Ładuję...

kolumber.pl


W tym roku planowanie urlopu szło nam wyjątkowo ciężko. Urlop w pracy trzeba było zaplanować na początku stycznia, ale kto wtedy ma plany wakacyjne zamknięte na ostatni guzik ? – my nie miałyśmy….

W końcu ustaliłyśmy termin na przełom maja i czerwca, kilka kierunków nam nie wypaliło, terminu urlopu nie mogłyśmy już zmienić więc trzeba było wpasować się w to co mamy. Palcem po mapie objechałyśmy pół świata, ciągle kolejne kierunki odpadały z różnych powodów, aż w końcu na początku maja trzeba było się na coś zdecydować. Na wyjazd namówiłyśmy też Kubę, naszego znajomego z wyjazdu do Algierii.

Całkiem spontanicznie wybór padł na Islandię, mimo iż nie jeżdżę dwa razy w te same miejsca, dla Islandii zrobiłam wyjątek. Z trzech znalezionych objazdówek wybrałyśmy opcję z noclegami w domkach ( dwie pozostałe, dużo ciekawsze, ale z noclegami pod namiotami, czego trochę się bałam, bo wiosną temperatury na Islandii mogły spadać w okolice zera).

Przyszedł w końcu 10 czerwca, dzień naszego wyjazdu. Leciałyśmy z Warszawy do Keflaviku i tam nieopodal lotniska mieliśmy pierwszy nocleg w hotelu. Zmęczeni trudami podróży szybko zasnęliśmy.

Następnego dnia pobudziliśmy się już ok. 5 rano, to pewnie przez zmianę czasu, w końcu u nas była już 7 rano. Po śniadaniu, ok. 9:30 wyjechaliśmy….

Zwiedziliśmy jakiś punkt  widokowy nad oceanem, następnie „Most między kontynentami” czyli miejsce w którym schodzą się dwie płyty tektoniczne północnoamerykańska i euroazjatycka,  zatrzymaliśmy się na chwilę przy Błękitnej Lagunie (nie wiadomo po co, bo kąpiel nie była w planie) i dalej skierowaliśmy swoje kroki w rejon Thingvellir.

 

 Opisy mogą się trochę różnić w porównaniu z mapką, ale Kolumber nie pozwala dodać nowych punktów.

Tekst trochę chaotyczny, ale musi już tak zostać... nie umiem ładnie opisywać. 

  • skrzydło....
  • samolot
  • graffiti
  • most
  • widok z mostku
  • widok z mostku
  • kłódeczka
  • mapa
  • pole lawowe
  • pole lawowe
  • pole lawowe nad oceanem
  • wejście do Blue Lagun
  • nad bajorkiem
  • truskawka też sie foci, a co...
  • w okularach
  • spacerek
  • brzeg wody
  • kaczuszki
  • nad basenem
  • w basenie
  • nad basenem
Thingvellir - ta dolina jest bardzo  ważna dla Islandii i jej mieszkańców. To właśnie tutaj, od 930 roku,  obradował najstarszy współczesny parlament, Althing. Tu w roku 1000 uchwalono przyjęcie religii chrześcijańskiej, tu też w dniu 17 czerwca 1944 r. powołano Niepodległą Republikę Islandii. Dla Islandczyków jest to miejsce na tyle szczególne, że do dziś wiele ważnych  imprez i uroczystości odbywa się właśnie tutaj. 

Thingvellir to jedyny park narodowy na Islandii (utworzony w 1930r.) wpisany na listę UNESCO w 2004 roku, aby objąć ochroną wszystkie niesamowite miejsca znajdujące się w okolicy. 

Obszar ten jest wyjątkowy także z uwagi na swoją budowę geologiczną. Na jego terenie stykają się dwie płyty tektoniczne - eurazjatycka i północnoamerykańska. Płyty te w rzeczywistości  oddalają się od siebie z prędkością, według różnych badaczy, szacowaną od 1,5 do 3 cm rocznie. Powierzchnia ziemi poprzecinana jest licznymi szczelinami, wśród których największa tworzy głęboki wąwóz Almannagjá, z 40-metrowymi pionowymi ścianami. To tutaj możemy stanąć jedną nogą na kontynencie europejskim a drugą na amerykańskim. A dzieje się tak za sprawą faktu, że pęknięcie tektoniczne przechodzące przez Atlantyk właśnie na Islandii wychodzi ponad poziom wody i jest tak pięknie widoczne. 

Inne atrakcje tzw. złotego kręgu to wodospad Gullfoss i rejon geotermalny Geysir ( ale o tym później). 

Nasza dalsza droga to już przejazd na nocleg w Hvammstangi, po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze przy kraterze Grabrok.

Nocleg w hostelu, wieczorem podziwiamy piękny zachód słońca, chociaż na tych szerokościach geograficznych słońce zachodzi tutaj na chwilę i przez to cały czas jest jasno.

  • wąwóz Almannagjá
  • wodospad  Öxarárfoss.
  • wodospad  Öxarárfoss.
  • rzeczka
  • wodospad  Öxarárfoss.
  • wodospad  Öxarárfoss.
  • wąwóz Almannagjá
  • widoczek
  • widoczek
  • rzeczka
  • rzeczka
  • flaga
  • kwiatki
  • widoczek
  • wąwóz Almannagjá
  • panorama z punktu widokowgo
  • truskawka na zegarze słonecznym
  • pozdrawiamy
  • panoramka
  • selfik truskawki
  • domki
  • kościółek
  • kościółek wnętrze
  • kościółek wnętrze
  • kościółek wnętrze
  • Dsc 0105a
  • przed kościołem
  • strumyk z czystą wodą
  • strumyk z czystą wodą
  •  krater Grabrok
  •  krater Grabrok
  • panorama na drugi krater
  •  krater Grabrok
  •  krater Grabrok
  • panorama na kraterze
  • widok z wulkanu na zagrody
  •  krater Grabrok
  • zachód słońca
  • zachód słońca
  • zachód słońca
  • 20190616 100002a
  • 20190616 100020a

Następny dzień zaczęliśmy od podjechania pod skałkę Hvitserkur. Przypomina ona smoka stojącego przy brzegu i pijącego wodę. Zrobiliśmy kilka fotek i pojechaliśmy dalej. Byłyśmy z Renatą ciekawe, czy to jest któryś z kuzynów naszego Smoka W.?

Nieodłącznym elementem krajobrazu Islandii są domki torfowe porośnięte trawą. Takie domki możemy spotkać min. na farmach, które są odpowiednikiem naszych skansenów.  Jedną z takich farm jest Glaumber.

Glaumber -  w skład kompleksu wchodzi kilka torfowych domków i kościół, zwiedzając je można  zobaczyć jak wyglądało życie Islandczyków w 18 i 19 wieku, (chociaż pierwsze ślady osadnictwa sięgają tu nawet IX wieku). Z zewnątrz  można dokładnie obejrzeć torfowe konstrukcje porośnięte trawą na dachu. Dlatego warto zatrzymywać się w takich miejscach i choć na chwilę przenieść się w czasie i oczami wyobraźni zobaczyć islandzkie życie sprzed kilku wieków.

Mieliśmy całe 10 minut czasu na zrobienie kilku zdjęć, czasu na zwiedzanie – brak (i tak polazłam….). Tutaj po raz kolejny zauważyłam, że takie atrakcje nie za bardzo interesują pozostałych uczestników wycieczki.

Ten dzień miał być bardziej „lajcikowy”. Nocleg planowany był w  Akureyri, ale po drodze obraliśmy kierunek na Hofsos i dalej objechaliśmy cały półwysep.  Zatrzymaliśmy się na krótki postój w miejscowości Siglufjordur, gdzie w pięciu budynkach dawnej przetwórni ryb mieści się Muzeum Śledzia. W knajpce, nieopodal, zjedliśmy obiad i pojechaliśmy dalej.

Pod wieczór dojechaliśmy na nocleg do Akureyri,  hotel mieścił się w samym centrum miasta, więc wieczorem poszliśmy na spacer po mieście i posiedzieliśmy w knajpie przy islandzkim piwie. Następnego dnia pobudka ok. 6, bo na 9:30 mieliśmy bilety na rejs i spotkanie z wielorybami.

  • punkt widokowy
  • i widok na skałę smoka
  • strome zejście
  • skała smoka
  • skała smoka i selfik Truskawki
  • skała smoka
  • skała smoka
  • skała smoka
  • Hofsos punkt widokowy
  • Hofsos punkt widokowy
  • Hofsos punkt widokowy
  • Hofsos punkt widokowy
  • Hofsos punkt widokowy
  • Hofsos punkt widokowy
  • Hofsos
  • przerwa w podróży w Hofsos
  • po drodze
  • po drodze
  • Glaumber
  • Glaumber domki
  • domki
  • Glaumber
  • plan zagrody
  • wnętrza
  • wnętrze
  • wnętrze
  • torf
  • domki
  • domki porośnięte trawą
  • Glaumber
  • jeden z domów
  • okno
  • Glaumber
  • torfowe cegiełki
  • torfowe cegiełki
  • kościół
  • kościół
  • wnętrze
  • wnętrze
  • przed kościołem
  • Siglufjordur
  • Siglufjordur
  • Siglufjordur
  • Siglufjordur
  • Siglufjordur
  • Siglufjordur
  • Siglufjordur
  • Siglufjordur
  • zmęczeni po trudach podróży
  • obiadek w Siglufjordur
  • zdrówko
  • w drodze do Akureyri
  •  Akureyri
  •  Akureyri
  •  Akureyri
  •  Akureyri

Wstaliśmy o 5:45,  za oknem padał deszcz, zjedliśmy szybkie śniadanie i wyruszyliśmy do Husavik, gdzie na 9:30 były zarezerwowane bilety na rejs statkiem i spotkanie z wielorybami. Na wycieczkę zdecydowało się 5 osób, my zostałyśmy na lądzie. Czekając na powrót naszej ekipy pokręciłyśmy się po mieście, kupiłyśmy pamiątki, wymieniłyśmy walutę na korony islandzkie, aby mieć gotówkę i czekałyśmy w knajpce, przy kawie. Taki rejs trwa około 3 godzin.

Po powrocie reszty grupy pojechaliśmy dalej.

Pierwszym postojem była farma Grenjarstadur.

W Grenjaðarstaður znajdowała się zagroda sprzed ponad tysiąca lat.  Obecny dom, murowany, pochodzi z XIX wieku, ale najstarsze jego części pochodzą z 1865 roku. Wszystkie  domki tworzą coś w rodzaju dworu o powierzchni 775 m.kw. i były największym obiektem w okolicy. Według spisu, w 1915 r., w Grenjaðarstaður mieszkało 15 osób. Jest również kościółek wzniesiony w 1865 roku, na ruinach wcześniejszych świątyń.

I znowu 10 min. czasu na zdjęcia, na zwiedzanie czasu brak.

Następnie podjechaliśmy i zatrzymaliśmy się na parkingu przy skałkach Dimmuborgir.

Dimmuborgir to obszar skał wulkanicznych w pobliżu jeziora Myvatn. znajdują się lawowe kolumny, jaskinie i urwiska, niektóre skały mają wysokość do 20 metrów. Do najbardziej znanych atrakcji turystycznych należy otwarta z obu stron jaskinia lawowa zwana Kirkjan(„kościół”). Jest to pole lawowe, które powstało około 2300 lat temu na skutek erupcji z długiej na 12 kilometrów szczeliny położonej na południe od wulkanu Hverfjall.

Zatrzymaliśmy się na krótko przy punkcie widokowym na jezioro Myvatn i przeszliśmy ścieżką spacerową razem z milonem innych turystów.

Myvatn to w tłumaczeniu na polski „jezioro komarów”. Powierzchnia jeziora wynosi 37 km² a głębokość od 2 do 4,5 m,  powstało ok. 38 000 lat temu. Jest ostoją wielu gatunków ptaków. Od 1974 roku jest pod ścisłą ochroną. Jezioro ma bardzo urozmaiconą linię brzegową. Jadąc drogą dookoła jeziora warto zatrzymać się przy punktach widokowych, gdyż zbiornik z każdej strony wygląda inaczej. Zwracają uwagę liczne pseudokratery, wyrastające spod tafli wody. To tzw. „stożki bez korzeni” – czyli wulkaniczne formacje, utworzone w wyniku eksplozji lawy, przechodzącej pod powierzchnią ziemi. Żaden z nich jednak nie ma doprowadzenia do magmy, więc prawdziwym wulkanem nigdy się nie stanie.

Kolejny postój przy wulkanieHverfjall.      

Hverfjallto wulkan uznany już za wygasły, ostatnia erupcja miała tu miejsce około 2500 lat temu. Ma ok. 463 m. wysokości i 1000 m. szerokości. Teren wokół wulkanu przypomina powierzchnię księżyca, pomimo upływu lat nie rośnie tutaj żadna roślinność. Na wierzchołek możemy wspiąć się z parkingu, z korony wulkanu rozpościera się niesamowity widok na okolicę. Warto zarezerwować sobie trochę czasu i obejść koronę wulkanu dookoła. 

My, jak zwykle, mieliśmy 10 min. na zdjęcie i powrót do auta.  

Ale za to nie brakowało czasu na 2 godzinny pobyt na  kąpiele geotermalne w Jarðböðin czyli kąpielisko naturalne znajdujące  się na wolnym powietrzu. Z kąpieli skorzystały 2 osoby, reszta siedziała na tarasie widokowym.  

Potem dalej kontynuowaliśmy zwiedzanie najciekawszego na Islandii rejonu Krafla. Podjechaliśmy pod wulkan Viti i pole geotermalne Namaskard.   

Krafla to właściwie cały oddzielny obszar wulkaniczny, na którym ostatnie erupcje miały miejsce 30 lat temu. Znajdują się tu niesamowite pola lawowe oraz szmaragdowe jeziorko Viti, które jest położone w samej kalderze wulkanu Krafla. My podjechaliśmy pod jeziorko Viti, po zdjęciu i do samochodu.    

Podobnie było przy polu geotermalnym Namaskard. Jak usłyszałam, że mamy 10 min. na zdjęcia z parkingu, to myślałam, że się popłaczę i zapytałam pilota a gdzie zwiedzanie? Usłyszałam, że tyle musi mi wystarczyć….   

Namaskard to obszar geotermalny na górze Namafjall, ten aktywny obszar gorących źródeł charakteryzuje się dużą ilością przeróżnych zjawisk geotermalnych, jak gorące źródła, fumarole i solfatary. Otacza nas pomarańczowa gleba wśród bulgoczących kałuż magmy i ulatniającej się zewsząd gorącej pary. Brak roślinności w zasięgu wzroku. Stała emisja oparów sprawiła, że ​​ziemia stała się całkowicie sterylna i kwaśna, a tym samym niezdolna do utrzymania flory i fauny. Ale kolorowe minerały sprzeciwiają się wyobraźni. Można by  spędzać godziny patrząc ze zdumieniem na ciągle zmieniające się wzory i barwy. 

Późnym wieczorem podjechaliśmy jeszcze pod wodospady Dettifoss i Selfoss.  Znajdują się one na rzece Jökulsa a Fjollum, która wypływa spod oddalonego o 200 km. stąd lodowca Vatnajokull. Są potężne i majestatyczne, można by je nazwać Niagarą Europy.   

Dettifoss  - wody kłębiące się nad wodospadem widać już z daleka, co świadczy o jego potędze. Gdy staniemy nad brzegiem wodospadu, spojrzymy w dół,  zobaczymy wodę, która spada w dół kanionu i tworzy mgły kłębiące się w powietrzu. Gdy dotkniemy skał i poczujemy ich drgania możemy poczuć potęgę natury. A można by powiedzieć, że jest niepozorny, bo ma  zaledwie 45 m wysokości i 100 m szerokości. O jego potędze świadczy jednak ilość przepływającej wody, ok. 400 m³ na sekundę.   W sąsiedztwie Dettifoss leży inny malowniczy wodospad Selfoss. Ten wodospad to w rzeczywistości kilkanaście mniejszych wodospadów tworzących piękną wodną ścianę, o wysokości 10 m.

Zwiedzając wodospady od strony wschodniej (podczas mojej pierwszej wizyty) zawsze zastanawiałam się jak wyglądają od strony zachodniej. Teraz miałam okazje to zobaczyć i zdecydowanie polecam podjazd od strony wschodniej. Można bliżej podejść, są zdecydowanie ciekawsze widoczki.   

I to był koniec atrakcji na ten dzień, podjechaliśmy na nocleg w okolicach Egilstadur.

  • Husavik
  • Husavik
  • Husavik
  • Husavik
  • Husavik
  • Husavik
  • Husavik
  • Husavik
  • Husavik
  • Husavik
  • Husavik
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  •  Grenjaðarstaður
  • nad jez. Myvatn
  • nad jez. Myvatn
  • nad jez. Myvatn
  • nad jez. Myvatn
  • nad jez. Myvatn
  • nad jez. Myvatn
  • nad jez. Myvatn
  • Dimmuborgir
  • Dimmuborgir
  • Dimmuborgir
  • Dimmuborgir
  • Dimmuborgir
  • Dimmuborgir
  • Dimmuborgir
  • Dimmuborgir
  • Dimmuborgir
  • Hverfjal
  • Hverfjal
  • Hverfjal
  • Hverfjal
  • Hverfjal
  • Hverfjal
  • odpoczynek
  • Jarðböðin
  • dojście do Dettifoss i Selfoss
  • dojście do Dettifoss i Selfoss
  • dojście do Dettifoss i Selfoss
  •  Dettifoss
  •  Dettifoss
  •  Dettifoss
  •  Dettifoss
  •  Dettifoss
  • Selfoss
  • Selfoss

magiczne miejsce, któremu poświęcam osobny punkt podróży. 

 Namaskard to obszar geotermalny na górze Namafjall, ten aktywny obszar gorących źródeł charakteryzuje się dużą ilością przeróżnych zjawisk geotermalnych, jak gorące źródła, fumarole i solfatary. Otacza nas pomarańczowa gleba wśród bulgoczących kałuż magmy i ulatniającej się zewsząd gorącej pary. Brak roślinności w zasięgu wzroku. Stała emisja oparów sprawiła, że ​​ziemia stała się całkowicie sterylna i kwaśna, a tym samym niezdolna do utrzymania flory i fauny. Ale kolorowe minerały sprzeciwiają się wyobraźni. Można by  spędzać godziny patrząc ze zdumieniem na ciągle zmieniające się wzory i barwy. 

  •  dojazd do Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  •  Namaskard
  • Viti
  • po drodze
  • po drodze
  • po drodze

do Hofn 2019-06-14

Ten dzień w porównaniu do poprzedniego rzeczywiście był lajcikowy.

Po śniadaniu,  podjechaliśmy pod wodospady Hengifoss.    

Hengifoss, Wiszące Wodospady, to trzeci pod względem wysokości wodospad na Islandii. Wysoki na ok. 128 m. Jego dość cienka nitka wspaniale prezentuje się na tle bazaltowej ściany przetykanej cienkimi czerwonymi nitkami gliny. Niestety dojście pod sam wodospad było zabronione ze względu na jakieś kwitnące kwiatki.  

Po drodze warto zatrzymać się przy otoczonym wspaniałymi bazaltowymi kolumnami wodospadzie Litlanesfoss. Podejście pod oba wodospady wymaga trochę wysiłku ale widoki na wodospad i panoramę doliny wynagradzają trudy wspinaczki.  

Objeżdżając dalej  jez. Lagarfljot dojechaliśmy do miejscowości Hofn.

  • wodospad Hangifoss
  • selfik truskawki
  • na tle wodospadu
  • jeden z wodospadów
  • rzeczka
  • widoczek na dolinę
  • widoczek na dolinę
  • widoczek na dolinę
  • widoczek na dolinę
  • widoczek na dolinę
  • widoczek na dolinę
  • widoczek na dolinę
  • skałki
  • skałki

do Skogar 2019-06-15

  Tego dnia wyjeżdżamy o 9:00 i swoje kroki skierowaliśmy nad jez. Jokulsarlon.

To była chyba jedyna atrakcja, na którą zdecydowali się wszyscy uczestnicy. Wykupiliśmy bilety a czekając na naszą godzinę rejsu zdążyliśmy jeszcze pospacerować po czarnej  Plaży Diamentów, gdzie bryły lodu leżącego na piasku są obmywane przez wody Atlantyku.

Sam rejs trwał ok. 40 minut. Pływaliśmy po jeziorze wśród mniejszych i większych gór lodowych ale do szczęścia brakowało mi podpłynięcia pod sam jęzor lodowca.   

Jokulsarlon to  jezioro w południowej Islandii. To tak naprawdę duże jezioro lodowcowe znajdujące się na końcu jęzora lodowca Breiðamerkurjökull, będącego częścią Vatnajökull.

Jezioro zaczęło powstawać około 60 lat temu, w momencie, gdy czoło lodowca zaczęło się cofać, odsuwając się od wybrzeża Atlantyku i cały czas się powiększa. Główną atrakcją są  niewielkie góry lodowe, które nieustannie odrywają się od czoła lodowca, spadają do laguny, by potem powoli przesuwają się w kierunku oceanu. 

Krótki przejazd i wycieczka pod czoło  lodowca Skaftafellsjökull, też malowniczego.  

Po drodze zatrzymaliśmy się na krótki spacer wzdłuż kanionu Fjaðrárgljúfur. Jest on głęboki na około 100 metrów, ma strome ściany i wąskie ścieżki. Jego dnem przez dwa kilometry płynie rzeka. Idąc ścieżką spacerową nad szczytem kanionu możemy podziwiać jego przepiękne widoki. 

Kolejny punkt programu to Svartifoss. Podejście było strome i trochę trudne ale widoki piękne.       

Svartifoss uchodzi za najbardziej oszałamiający wodospad nie tylko w Europie, ale także na świecie. Swój charakterystyczny wygląd zawdzięcza ciemnym, bazaltowym, sześciobocznym filarom, które ciasno pokrywają jego ściany. Jego wysokość to około 20 metrów.  

Na nocleg do Skogar dojechaliśmy pod wieczór. Spałyśmy w ciekawym hotelu Edda Hotel, który do końca lat 60-tych był szkołą i w pokojach, będących niegdyś klasami, mogliśmy oglądać na ścianach duże zdjęcia uczniów i nauczycieli.

  • na Plaży Diamentów
  • na Plaży Diamentów
  • na Plaży Diamentów
  • na Plaży Diamentów
  • na Plaży Diamentów
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • Jokulsarlon
  • czoło  lodowca Skaftafellsjökul
  • czoło  lodowca Skaftafellsjökul
  • czoło  lodowca Skaftafellsjökul
  • czoło  lodowca Skaftafellsjökul
  • Svartifoss
  • Svartifoss
  • Svartifoss
  • Svartifoss
  • Svartifoss
  • Svartifoss
  • Svartifoss
  • po drodze
  • po drodze
  • po drodze
  • po drodze
  • kwiatki
  • kanion  Fjaðrárgljúfur
  • kanion  Fjaðrárgljúfur
  • kanion  Fjaðrárgljúfur
  • kanion  Fjaðrárgljúfur
  • kanion  Fjaðrárgljúfur
  • kanion  Fjaðrárgljúfur
  • kanion  Fjaðrárgljúfur
  • kanion  Fjaðrárgljúfur
  • po drodze
  • po drodze

Od rana oglądałyśmy  kolejny cud natury czyli wodospad Skogafoss.  

Skogafoss - to jeden z największych wodospadów Islandii, znajduje się dokładnie na rzece Skógá. Jego szerokość wynosi 25m, a woda spada z wielkim hukiem z wysokości 60 metrów. Podczas słonecznych dni nad wodospadem często obserwowane są podwójne tęcze.    

Potem kolejne punkty wycieczki czyli czarna plaża ze skalnymi trollami, skalny most, kolejny cudowny wodospad Seljandafoss a na koniec gejzery.   

Czarna plaża Reynishverfi jest tłumnie odwiedzana przez turystów, duże wrażenie robią bazaltowe kolumny przypominające bazaltowe organy.  

Nieopodal, z płaskowyżu Dyrhólaey, możemy obserwować piękną panoramę na czarną plażę.

Cały czas brakowało nam słynnego skalnego mostu, po chwili zorientowałyśmy się, że to miejsce jest jeszcze dalej, niedaleko latarni morskiej i szybkim  krokiem ruszyłyśmy ścieżką w tamtym kierunku. Po dotarciu pod latarnię byłyśmy zawiedzone  brakiem możliwości wejścia na skalny most ( ze względu na gniazdujące tam ptaki). Jednak widoki rozciągające się na okolicę wynagrodziły nam rozczarowanie.   

Dyrhólaey – to skalny most uchodzący  za symboliczne wrota Islandii, czyli najbardziej na południe wysunięty punkt wyspy. Wulkaniczne skały Dyrhólaey tworzą klify o wysokości dochodzącej do 120 metrów.   Dyrhólaey jest jednym z najatrakcyjniejszych na Islandii miejsc do obserwowania ptaków morskich. Możemy tam spotkać nurzyki, mewy czy maskonury. W sezonie lęgowym (1 maja do 25 czerwca) jest całkowicie zamknięty dla ruchu turystycznego. My byłyśmy 16 czerwca czyli pechowo….

W tym miejscu możemy również zobaczyć  latarnię morską wybudowaną  w 1910 roku. W 1927 roku została jednak zastąpiona stojącą do dzisiaj, trzypiętrową, murowaną konstrukcją.

Seljalandsfoss – to kolejny malowniczy wodospad, zachwycający swoim ogromem. Osiąga wysokość 60 m i maksymalną szerokość 15 m. Jego atrakcją jest fakt, że można go obejść dookoła,  od strony skały. Widok na dolinę poprzez ścianę spadającej wody jest naprawdę piękny.

Kilkaset metrów dalej można zobaczyć mniejszy wodospad Gjufrabui, schowany w szczelinie skalnej. Z drogi praktycznie niewidoczny, trzeba podejść do szczeliny i brodząc w płytkiej wodzie wejść do wnętrza groty. Niestety jest tam duża wilgoć powietrzu, gdyż wodospad wzbija ogromne ilości kropelek wody.   

Kolejny punkt programu to:

Gejzer – rodzaj gorącego źródła, które gwałtownie wyrzuca słup wody i pary wodnej o temperaturze wrzenia. Woda z gejzerów ogrzewana jest w procesie hydrotermalnym przez magmę zalegającą kilka kilometrów pod powierzchnią ziemi. Wybuchy gejzerów są dość regularne, ale dla każdego źródła odstępy pomiędzy kolejnymi wybuchami są inne. Woda może być wyrzucana na wysokość nawet 30-70 m.

Nazwa gejzer pochodzi od nazwy najbardziej znanego gejzeru na Islandii Geysir,  zwanego też Wielkim Gejzerem. Zaś jego nazwa pochodzi od islandzkiego słowa gjósa = 'tryskać, wybuchać'. Dzisiaj uznany za uśpiony, rzadko wybucha.

- tako rzecze Wiki.

Na Islandii pole gejzerów znajduję się w miejscowości Geysir.

Kilkadziesiąt metrów od Wielkiego Gejzera znajduje się drugi znany gejzer Strokkur. Miewa się całkiem dobrze, wyrzucając , co 8-10 minut, wodę na wysokość ok. 30-40 metrów. Ze względu na swoją dostępność przyciąga tysiące turystów. Jego erupcja trwa tylko kilka sekund.

Nocowaliśmy w jakimś hotelu w okolicy miejscowości Hella i tam spędziliśmy dwie noce.

 

  • Skogafoss
  • Skogafoss
  • Skogafoss
  • Skogafoss
  • Skogafoss
  • Skogafoss
  • Skogafoss
  • Skogafoss
  • Czarna plaża Reynishverfi
  • Czarna plaża Reynishverfi
  • Czarna plaża Reynishverfi
  • Czarna plaża Reynishverfi
  • Czarna plaża Reynishverfi
  • na plaży
  • na plaży
  • na plaży
  • na plaży
  • na plaży
  • płaskowyż Dyrhólaey
  • płaskowyż Dyrhólaey
  • płaskowyż Dyrhólaey
  • Dyrhólaey
  • latarnia
  • widoczek
  • widoczek
  • truskawka i Seljalandsfoss
  • Seljalandsfoss
  • Seljalandsfoss
  • Seljalandsfoss
  • Seljalandsfoss
  • Seljalandsfoss
  • Seljalandsfoss
  • Seljalandsfoss
  • Seljalandsfoss
  • wodospad Gjufrabui
  • wodospad Gjufrabui
  • wodospad Gjufrabui
  • konie islandzkie
  • konie islandzkie
  • Geysir
  • Geysir
  • Geysir
  • wybuch gejzera Strokkur
  • czekanie na erupcję
  • wybuch gejzera Strokkur
  • wybuch gejzera Strokkur
  • czekanie
  • wybuch gejzera Strokkur
  • zachód słońca

Wiedzieliśmy, że w tym dniu przypada święto niepodległości na Islandii, ale specjalnych uroczystych obchodów nie zauważyliśmy, nikt też nie palił flag i nie wyrywał kamieni, jak to się u nas dzieje.

Jadąc na oglądanie wodospadu Gulfoss zatrzymaliśmy się przy mniejszym wodospadzie, którego nazwy niestety nie pamiętam. Po krótkim spacerze pojechaliśmy dalej. 

Zatrzymaliśmy się też nad jeziorem geotermalnym Laugarvatn, gdzie oprócz kąpieli w jeziorku można było wziąć udział w pokazie wypieku islandzkiego chleba wulkanicznego. I na to się zdecydowaliśmy.

Rúgbrauð – żytni chleb o charakterystycznym lekko słodkim posmaku oraz zbitej konsystencji.  Tradycyjnie piecze się go zakopując ciasto w podziemnej, geotermalnej piekarni, czyli w pobliżu gorących źródeł, gdzie temperatura sięga ok. 100 stopni. Krótko mówiąc -  wykopujemy dziurę w ziemi, do której wstawiamy naczynie z ciastem i zakopujemy na kilkanaście godzin. Podobno to powolne pieczenie ma wpływ na charakterystyczny kolor i smak. Najlepiej smakuje z masłem.

My mieliśmy okazję wykopać garnek z upieczonym chlebem wstawiony do gorącej ziemi poprzedniego dnia i zakopać podobny garnek z ciastem, które będzie gotowe następnego dnia. Chwilę później była oczywiście degustacja upieczonego chleba, posmarowany masłem smakował wyśmienicie.

Jakby ktoś chciał spróbować to polecam stronę islandzki chleb  

 Podkarmieni islandzkim chlebem dojechaliśmy w końcu nad wodospad Gulfoss.

Gulfoss – „złoty wodospad”, leży na rzece Hvita. Składa się z dwóch kaskad, pierwsza mierzy 11 metrów, druga, położona pod kątem w stosunku do pierwszej, ma wysokość 21 metrów. W każdej sekundzie przepływa przez niego 400 metrów sześciennych wody.

  W ten sposób nastała pora obiadowa. Obiad mieliśmy zarezerwowany w nietypowym miejscu – mianowicie na farmie pomidorów.

 Friðheimar  – czyli farma pomidorów, to odpowiednik naszych szklarni. W atrium jednej ze szklarni można zjeść obiad, na który składają się potrawy przyrządzone głównie z pomidorów. Czekając na posiłek można zwiedzić szklarnię i zobaczyć jak na krzaczkach rosną smakowite pomidory. Jednym z kelnerów był Polak więc mogliśmy bliżej zapoznać się ze sposobem uprawy pomidorów.

Islandia stara się być samowystarczalna i w ten sposób  lokalnie uprawiane są min.  banany, słodkie truskawki i ogórki.

W drodze powrotnej na nocleg zatrzymaliśmy się jeszcze w Skalholt.

Skalholt - to osada o dużym znaczeniu historycznym. Była siedzibą pierwszego biskupstwa na Islandii od połowy XI wieku do końca XVIII wieku. Obecnie Skálholt jest niewielką wsią, znajduje się tutaj zaledwie kilka domów. Nad osadą dominuje dużych rozmiarów kościół (zwany „współczesną katedrą”) zbudowany w latach 1956–1963. Jest to dziesiąta świątynia zbudowana na tym miejscu. Obecnie do Skálholt,  każdego roku, przyjeżdżają goście, chcący wziąć udział w różnych wydarzeniach kulturalnych. Głównym z nich jest lipcowy cykl letnich koncertów, podczas którego występują wybitni muzycy klasyczni, chóry i inni zaproszeni wykonawcy.   

Ten dzień zakończyliśmy wieczornym grillem na noclegu.

  • wodospad
  • wodospad
  • wodospad
  • wodospad
  • wodospad
  • Rúgbrauð
  • Rúgbrauð - degustacja
  • Rúgbrauð
  • Gulfoss
  • Gulfoss
  • Gulfoss
  • na parkingu
  •  Friðheimar
  •  Friðheimar
  •  Friðheimar
  •  Friðheimar
  •  Friðheimar
  •  Friðheimar
  •  Friðheimar
  •  Friðheimar
  • 20190618 110055ab
  • 20190618 105702ab
  • Dsc 0749ab
  • nad rzeczką
  • nad rzeczką
  • Truskawka
  • nad rzeczką z koniami
  • nad rzeczką
  • Skalholt
  • Skalholt
  • Skalholt
  • Skalholt
  • Skalholt
  • Skalholt
  • w lusterku

 Pomału nasza podróż dobiegała końca. Po południu przyjechaliśmy do Rejkiawiku.

Gdy cała wycieczka siedziała w knajpie ja poszłam zwiedzać miasto.   

Rejkiawik -  to stolica oraz największe miasto Islandii, położone w jej południowo-zachodniej części nad Zatoką Faxa, najbardziej wysunięta na północ stolica świata.

o Rejkiawiku nie będę się za dużo rozpisywać.

  • Sun Voyager
  • Sun Voyager
  • Sun Voyager
  • Sun Voyager
  • Hallgrímskirkja
  • Hallgrímskirkja
  • Hallgrímskirkja
  • Hallgrímskirkja
  • Hallgrímskirkja
  • Hallgrímskirkja
  • Hallgrímskirkja
  • Hallgrímskirkja
  • Hallgrímskirkja
  • kościółek
  • i jego wnętrze
  • na ulicy
  • Perlan
  • panorama miasta
  • odbicie w szybie
  • muzykanci
  • i Truskawka
  • lodowa grota
  • lodowa grota
  • lodowa grota
  • lodowa grota
  • lodowa grota
  • lodowa grota
  • lodowa grota
  • lodowa grota
  • na ulicy
  • Harpa hala koncertowa
  • Harpa hala koncertowa
  • Harpa hala koncertowa
  • Harpa hala koncertowa
  • Harpa hala koncertowa
  • na ławce
  • na ławce
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ulicy
  • na ławce
  • na ulicy
  • na ulicy
  • Bazylika katedralna Chrystusa Króla
  • Bazylika katedralna Chrystusa Króla
  • Bazylika katedralna Chrystusa Króla
  • Bazylika katedralna Chrystusa Króla
  • Bazylika katedralna Chrystusa Króla
  • murar
  • na ulicy
  • na ulicy

Od rana zwiedzaliśmy Rejkiawik.

Po południu podjechaliśmy do Błękitnej Laguny, aby się wykąpać w słynnym kąpielisku.

Trzy osoby nie miały ochoty na kąpiel,  więc pojechaliśmy do Krysuvik gdzie znajduje się kolejne pole geotermalne. Pooglądaliśmy piękne formy geotermalne i wróciliśmy do B.L. aby zabrać pozostałe osoby.

Był już wieczór i  trzeba było udać się na lotnisko…. i powrót do domu…

 

Podsumowując –

Islandia bardzo się zmieniła, minęło 17 lat od mojego poprzedniego pobytu.

Jadąc samochodem od razu zauważamy, że  zmieniły się drogi - z szutrowych na asfaltowe, nie tylko główna droga nr 1 ale też drogi boczne. Nawet dojścia do wielu atrakcji turystycznych mają uregulowane chodniki. Kiedyś prowadziły tam wydeptane, przez nielicznych turystów, ścieżki.  

No właśnie – turyści. Kiedyś nieliczni, dziś są ich tysiące. Niestety bum turystyczny nie ominął również Islandii. Podobnie, jak w wielu miastach Europy, zadeptują wszystko. To powoduje, że wszędzie powstaje infrastruktura pod turystów, ale to niszczy urok i przyrodę wyspy. To przerażało mnie najbardziej.

Drzewa i roślinność. Gdy byliśmy w 2002 roku drzew było niewiele, nawet mówiło się, że to dziwna wyspa, na której nie ma drzew. Dzięki zalesianiu, dziś na każdym kroku widzimy skupiska drzew, które dobrze sobie radzą w tym surowym klimacie.

Ceny – może jest drożej niż u nas, nawet na pewno jest, ale udawało nam się zrobić zakupy spożywcze czy zjeść posiłek w knajpie za przyzwoitą cenę.

Zmieniło się wiele innych rzeczy, ale wszystkich nie dam rady opisać. 

Nie nadaje się na wyjazdy zorganizowane, nie potrafię funkcjonować w trybie „japońskiej” wycieczki, czyli wyjście z auta, zdjęcie i wsiadamy z powrotem, nie ma czasu na zwiedzanie!!!

To tak po krótce, trochę chaotycznie, ale tak wyszło…

  • znaki drogowe
  • znaki drogowe
  • Krysuvik - pole geotermalne
  • Krysuvik - pole geotermalne
  • Krysuvik - pole geotermalne
  • Krysuvik - pole geotermalne
  • Krysuvik - pole geotermalne
  • Krysuvik - pole geotermalne
  • Krysuvik - pole geotermalne
  • Krysuvik - pole geotermalne
  • Krysuvik - pole geotermalne
  • po drodze
  • widok na lodowiec
  • do domu

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. iwonka55h
    iwonka55h (10.12.2019 19:13) 0 + -
    dzięki za wizytę, Islandia piękny kraj ale coraz bardziej zalany przez azjatów, chociaż są jeszcze miejscówki, gdzie nie docierają.
  2. hooltayka
    hooltayka (08.12.2019 5:30) +1 + -
    Iwonka,super podróż, wyprawa!
    Zorganizowane wyjazdy też nie dla mnie i robienie zdjęc na komendę.
    Cenię sobie bardzo wolnośc i możliwośc wyboru miejsc do zwiedzania.
    Przepiękne krajobrazy, przyroda, coś co najbardziej lubię.
    Praktycznie niewiele już miejsc, gdzie można uciec od autokarów, pełnych turystów.
    Staram się ich omijac, coraz bardziej cenię sobie przestrzenie i ciszę.
    To można znaleźc jeszcze na Islandii.
    Przepiękna wyspa.
    Pozdrawiam!
  3. jolrop
    jolrop (11.11.2019 8:55) +2 + -
    Iwonko, bardzo dziękuję Ci za wyczerpujące odpowiedzi do poprzedniego komentarza. Stwierdzenie, że nie moje klimaty nie odnosiło się do pogody, ale do tego co można zobaczyć. Mnie, może z racji wykształcenia i wykonywanego zawodu, zawsze fascynowały możliwości ludzkiego umysłu. Stąd na trasach moich wycieczek zawsze miasta, szukam w nich nie tylko starych i starszych budowli, te całkiem nowe też mnie poruszają. Ale z przyjemnością obejrzałam, choć jeszcze zostało sporo zdjęć z Islandii do skomentowania:) i poczytałam. A co do Truskawki, to tak się domyślałam, bo mój syn od lat podróżuje z Peppą i Georgiem, parą świnek, bohaterów angielskiej bajki animowanej, która zadomowiła się i na polskim rynku. Pozdrawiam serdecznie.
  4. iwonka55h
    iwonka55h (10.11.2019 19:25) +3 + -
    Jolu, ja przez większość życia podróżowałam indywidualnie lub grupowo, ale były to wyjazdy "na luzie", z noclegami pod namiotem, w miejscu, gdzie nas zastanie noc. Zawsze był czas na zwiedzanie czy robienie zdjęć. Na tym wyjeździe stwierdziłam, że tryb "japońskiej wycieczki" to nie moja bajka. Mam nadzieję, że już nie będę musiała tak zwiedzać świata, chociaż wiem, że nie zawsze podołam sama dalszym kierunkom.
    Bardzo polecam Ci Islandię, to że leży na północy nie oznacza, że tam jest zimno, czego boi się wiele osób. Wyspa jest przepiękna i naprawdę Ci się spodoba.
    Co do Truskawki, to jest to nasza maskotka, która podróżuje z nami od kilku lat, wszędzie włazi nam przed obiektyw. W trakcie podróży zdążyła już poznać wiele innych maskotek podróżujących tak jak ona.
  5. jolrop
    jolrop (07.11.2019 10:02) +2 + -
    Bardzo ciekawa podróż. Piszesz " z trzech znalezionych objazdówek " i w dalszej części wspominasz, że podróżujesz z biurem. W konkluzji "nie nadaje się na wyjazdy zorganizowane, nie potrafię funkcjonować w trybie „japońskiej” wycieczki" czy to znaczy, że nigdy więcej na zorganizowaną wycieczkę? Ja poznaję świat głównie z biurami podróży i jestem zadowolona, może dlatego, że nie mam zbyt wielu innych doświadczeń. Ta trasa wydaje mi się ciekawie opracowana przez biuro, choć nie dla mnie, to nie moje klimaty. I bardzo pięknie opisana i sfotografowana przez Ciebie. A "kim" jest Truskawka? Pozdrawiam.
  6. iwonka55h
    iwonka55h (16.10.2019 19:22) +2 + -
    Treize, dziękuje za wizytę. Cieszę się, że znalazłaś chwilkę.
    pozdrawiam
  7. treize (15.10.2019 22:43) +3 + -
    Iwonko,wspaniała podróż ! Bez logowania przeczytałam z zapartym tchem.
    Podziwiam i Ciebie i Renatę bardzo :) Serdeczności ślę i życzę kolejnych, wspaniałych wypraw :)
iwonka55h

iwonka55h

iwona
Punkty: 167873