Aleppo to drugie co do wielkości miasto Syrii. Podobnie jak Damaszek jest jednym z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast Wschodu. I podobnie jak stolica, wskutek wielokrotnych podbojów przechodziło z rąk do rąk, było w rękach Hetytów, Asyryjczyków, Greków, Rzymian, Bizantyjczyków, Mongołów, Otomanów i Arabów.
Najbardziej charakterystyczną dla miasta budowlą jest rzucająca się z oddali cytadela, zbudowana na wzgorzu w centrum miasta. Powstała w IV w p.n.e., podlegała stałej rozbudowie i modernizacji. Obecnie do twierdzy prowadzi solidny most, wybudowany nad dawną fosą. Duże schody wiodą do potężnego ufortyfikowanego wejścia. Za murami możemy zwiedzić liczne dziedzińce, meczet, madresę, salę tronową z kunsztownie zdobionym drewnianym sufitem. Widok z murów obronnych na okolicę jest niesamowity i warto pokonać te dodatkowe parę schodów, żeby się nim cieczyć.
Kolejną budowlą wartą obejrzenia jest dwunastowieczny Wielki Meczet Ommajadów (Dżami‘ al-Kabir) z 45 metrowym minaretem. Wewnątrz znajduje się m.in. pięknie rzeźbiony drewniany minbar, a za kratą po lewej stronie wystawiono podobno autentyczną głowę Zachariasza, ojca Jana Chrzciciela i patrona meczetu.
Niedaleko znajduję się jedna z najpiękniejszych w Syrii łaźni (Hammam Jalbugha an-Nasri), która pomimo swej 50-letniej histori, nadal jest czynna i odwiedzana przez mieszkańców Aleppo.
Nie możemy sobie odpuścić drobnych zakupów na bazarach Starego Miasta. Panująca tu atmosfera jest nam już znana z Istambułu, jednak sprzedawcy pomimo swej natarczywości, są bardziej mili, rozmowni i uprzejmi. Poznajemy Ahmeda, który wieczorem zaprasza nas na zwiedzanie swojego warsztatu tkackiego, a potemna kolację w jego domu, zakończoną miłym pykaniem fajki wodnej. Na dobranoc zaprasza na kolejne spotkanie następnego dnia i obdarza nas siatką granatów (owoców! :), które zjadamy ze smakiem w naszym hoteliku-karawanseraju.