Ładuję...

kolumber.pl


Urodziny w Paryżu-część I.



Nad dachami Paryża 2019-12-08

30.04.2017 roku - niedziela.

               Tytuł tego punktu podróży nie jest przypadkowy. To niewielka modyfikacja wynikająca z sytuacji tytułu audycji, której słuchałam przez wiele lat w radiowej Trójce. Barbara Podmiotko, pomysłodawczyni programu "Pod dachami Paryża" zaszczepiła we mnie sympatię do piosenki francuskiej. Już będąc dziewczynką zachwycałam się Milordem Edith Piaff i jej wyznaniem "Non, Je Ne Regrette Rien", będąc nastolatką wędrowałam po Polach Elizejskich z Joe Dassinem, przeżywałam "Ne me quitte pas” Jacquesa Brela w wielu polskich wykonaniach.

         Po południu dojeżdżamy do Paryża. Sprawnie dostajemy się pod wieżę Eiffla zatrzymując się na krótką chwilę na Placu Trocadero. Stąd świetnie widać nie tylko jeden z symboli stolicy Francji, ale i pomnik marszałka trzech narodów, Foscha. To na Placu Trocadero, na tle najbardziej znanej na świecie konstrukcji sfotografował się Hitler po zajęciu Paryża. Pierwsze chwile w mieście świateł poświęcamy na niemal dosłowne rzucenie okiem na miasto z wysokości wieży  Eiffla, nie tylko symbolu Paryża, ale i Francji. I pomyśleć, że wieża, której pomysłodawcą wcale nie był Eiffel, zbudowana na wystawę światową w 1889 r na stulecie zburzenia Bastylii i rewolucji francuskiej, miała zostać rozebrana najpóźniej w 20 lat po wystawie. Na szczęście wskutek zdecydowanego oporu Eiffla i zamontowania na jej szczycie laboratorium aerodynamicznego i meteorologicznego, a zwłaszcza udane doświadczenia z bezprzewodowym telegrafem ocaliły ją. Wkrótce, bo już w czasie I wojny światowej okazała się nad wyraz pożyteczna zapewniając miastu łączność z francuskimi posterunkami wojskowymi na granicy z Niemcami. 

                Na wieży spędzamy sporo czasu. Widoki z niej dają pierwsze wyobrażenie o Paryżu, jego wielkości i  przestronności, ilości zieleni i pięknie zabudowy. Na koniec dnia jedziemy do rrestauracji, gdzie zjadamy kolację, na którą składa się wspaniała tarta z porami i pyszny filet rybny z sałatką. Wrażenia z pierwszego dnia są bardzo obiecujące. Nocujemy w hotelu sieci Ibis. To najbardziej minimalistyczny pokój w jakim do tej pory nocowaliśmy. Jest czyściutko, elegancka łazienka i piękna adamaszkowa pościel zapraszają do relaksu po dniu pełnym wrażeń.