Trasa prowadząca do Dżakar Dzong rozpoczyna się po prawej stronie drogi głównej tuż za szkołą podstawową. Dżakar Dzong mieści się na niewielkim szczycie wyłaniającym się z doliny. Ten bardzo elegancki „dzong białego ptaka" jest mniejszy od fortów, które dotąd odwiedziliśmy. Siedzibę ma tutaj administra­cja dystryktu, a ponownie od 1998 roku również wspólnota zakonna ze szkoły drukpa. Dzong został wybudowany przez pradziadka Szabdrunga - Ngagiego Łangczuka. Budowla została ukończona w 1549 roku i nazwana „klasztorem białego ptaka". Dzong został poważnie uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1897 roku. Odrestaurował go w 1905 roku przyszły pierwszy król Ugjen Łangczuk. Do dzongu wchodzimy przez dziedziniec należący do administracji, na­stępnie przechodzimy pod wieżą centralną, w której znajduje się świątynia po­święcona bóstwu Dżampa oraz druga świątynia poświęcona linii łamów ze szkoły drukpa. Wchodzimy następnie na dzie­dziniec, niegdyś dostępny tylko dla mnichów. W prawej części znajduje się kunre - sala zgromadzeń mnichów, gdzie stoi posąg Purby. W dziewiątym miesiącu księżycowym na dziedzińcu odbywają się tańce religijne. Z tej okazji rozwijana jest olbrzymia tangka przedstawiająca Guru Rinpocze, jego Osiem Manifestacji oraz jego dwu­dziestu pięciu uczniów. Ten zwijany obraz został poświęcony w 2003 roku. Niedaleko Dżampe Lhakhang, trochę na uboczu na skraju płaskowyżu nad rzeką, znajduje się siedziba Czakhar, gdzie zgodnie z tradycją w VIII wieku zbudowano „żelazny zamek" króla Sendharka. Obecny budynek został całkowicie odrestaurowany w 1999 roku. Zbliżając się do miasteczka Dżakar, po lewej stronie drogi mo­żemy podziwiać piękny budynek szpitala zbudowany w 1989 roku dzięki po­mocy Szwajcarii. W szpitalu tym praktykuje się medycynę alopatyczną i tra­dycyjną. Tuż przy szpitalu wznosi się świątynia Sekargutho. Została ona zbudowa­na w latach 60. XX wieku dla wspólnoty z klasztoru o tej samej nazwie leżą­cego w Południowym Tybecie. Idąc w stronę mostu, kawałek za Tamszing i jakieś sto metrów powyżej drogi natrafimy na małą świątynię zbudowaną na miejscu, w którym medyto­wał Guru Rinpocze. Sanktuarium to zostało nazwane Padmasambhawa i po­wstało za czasów Pema Lingpy w 1490 roku. Wówczas nazywało się Dekjiling. W latach 50 ubiegłego stulecia budowlę odrestaurowano z inicjatywy Królowej Babki Aszi Pemadeczen. Oprócz ścieżki, z miasteczka Dżakar odchodzi asfaltowa droga i ciągnie się wzdłuż prawego brzegu rzeki. Dochodzi ona także do świątyń Kurdże. Teren, gdzie leży Kurdże należy do najświętszych miejsc w Bhutanie. To tutaj medytował Guru Rinpocze i na skale pozostawił odcisk swego ciała. Obecny kompleks składa się z trzech świątyń skierowanych przodem w stronę południa. Najstarsza jest pierwsza świątynia leżąca po prawej stro­nie. Została wzniesiona w 1652 roku przy skale, gdzie Guru Rinpcze medyto­wał, a powstała na polecenie Minjura Tenpy, kiedy był on jeszcze gubernato­rem Trongsy i zanim został trzecim władcą świeckim Bhutanu. Pod dachem zobaczymy Guru Rinpocze w postaci drapieżnego ptaka ujarzmiającego białe­go lwa, który reprezentuje Szelginga Karpo. Druga świątynia została wzniesiona w 1900 roku przez Ugjena Łangczuka, pierwszego króla Bhutanu, w czasach gdy pełnił jeszcze funkcję guberna­tora Trongsy. Świątynia została zbudowana, by mógł stanąć w niej ogromny posąg Guru Rinpocze. Posąg Guru Rinpocze ma około dziesięciu metrów wysokości. Trzecia świątynia powstała w latach 90. ubiegłego stulecia. Można tutaj podziwiać mistrzostwo pracy w kamieniu i drewnie. Świątyni patronowała Jej Wysokość Królowa Matka - Aszi Kesang, która poleciła również wyciosać z kamienia 108 czortenów. Stoją one niczym mur otaczający kompleks Kur­dże, a wszystko to razem tworzy trójwymiarową mandalę. Przed świątyniami stoją trzy czorteny, z których jeden jest zbudowany ze sto­su kamyków. Są one poświęcone trzem królom Bhutanu. Mnisi z Trongsy spę­dzają letnie miesiące w Kurdże i dokonują tu wielu obrzędów. Droga biegnie przez strumień, gdzie znajduje się młyn do mielenia ziaren, a dalej klasztor Tamszing. Budowa świątyni rozpoczęła się w 1501 roku, a zakończyła w 1505 roku z inicjatywy Pemy Lingpy. Jest to ważny obiekt, i to z wielu powodów. Znajdziemy tutaj malowidła o kapital­nym znaczeniu dla historii malarstwa w tym regionie. Ponadto jest to także klasztor, jedno z nielicznych miejsc, gdzie tradycja religijnych nauk Pema Lingpy utrzymuje się do dnia dzisiejszego. W 1959 roku przybyła tu mała wspólnota zakonna z głównego klasztoru z Lhalung w Tybecie południowym i osiadła w Tamszing, gdzie mło­dzi mnisi otrzymują wykształcenie w tradycji Pemy Lingpy. W tym niewielkim prywatnym klasztorze panuje spokojna i naukowa at­mosfera. Z pomocą ofiarodawcy z Zachodu wzniesiono tutaj nowe budynki z łazienkami, dzięki czemu dzieci mogą mieszkać w zdrowszych warunkach. W przedsionku przed sanktuarium znajdziemy kolczugę przypisywaną Pema Lingpie, który znał się na metalurgii. Tradycja mówi, że jeżeli okrążymy wieżę sanktuarium trzy razy, mając na sobie tę kolczugę - 25kg, część na­szych grzechów zostanie wymazana. Podczas okrążania świątyni na zewnętrznym murze dostrzeżemy wizerun­ki Trzech Ciał Buddy (Amitabha, Awalokiteśwara i Padmasambhawa). Są to proste figury delikatnie narysowane żółtymi liniami na czerwonym tle. Z klasztoru Tamszing roztacza się piękny widok na kompleks Kurdże leżą­cy po drugiej stronie rzeki. Trochę na północ od Tamszing znajdziemy most przeznaczony tylko dla pieszych, przez który przeprawimy się na drugi brzeg rzeki, a stamtąd w pięt­naście minut dotrzemy do Kurdże Lhakhang. Trasa prowadząca do Dżakar Dzong rozpoczyna się po prawej stronie drogi głównej tuż za szkołą podstawową. Dżakar Dzong mieści się na niewielkim szczycie wyłaniającym się z doliny. Ten bardzo elegancki „dzong białego ptaka" jest mniejszy od fortów, które dotąd odwiedziliśmy. Siedzibę ma tutaj administra­cja dystryktu, a ponownie od 1998 roku również wspólnota zakonna ze szkoły drukpa. Dzong został wybudowany przez pradziadka Szabdrunga - Ngagiego Łangczuka. Budowla została ukończona w 1549 roku i nazwana „klasztorem białego ptaka". Dzong został poważnie uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1897 roku. Odrestaurował go w 1905 roku przyszły pierwszy król Ugjen Łangczuk. Do dzongu wchodzimy przez dziedziniec należący do administracji, na­stępnie przechodzimy pod wieżą centralną, w której znajduje się świątynia po­święcona bóstwu Dżampa oraz druga świątynia poświęcona linii łamów ze szkoły drukpa. Wchodzimy następnie na dzie­dziniec, niegdyś dostępny tylko dla mnichów. W prawej części znajduje się kunre - sala zgromadzeń mnichów, gdzie stoi posąg Purby. W dziewiątym miesiącu księżycowym na dziedzińcu odbywają się tańce religijne. Z tej okazji rozwijana jest olbrzymia tangka przedstawiająca Guru Rinpocze, jego Osiem Manifestacji oraz jego dwu­dziestu pięciu uczniów. Ten zwijany obraz został poświęcony w 2003 roku. 

Do 1982 roku Trongsę tworzyły trzy czy cztery stare domy stojące w cieniu fortu na wąskim pasie ziemi leżącym po lewej stronie wejścia do dzongu, nie­daleko strumienia. Niedawno zrównano z ziemią te tereny, a nowe miasteczko zaczęło powstawać powyżej dzongu, wzdłuż drogi. Domy zbudowane w stylu bhutańskim są ogromne i tworzą coś w rodzaju muru obronnego. Biorąc pod uwagę układ geograficzny, aż do 2004 roku miasteczko Trong­sa streszczało się tylko do jednej ulicy, wzdłuż której ciągnęły się dobrze pro­sperujące stragany i kilka małych restauracji. Niedawno, z okazji poświęcenia dzongu oraz intronizacji księcia dziedzicznego na Penlopa Czhotse, miejsce to przeszło poważne „zabiegi pielęgnacyjne". Większość kupców z Trongsy to Bhutańczycy tybetańskiego pochodzenia. Znajdziemy tutaj więc specjalności kulinarne tego kraju, takie jak paszteciki z farszem mięsnym czy chleb pieczony na parze i podawany z zupą ( trimono).  Trongsa leży na przepięknych terenach. Zwrócony ty­łem do góry i wzniesiony na kilku poziomach fort mocno związał się z grzbie­tem wysuniętym nad przełom rzeki Mangde i góruje nad drogą biegnącą ku południu i zachodowi. Widok z dzongu rozciąga się na dziesiątki kilometrów, dlatego dawniej z tego miejsca nic nie mogło umknąć uwadze wartowników. Ale to nie wszystko. Został on zbudowany w taki sposób, że bez względu na to, z której strony ktoś nadchodził, był zmuszony przejść przez dzong, a dzięki temu wzrastało jego znaczenie. Tym sposobem całkowicie kontrolował handel między zachodem i wschodem. Powyżej dzongu stoi strażnica - Ta Dzong, która wzmacniała jego obronę. W języku klasycznym Trongsa oznacza „nowe miasteczko", a pierwsza osada powstała tu w XVI wieku, czyli względnie niedawno. Jest tutaj świątynia Maitreji, zbudowana w 1771 roku. Zobaczymy w niej posąg Buddy Przy­szłości wzniesiony na początku wieku przez Ugjena Łangczuka. Na miejscu pierwotnej świątyni stoi świątynia czortenów. Znajduje się tu czorten pogrze­bowy Ngagi Łangczuka oraz piękne malowidła Szesnastu Arhatów i Buddy Akszobhji. W wejściu wieży centralnej wykonano malowidła przedstawiające Zandopelri (raj Guru Rinpocze), czorten w Swajambunath w Nepalu, który dawniej należał do Buthanu, Punakha Dzong i wreszcie mandalę kosmiczną według Abhidharmakośa. W dzongu znajdowała się również drukarnia, w której teksty religijne dru­kowano tradycyjną techniką drzeworytniczą. Wspólnota monastyczna drukpa liczy około 200 członków. Większość z nich spędza lato w klasztorze Kurdże w dolinie Dżakar w Bumthangu. By zwiedzić dzong, musimy przejść przez bramę znajdującą się po prawej stronie poniżej niewielkiego posterunku policji. Dawniej brama oznaczała ko­niec długiej wspinaczki od strony rzeki i wejście do dzongu. Warto zejść po śliskich schodach wzdłuż urwiska i następnie popatrzeć w górę w stronę fortu. Jego wielkość i potęga całkowicie poraża zwiedzającego i można sobie wy­obrazić, jakiego rodzaju psychiczne nastawienie wzbudzało to w przybyszu wkraczającym do Trongsy. Dzong jest dzisiaj głównym miejscem dystryktu Trongsy, ale w XIX wieku był właściwie stolicą Bhutanu ze względu na znaczenie i władzę jego guberna­torów, penlopów Trongsy. Kontrolowali oni cały wschodni i środkowy Bhu­tan, w tym urodzajne ziemie na południu. Dżigme Dordżi Łangczuk, trzeci król, urodził się w Trongsie w 1928 roku, a jego rodzinny dom stoi po lewej stronie drogi, na zakręcie prowadzącym ku głównej ulicy. Na zboczu góry, na wschód od dzongu, wznosi się strażnica (Ta Dzong), którą w 1760 roku zbudował czwarty Trongsa Penlop - Sonam Lbundrup. W przeciwieństwie do strażnicy w Paro, która jest okrągła, tu korpus głównego budynku jest dosyć wąski, a dwa skrzydła wybiegają do przodu. Główna świątynia została zbudowana w 1977 roku i jest poświęcona królowi Gesarowi - mitycznemu bohaterowi wielkiej epopei. Została odrestaurowana z pomocą Austrii, a w 2008 roku ma tutaj powstać muzeum. 

Bhutan wschodni. Droga boczna prowadzi z Bumthangu do Bhutanu wschodniego, przebiegając przez przełęcz Thumsingla (4100 m). Bhutan wschodni tworzą regiony Mongar, Traszigang i południowa część kraju aż do Samdrup Dżokhar na granicy z Indiami. To obszar głównie zamieszkiwany przez Szarchopów, tzn. „ludzi wschodu", którzy mówią językiem powszechnie nazywanym sharczopkha, lecz jego oficjalna nazwa brzmi cangla lo. Klimat jest tutaj na ogół cieplejszy i bardziej suchy. Rośnie mniej lasów, a tereny są niżej położone niż w przypad­ku części zachodniej. To kraina głębokich dolin, często ograniczających się do koryta rzeki, a ludzie i ich pola zajmują raczej tereny wzdłuż gołych stoków. Rośnie tutaj ryż i zboże, jednak najważniejsza jest uprawa kukurydzy. Mnó­stwo bydła, a przede wszystkim słynne mithun (Bos indicus), czyli miejscowa odmiana byków o pięknych rogach, pasie się zupełnie swobodnie wzdłuż dróg i bardzo rzadko trafia do obory. Chociaż większość budynków została skon­struowana zgodnie z tradycyjną bhutańską architekturą, to jeszcze dwadzieścia lat temu często spotykało się tutaj domy z plecionki bambusowej stojące na palach fundamentowych. Taki widok przypomina, że jesteśmy blisko południowo-wschodniej Azji. Szarczopi słyną ze swej pobożności. Na terenie całego regionu stoi wiele małych świątyń, zamieszkiwanych przez gomczenów, czyli osoby duchowne 

Jadąc następne dziewięć kilometrów z Lobejsa w kierunku południowym, za­nim znajdziemy się u stóp Łangdu Phodrang Dzong, wzniesionego na ostro­dze przy zbiegu dwóch rzek, przejeżdżamy przed niedawno wzniesionymi ośmioma czortenami, które upamiętniają istotne wydarzenia z życia Buddy. Usytuowanie dzongu jest bardzo interesujące, ponieważ zajmuje on całą ostrogę skalną i prezentuje wspaniały widok na drogi łączące północ z połu­dniem i wschód z zachodem. Od mostu pojedziemy drogą bitą przez wąwóz, która doprowadzi nas do południowego regionu Tsirang - królestwa drzew po­marańczowych i kardamonu, oraz do Dagana, czyli dzongu, który zajmuje ważne miejsce w historii Bhutanu. Pierwszy most w Łangdu Phodrang został zerwany podczas powodzi w 1968 roku. Obecny most, wybudowany dzięki pomocy Szwajcarii, otwarto pod koniec 2002 roku. Główna droga wznosi się teraz wzdłuż ostrogi. Po lewej stronie, na drugim brzegu rzeki, wyłania się malownicza wioska Rinczengang. Jego mieszkańcy zawsze słynęli i nadal słyną jako znakomici murarze. Układ wioski, gdzie domy się stykają ze sobą, jest zupełnie inny niż w całym Bhutanie. Docieramy do głównego placu Łangdu Phodrang, gdzie stoi antyczny dystry­butor paliwa. Wokół placu znajdziemy stragany, które jak na razie mieszczą się w tymczasowych barakach, gdyż plan zagospodarowania Łangdu jest dopiero opracowywany. Nowe miasto Łangdu powstało na środku pól ryżowych, dwa kilometry poniżej dzongu, w miejscu zwanym Bajothang. Jedną z cech charakterystycznych tego miejsca są podmuchy wiatru pojawiające się od południa bez względu na porę roku, wywołując kłęby kurzu. Po prawej stronie dzongu znajduje się elegancki dom zarządcy dzongu - dzongda. Stąd roztacza się nie­zwykle piękny widok na dolinę i miasteczko Rinczengang. Dzong pokryty jest łupkami dachówkowymi i posiada dziwny rustykalny urok. Pierwszy dziedziniec, otoczony budynkami administracyjnymi, nie jest zupełnie prostokątny. Ta część została zbudowana w 1683 roku na rozkaz czwartego świeckiego władcy Tenzina Rabgje. By dostać się do drugiej części dzongu, trzeba przejść przez mostek nad strumykiem. Ta część pochodzi z 1638 roku i zawiera wąski wewnętrzny dziedziniec zakończony schodami prowadzącymi do wieży centralnej. Dalej znajduje się drugi dziedziniec. W jego południowym końcu zobaczymy salę zgromadzeń mnichów ozdobioną rzeźbami Buddów Trzech Czasów. W samym Łangdu istnieje teraz mały pensjonat oraz kilka prostych, ale niezłych restauracji. 

Największa atrakcja Bhutanu Gniazdo Tygrysa. Za świątynią Kjiczu droga prowadzi w głąb doliny i pięć kilometrów dalej, tym razem z prawej strony, pojawia się kompleks świątyń Taktsang (2950 m) – Gniazdo Tygrysa. W kwietniu 1998 roku zostały one zniszczone przez pożar, ale rząd polecił je odbudować, a ich poświęcenie miało miejsce w marcu 2005 roku. Zobaczymy tu kilka budynków przyczepionych do czarnej skały zawieszonych nad doliną na wysokości 800 metrów. Z daleka nie widać drogi prowadzącej do kompleksu świątyń określanych mianem Taktsang Pelphung, co robi jeszcze większe wrażenie. Taktsang to niezwykle ważne miejsce pielgrzymek, które odwiedzają wier­ni z całego himalajskiego świata. I choć znajdziemy tu trzynaście świętych miejsc, to jednak większość ludzi wybiera jeden z nich -Taktsang Pelphung, gdyż tutaj medytował Guru Rinpocze. Taktsang oznacza „Gniazdo Tygrysa", a nazwa ta jest związana z pewną historią. Legenda mówi, że w VIII wieku Guru Rinpocze przybył w cudowny sposób do Taktsangu - przyleciał od strony Khenpajong (w regionie Kurto) na grzbiecie tygrysicy. Według bhutańskiej tradycji owa tygrysica to postać, którą przybrała na tę okazję jedna z żon Mistrza. Guru Rinpocze medytował przez trzy miesiące w grocie w Taktsangu i nawrócił dolinę Paro na buddyzm. Pod­czas pobytu w Taktsangu, objawiając się w swej gniewnej postaci zwanej Do­rdże Drolo i dzięki cyklom religijnym kagje, podporządkował sobie osiem kategorii złych duchów. Następnie Guru Rinpocze wrócił do Tybetu i udzielał swym uczniom nauk z cyklu praktyk kagje, a zwłaszcza Langczenowi Pelkjiemu Sengje, który z ko­lei w 853 roku przybył do Taktsangu, by oddać się medytacjom w miejscach, które odwiedził jego mistrz. Nadał grocie swoje imię; odtąd jej nazwa brzmi „grota Pelkjiego". Potem udał się do Nepalu, gdzie zmarł. Dzięki bóstwu Dordże Legpa jego ciało zostało w cudowny sposób przeniesione do Taktsangu i obecnie spoczywa w czortenie (odrestaurowanym w latach 1982-1983, a później w 2004 roku) znajdującym się w pomieszczeniu z lewej strony nad schodami wejściowymi. Pierwsze sanktuarium w Taktsang Pelphug zostało zbudowane prawdopo­dobnie w XIV wieku. Do Tybetu przybył lama ze szkoły ningmapa z linii kathogpa - Sonam Gjeltsen i wzniósł tutaj świątynię. Malowidła, lekko jeszcze dostrzegalne na skale nad głównym budynkiem, to prawdopodobnie pozosta­łość po tym nieistniejącym już dzisiaj sanktuarium. Aż do XVII wieku Taktsang pozostawał pod władzą łamów kathogpa, ale w 1645 roku miejsce to zostało ofiarowane Szabdrungowi Ngałangowi Namgjelowi, kiedy przybył tu ze swym mistrzem ze szkoły ningmapa Rinzingiem Njingpo. Szabdrung wyraził pragnienie, by wznieść tu nową budowlę, ale wówczas był zajęty budową Paro Dzongu i dlatego nie zrealizował swego życzenia przed śmiercią. Dopiero czwarty świecki władca Tenzin Rabgje speł­nił marzenie Szabdrunga i w 1692 roku kazał skonstruować budynki, które stały do 1998 roku. Budowla była odrestaurowana w latach 1861-1885 pod rządami Szeldrupa Ozera, trzydziestego czwartego dżekhenpo. Przed poża­rem większe remonty przeprowadzono w latach 1982-1983, potem w 1992 roku. W kompleksie tym mieściły się trzy duże świątynie, po prawej stronic schodów wejściowych. W najbardziej oddalonej świątyni była grota, w której medytowali Guru Rinpocze i Langczen Pelkji Sengje. By do niej dotrzeć, na­leżało zejść kilka stopni w dół. Widok od strony świątyni rozciągający się na całą dolinę Paro przyprawia o zawrót głowy. W kwietniu 1998 roku Taktsang spłonął. Zniszczone zostały budynki, malowidła i część rzeźb, ale rząd zachował archiwalne dokumenty. Ta kata­strofa wywołała wiele emocji, i to nie tylko w Bhutanie, lecz daleko poza jego granicami. Rząd i mieszkańcy kraju wspólnymi siłami odbudowali Taktsang. Pomieszczenie z lewej strony wejścia głównego kryje czorten, w którym znajdują się prochy Langczena Pelkjiego Sengje, jednego z uczniów Guru Rinpocze. Najważniejszym miejscem w Taktsangu jest grota, zamknięta bramą z ku­tej miedzi. Zwykli ludzie mogą tam wejść tylko raz w roku, w piątym miesiącu bhutańskiego kalendarza. W prawym przedsionku stoi wielka gliniana rzeźba Guru Dordże Drolo, a ściany są ozdobione malowidłami przedstawiającymi różne cykle nauk przypisywane Guru Rinpocze. Nad tym budynkiem znajduje się inna cudowna świątynia, której główna rzeźba pokazuje „przemawiającego spontanicznie Guru Rinpocze". Sanktu­arium to jest bogato ozdobione motywami przedstawiającymi cykle nauczania przypisywane Guru Rinpocze oraz innymi historycznymi religijnymi dygnita­rzami. Jednym z najczęściej odwiedzanych obiektów jest nowa świątynia Amilabhy - Buddy Drugiego Życia. W jej wnętrzu znajdziemy ogromne posągi Amitabhy, Guru Dordże Droto i Guru Rinpocze. Ścieżka wiedzie najpierw przez łąkę, a tuż za nią rozpoczyna się wspinaczka przez las, gdzie królują dęby i rododendrony. Tym sposobem docieramy do pierwszego etapu podejścia, w miejsce pierwszej grupy flag modlitewnych. Stąd w prawo stumetrowa ścieżka prowadzi do drewnianej chatki - to gospoda. Widok roztaczający się z tego miejsca jest niezwykły i wynagradza cały wysiłek, jaki włożyliśmy, by tu wejść (jedna godzina). Warto zwrócić uwagę na znajdujący się obok teren, gdzie odbywają się turnieje łucznictwa. Po krótkim odpoczynku i wypiciu odświeżającej herbaty ruszamy dalej. Droga jest równie stroma, a las przybiera teraz upiorny wygląd - niektóre drzewa są dotknięte chorobami, a mech hiszpański pokrywa płaty gałęzi. Przejdziemy skrajem pola poniżej domu i jest to jedyny płaski odcinek trasy, niestety bardzo krótki. W końcu docieramy do drugiej grupy flag modlitew­nych. Teraz znajdujemy się powyżej głównego kompleksu Taktsang. Spoglą­damy nań z góry, a widok robi wielkie wrażenie. Aby zejść, podążamy wzdłuż ściany urwiska i na długości kilkudziesięciu metrów trasa może wzbudzać wiele emocji, chociaż jest doskonale wytyczona i nie ma tu mowy o wspinaczce. Trochę dalej droga robi się szersza, ale ciągle prowadzi w dół aż do mostu, który łączy ze sobą dwie grupy skał. Mała chatka zaczepiona w skalnej rozpadlinie służy za miejsce medytacji. Tuż obok płynie święty strumyk, który powstał w cudowny sposób, kiedy Jesze Cogjel, jedna z żon Guru Rinpocze, rzuciła różańcem o skałę. Miejsce to znajduje się cały czas w cieniu, dlatego zawsze tu jest wilgotno. Stąd długie schody wzdłuż skalnej ściany prowadza ostatnim stromym podejściem do bramy wejściowej kompleksu Taktsang Pelphug, który spłonął. Powyżej Taktsang Pelphug znajdują się trzy inne kompleksy Taktsang. Ogjen Tremo zbudowany w 1408 roku i odbudowany po pożarze w 1958; Taktsang Ozergang wzniesiony w 1646 roku; wreszcie Taktsang Zandopelri, który powstał w 1853 roku. Są to również niezwykle czczone miejsca, gdzie przybywają rzesze pielgrzymów, choć dostęp do nich jest niezmiernie trudny. 

  • W oddali samotnia  - w okolicy Gniazda Tygrysa jest ich kilkanaście
  • Symbol Bhutanu -  Gniazdo Tygrysa
  • Ja na przełęczy do Gniazda Tygrysa  - jeszcze 200m w dół a potem 200 m w góre i klasztor
  • W oddali Symbol Bhutanu -  Gniazdo Tygrysa
  • Ścieżka w dół do potoku
  • Gompa - pustelnia  obok potoku
  • Gompa - pustelnia  obok potoku
  • Święty potok w połowie podejścia z przełęczy do klasztoru
  • Ostatni widok Gniazda Tygrysa
  • Lunch po zejściu w dolinę  potem do autokaru

Dzień na zakupy w Paro. Piknik w górach nie udał się nam nagle nadciągnęły chmury. Spadło tyle deszczu, że ledwo można się było poruszać busem. Gdy zjechaliśmy w dolinę śladów po ulewie nie było. Wieczorem pakowanie się gdyż rano wylatujemy do domu. 

Wylot czarterem do Kalkuty, potem Delhi. Kolacja w stolicy Indii. 

Przez Zurych do Warszawy

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. renata-1
    renata-1 (28.10.2011 20:59) +1 + -
    przypomniałeś mi tą podróżą, że kiedyś chciałam tam jechać, a było to tak dawno, że zdążyłam zapomnieć, a jest czego żałować, ciekawe miejsce
  2. iwonka55h
    iwonka55h (28.10.2011 20:15) +1 + -
    Ładna podróż, fotki obejrzałam, biorę się za czytanie.
  3. s.wawelski
    s.wawelski (22.10.2011 3:24) +2 + -
    Tadziu, tyle tekstu nam tu zaprezentowales jakbys tam spedzil z pol roku :-) Brawo!
  4. rebel.girl
    rebel.girl (07.07.2011 16:34) +1 + -
    plus za samo miejsce! zazdroszczę ogromnie!! zaraz zabieram się do lektury ;)
  5. tusiaiwojtek
    tusiaiwojtek (10.11.2009 18:28) +2 + -
    Dzięki za odkrycie tego mało znanego kawałka świata:)
turysta1310

turysta1310

Tadeusz Walkowicz
Punkty: 181059