Ładuję...

kolumber.pl


Pół roku za Pirenejami



Katalończycy, lub inaczej Polacy 2011-01-12

Punkty obowiązkowe wizyty w Barcelonie: spacer po Rambli, wizyta na plaży, fotka pod bazyliką Sagrada Familia, oglądanie meczu, albo chociaż trampek piłkarzy, na Camp Nou, niektórzy wymienią jeszcze zjedzenie ośmiornicy. Czy czegoś tu brakuje? Owszem: rozmowy z autochtonami.


Warto rozmawiać, nawet jeśli nasz spanglish kuleje (nie martwcie się: ich też). Niejeden Polak w trakcie takiej pogawędki dowiedział się ze zdziwieniem, że Katalończycy uważają go za... rodaka. Nie jest to do końca żart, bo faktycznie inni Hiszpanie nazywają mieszkańców Katalonii właśnie Polakami.

Wśród domorosłych historyków i językoznawców wciąż toczą się spory o pochodzenie tego przydomka. Jedna teoria mówi o tym, że jest to aluzja do okupacji Katalonii przez nacjonalistów (wspieranych przez faszystowskie Włochy i III Rzeszę) podczas hiszpańskiej wojny domowej. To zdanie jednak jest wątpliwe, gdyż Katalonia upadła na długo przed atakiem nazistowskich Niemiec na Polskę (konkretnie w styczniu 1938). Kolejna grupa badaczy utrzymuje, że to niezrozumiałość języka katalońskiego w uszach pozostałych Hiszpanów sprowokowała porównania do egzotycznego języka polskiego. Ostatnie wyjaśnienie dotyczy meczu rozegranego w trakcie olimpiady w roku '92, kiedy to Katalończycy mieli nagrodzić głośną owacją gol strzelony przez drużynę polską... Hiszpanii.

Kiedy istnieje kilka wersji anegdoty, za prawdziwą należy uznać najładniejszą, więc w tym przypadku przyznaję słuszność ostatniej hipotezie.

Chociaż pochodzenie powinowactwa między dwoma ludami ginie w mrokach etymologii, Katalończycy radośnie dają wyraz swojej sympatii do Polaków. Wielu zapyta nas czy znamy „Cracovię” i zapewni, że oni widzą ją raz w tygodniu – w telewizji. Najbardziej popularny program  katalońskiej telewizji poświęcony piłce nazywa się bowiem „Crackovia”. Zaś satyryczny program poświęcony polityce to po prostu „Polonia”.

Tak „Crackovia” jak i „Polonia” mają swoje loga, które zawierają takie polskie symbole jak: flaszki, samoloty, czerwona gwiazda, „o” kreskowane, „o” z umlautem no i obowiązkowo bukwy, które, jak się okazuje, są po prostu przekręconymi literami alfabetu łacińskiego. Może i wkradły się tu drobne błędy, ale zamiast się boczyć, że w Barcelonie tak mało wiedzą o kraju nad Wisła, lepiej udać się z misją i wyjaśnić osobiście nieścisłości naszym rodakom zza Pirenejów.




Gwoli pogłębienia tematu, strona programu „Polonia”: http://www.tv3.cat/polonia/