Pzylecieliśmy późno ale nie na tyle aby nie zapoznac się z tubylcami wśród , których znalzł się barman wypisz wymaluj Antonio Banderas i urocza barmanka. Zaczęło się sympatycznie i dalej równie ciekawie się utrzymywało.
Rano po przebudzeniu okazało się, że jesteśmy ulokowani blisko morza. Z okna rozpościerał się nadzwyczajny widok na te wszystkie niesamowite rośliny z pocztówek , które poruszały się z ruchem wiatru i słońce jak przystało na wyspie Heliosa dawało się mocno we znaki.
W mieście znajduje się port rybacki i kapliczka przy której można się fotografowac. Jednak miasto słynie z nocnego życia, z knajp i dyskotek. Park rozrywki, do którego nigdy nie dotarliśmy też przyciąga turystów tyle, że my mieliśmy inne plany.
Zaglądaliśmy w każdą uliczkę codziennie wybierajac inna trasę nad morze. Plaża okazała się dosyc wąska ale piasek idealny i pełno ryb czekało ukrytych w skałach. Również kamienie wyrastające nagle gdzieś z morza chowały przed nami interesujące okazy ryb.
Koty, wszędzie pełno, wyglądały z każdej ulicy. W restauracji hotelowej małe i duże wszystkie wychudzone z proszącymi oczkami aż żal ściskał i ręce wydawały im resztki i co większe kawałki kiedy mogły dac sobie z nimi radę.
Sprawa baru przedstawiała się następująco:Antonio okazał się nadzwyczaj hojny w rozlewaniu drinków ku zadowoleniu męskiej części imprezowiczów.
Kto nie miał zbyt mocnej głowy następnego dnia dowiadywał się o ciekawych wydarzeniach minionej nocy: krzesłach w basenie, o idącym panu w stronę restauracji , któremu nóżki tak się plątały , że z drogi troszkę zboczył i o ów basen zachaczył.
Oj działo się działo. Tutaj poraz pierwszy spróbowałam ouzo i po paru łykach miałam dośc.
Antonio mówił:prose i mocne zestawy układał