Ładuję...

kolumber.pl


Indonezja

Na początku marca polecieliśmy do Denpasar .Bali kojarzyła mi się jako rajska wyspa,w której można się zakochać.Za dużo naoglądałam się filmów.Faktycznie było jak w raju,bardzo ciepło i wilgotno.Pachniało kwiatami, olejkami do masażu i kadzidełkami.Uderzyła mnie ogromna ilość turystów oraz bardzo dużo ochroniarzy i policjantów.Spodobał mi się Ubud ze swoją wyjątkową atmosferą i Amed, maleńka miejscowość nad morzem ,na północnym wschodzie wyspy .Bali zwiedzaliśmy wypożyczonym samochodem.Jazda po drogach zwłaszcza południowej częsci to koszmar.Nikt chyba nie ma prawa jazdy i naprawdę trzeba mieć tam dużo szczęścia,żeby nie doszło do jakiejś stłuczki.

Podziwiałam umiejętności Marka za kierownicą. Przemieszczaliśmy się zdecydowanie szybciej, niż wiekszość lokalsów. Bali nie jest duża,ale pokonanie niewielkiego odcinka drogi zabierało bardzo dużo czasu. Dodatkowo cały urok tej wyspy psuje potworny smród z samochodów zwłaszcza ciężarówek i autobusów.Dosłownie nie ma czym oddychać.

Na Bali spędziliśmy Nyepi,czyli tutejszy Nowy Rok po raz pierwszy w naszej podróży przenosząc sie w czasie do roku 1936 ( według kalendarza balijskiego).Oglądaliśmy przygotowania do tego święta i specjalnie tworzone przez całe wioski ogromne kukły, wyobrażające wszystko co złe na tym świecie,czyli np.turystów. 23 marca ( chociaż nie jest to co roku sztywna data i zależy od fazy Księżyca) nastapiło uroczyste spalenie kukieł i wypędzenie złych demonów. Następnego dnia na 24 godziny życie na i nad wyspą zupełnie zamiera. Nikt nie wychodzi z domu, żaden samolot nie lata w powietrzu, turyści zostają uziemieni w hotelach. Nie mogąc opuszczać hotelu z nudów robiliśmy zdjęcia motyli i roślin w ogrodzie. Ulewy przeplatały się ze słońcem.I tak było podczas całego pobytu na tej wyspie.

Kolejny etap naszej podróży to Lombok.Wyspa,która nas absolutnie zachwyciła. Ponownie zwiedzaliśmy ją wypożyczonym samochodem.Tu odkryliśmy jedne z najpiękniejszych plaż na świecie na której byliśmy jedynymi białasami.O wiele mniej turystów. Zachwycająca przyroda. Wyspa muzułmańska w porównaniu do hinduistycznej Bali.Lombok leży blisko Bali,więc z zachodniego wybrzeża wyspy mogłam podziwiać najwyższy szczyt Bali-Gunung Agung,a na Lombok zachwycający wulkan Mt Rinjani.

Następny etap podróży to rejs na wyspy Komodo,Rinca i Flores.Bajkowe krajobrazy,rafa koralowa i największe jaszczury świata.Chwilami myślałam,że śnię.Indonezja-kraina tysięcy wysp i cudownych wschodów i zachodów słońca. Wrócilismy na Lombok i po krótkim pobycie na południu wyspy polecieliśmy na Jawę.
Jawa okazała się jawą, a nie snem.W okolice wulkanu Mt Bromo wjeżdaliśmy stromo i w ciemnościach.Szukanie noclegu i dreszczogenny pokój.Różnica temperatur ogromna.W okolicach wulkanu było bardzo zimno. 4.00 nad ranem pobudka i jazda na punkt widokowy.

Turystów ogromna ilość,każdy chce zobaczyć ten słynny wulkan o wschodzie słońca.Ja zaglądam później nawet do wnętrza krateru.Przeżycie niesamowite.

Jedziemy do Yogyakarta pociągiem z Surabaya. Musimy poczekać 3 godziny . Na niewielkiej, bardzo czystej stacji oczekiwanie umila podróżnym koncert kameralnej orkiestry wprost na pierwszym peronie.

Na miejscu wypożyczamy najmocniejszy skuter, jaki mogliśmy znaleźć i zwiedzamy słynne świątynie Prambanan i Borobudur oraz jedziemy na zbocza wulkanu Merapi tak wysoko, jak to tylko możliwe. W najwyższej wiosce niemal zamarzamy. Temperatura spadła o dobre 20 stopni. Dymiący wulkan jednak robi na mnie ogromne wrażenie.

Zaliczamy nawet Jakartę,ale dla mnie to brzydkie miasto.Za krótki był ten pobyt,aby coś zobaczyć.

Wiem jedno...Indonezja jest zachwycająca! Przejechaliśmy po tym kraju około 7 tys km ( nie licząc samolotów) i spędziliśmy tu miesiąc. W tym czasie poznaliśmy  niewielką jego część. Chętnie zostalibyśmy na następny, ale czas juz wymienić Bintanga na Tigera :)