Ładuję...

kolumber.pl


Symferopol

Podróż pociągiem Pakujemy się do pociągu, przed nami 25 godzin podróży. Wagony pamiętają lata 50-te według mnie. Zajmujemy czteroosobowe przedziały z łóżkami – ceratowe prycze raczej. Ale każdy dostał zapakowaną w woreczek czyściutką wykrochmaloną pościel. Ubraliśmy poduszki i owinęliśmy prześcieradłem miękkie materace i od razu zrobiło się przyjemniej. Firaneczki w oknie, które zaraz na początku podróży nam spadły i mimo naszych chęci ponownego ich zawieszenia dalej podróżowaliśmy bez firanek. Pociąg ruszył. Upał wlewa się do wagonu. Otworzyliśmy okna na korytarzu i było już dobrze. Pociąg jedzie szybko i zaskakuje nas płynnością, nie szarpie, jedzie równo. Z pełnego kubka herbaty postawionego na stoliku nie wylewa się nawet jedna kropla. Jest godzina 22.30 w pociągu przygasły światła i to chyba oznaczało ze czas spać , bo żadną miarą tego światła nie dało się rozjaśnić. Śpimy. Rano podziwiamy widoki za oknem. Ogromne zielone przestrzenie, i tylko od czasu do czasu gdzieś w oddali widać zabudowania. Pociąg zatrzymuje się na większych stacjach i ma dłuższe postoje. Wtedy tłumy wylewają się na peron i mieszają z tłumami ludzi którzy oferują obiady, napoje, owoce, ryby  dosłownie wszystko co mogą przyrządzić sami, bądź zerwać w ogródku. Taki gotowy obiad na talerzu opakowany w folię jest o połowę tańszy niż w wagonie restauracyjnym więc ma spore powodzenie wśród podróżnych. Atmosfera jest bardzo fajna. Do Symferopola dojeżdżamy zgodnie z rozkładem jazdy- jedziemy 25 godzin i 25 minut. Z Symferopola busami jedziemy do Jałty.