Ajax Loader Ładuję ...

8 +
2010-09-13

Podróż Z ziemi włoskiej do Polski cz.3.

Opisywane miejsca: Zagrzeb, Siofok, Budapeszt (242 km)
Typ: Album z opisami

  W: Po wyjazdach letnich, a przed jesiennymi, wracamy na Kolumbera, by nadrobic zaległości.    

Odgrzewane dania smakują gorzej (T:poza kapuśniakiem, który smakuje lepiej), ale dla porządku doprowadzimy do końca naszą relacje z ubiegłorocznej podróży.

 Otóż przerwaliśmy naszą opowiastkę na dworcu w Ljubljanie. Teraz pojedziemy ekspresowo dalej.

Z ciepłego legowiska na dworcowej posadzce wyrywa nas nad ranem odgłos wjeżdżającego na peron pociągu do Zagrzebia. W półśnie zajmujemy miejsca w osobowym, następne otwarcie oczu na granicy, a potem na dworcu w Zabrzebiu.

Przemarsz z plecakiem po nowym mieście, bakpakerska rutyna: jedzenie, internet, szukanie nowego domu.

Dobrzy ludzie z CS dają nam dach nad głową. Gdzieś na przedmieściach Zagrzebia, między torami kolejowymi a bagnistym placem budowy, odbiera nas Jasna. Młoda Chorwatka mieszka wraz z mężem na wsi niedaleko stolicy  i w domowym zaciszu oddaje się bez reszty gotowaniu. Gotowanie jest w tym domu religią, kuchnia świątynią, a Jasna kapłanką poświęcającą dni całe na pieczenie chleba, przyrządzanie przetworów, ciast, potraw prostych i wymyślnych. I absolutnie żadnej chemii! (T: produktów pochodzenia zwierzęcego z resztą też nie. Kto by powiedział, że ciasto z bitą śmietaną sojową może być tak dobre?)

Sam Zagrzeb jest kameralny, może nieco krakowski. Penetrujemy uliczki Starego Miasta i tylko raz od oddalamy się od centrum, na cmentarz Mirogoj. Największa nekropolia Chorwacji przypomina warszawskie Powązki, za wysokim murem, w kasztanowych alejkach, stoją groby przedstawicieli wyższych sfer, kontury kamiennych Matek Boskich przez lata zmiękczył deszcz.

Koniec kontemplacji, czas w drogę.

 Chorwacki epizod trwał tylko kilka dni, ale to i tak o parę więcej niż planowaliśmy. 

  • Img 6985
  • Img 6998
  • Img 7006
  • Img 7013
  • Img 7015
  • Img 7038
  • Img 7048
  • Img 7059
  • Img 7063
  • Img 7071
  • Img 7082
  • Img 7091

     Balaton, kultowe miejsce wypoczynku w czasach gdy "Polska rosła w siłe, a ludzie żyli dostatniej".

     Czego się po Balatonie spodziewam? Nie wiem, po prostu chcę zobaczyć. Przybywamy do Siofoku autostopem. W czasie jazdy nie potrafimy się w żadnym języku dogadać z prowadzącą kamper parą, co innego za to z ich dziećmi. W czasie ochotniczego bejbisittingu gramy w wojnę, niekończące się kółko i krzyżyk, rysujemy zwierzęta.

     Siofok kładzie się spać wcześnie, już zasypiał kiedy przyjechaliśmy. We wrześniu jest tam już całkiem pusto. Nieliczne otwarte restauracje przy deptaku świecą pustkami, wiatr unosi liście, właściciel zamyka bar karaoke, po ulicy przechadza się pani lekkich obyczajów, dziś również bez zajęcia. Ot, kurort po sezonie.

     Rano wystawiamy głowy z namiotu, ledwie widać drugi brzeg. Nadal pusto. Na malutkiej plaży jakiegoś sanatorium z wielkiej płyty zjadamy, w towarzystwie łabędzi, kanapki z węgierskim paprykarzem. Bo podróżując trzeba próbować specjałów lokalnej kuchni.

No, Balaton zobaczony.

  • Img 7113
  • Img 7120
  • Img 7127
  • Img 7140
  • Img 7144
  • Img 7146

M: Czar Budapesztu polega na tym, że idealnie łączy elegancję z nonszalancją. Niedomyty punkowiec snujący się secesyjnymi ulicami - oto natura Budapesztu.

Mimo, że w trakcie pobytu w tym mieście dopadła mnie choroba, mimo że nie dotarłam do wszystkich zaplanowanych zabytków, mimo że prawie spowodowałam pożar... wyjechałam z Budapesztu z uczuciem zachwytu i niedosytu.

Oto jaki jest Budapeszt.

W: Nie mam nic do dodania.

M: I tak ta historia się końcy, moi mili. Wsiadamy w pomarańczowy autobus, który połknie niewielką sumę pieniedzy, by za osiem godzin wypluć nas na dworcu w Krakowie. Trochę smutny to koniec, ale jak mawiają pisarze literatury fantasy:

Coś się kończy, coś się zaczyna.

 

 

 

  • Img 7243
  • Img 7148
  • Img 7149
  • Img 7163
  • Img 7174
  • Img 7184
  • Img 7185
  • Img 7188
  • Img 7194
  • Img 7220
  • Img 7225
  • Img 7232
  • Img 7235
  • Img 7236
  • Img 7239
  • Img 7240
  • Img 7242
  • Img 7243
  • Img 7246
  • Img 7249
  • Img 7250
  • Img 7255
  • Img 7259
  • Img 7275
  • Img 7307

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. kubdu
    kubdu (10.10.2010 13:34) +1 + -
    Niedoceniani Tusia i Wojtek wypluci w Krakowie w nostalgicznym nastroju zajadają się teraz świeżo smażonymi schaboszczakami. Dobrze, że jesteście.
  2. kuniu_ock
    kuniu_ock (10.10.2010 7:03) +1 + -
    Nie ma to jak jechać na wycieczkę i spalić zabytki :D ;) Aż mnie to zaciekawiło :D
    Mam nadzieję, że ze zdrowiem juz ok? :)
    Pozdrówki :))
    K.
tusiaiwojtek

tusiaiwojtek

Marta i Wojtek
Punkty: 24026