Ładuję...

kolumber.pl


Studencka wyprawa stopem na Bliski Wschód, 15.08–30.09.1973



Jadąc wybrzeżem czyli wciąż w gościnie...

Odkąd ponownie wjechaliśmy do Turcji, zachłystujemy się niezwykłą gościnnością jej mieszkańców... Jedziemy wybrzeżem, zatrzymujemy ciężarówki, samochody osobowe, jedziemy traktorem, czasem na przyczepie, czasem na dachu. Zawsze jako goście, zawsze jeździe towarzyszy zaproszenie na obiad do przydrożnego lokalu lub do domu, jeśli tam dojeżdża samochód. Każdego dnia nocujemy w innym, jeszcze bardziej gościnnym domu - gościnnością skromną, prostą, ale niezwykle serdeczną...

Jeśli jedziemy z kimś krótko, musimy z nim zjeść, nieważne, że przed chwilą jedliśmy z kimś innym i za chwilę zaprosi nas kolejny kierowca. Zapraszają serdecznie, ale gdybyśmy odmówili, nie byliby tacy serdeczni... Więc nie odmawiamy, korzystamy, starając się z tych spotkań wyciągnąć jak najwięcej obserwacji, rozmawiamy na migi, zaspakajamy ciekawość tych ludzi.

Na szczęście tutaj (wtedy) nie dotarli jeszcze turyści, ci ludzie nie stracili swojej szczerości, ciekawości i życzliwości. Rozumiemy, że dla nich pomóc nam, przyjąć do swojego domu, nakarmić to wielka radość, a także zaspokojenie zwyczajnej ludzkiej ciekawości świata - my potrafimy to doskonale zrozumieć!

Wyobrażałam sobie, co by powiedziała moja mama, gdyby mój tata przyprowadził jej do domu pod wieczór brudnych, spoconych nieznajomych w gości i kazał nakryć porządnie do stołu... Tak my wchodzimy w ich domy, a oni przyjmują nas z radością, nakrywają maty tym co mają najlepsze do jedzenia, a potem starają się z nami rozmawiać wszelkimi możliwymi sposobami... Merhaba - dzień dobry, talebe - studenci, tamam - dobrze, tesekur ederim - dziękuję bardzo, cok guzel - bardzo ładne... To niemal cały nasz zapas słów, ale razem z gestami, które oni używają przecież na co dzień, udaje nam się prowadzić rozmowę o wielu sprawach czasami i przez parę godzin...

W Turcji nie zdarzają nam się już jak w krajach arabskich problemy między nami - dziewczynami a nimi - mężczyznami. Oczywiście, nie pozwalamy sobie na zbytnią samodzielność, staramy się nie stwarzać problemów, ale jesteśmy traktowane w ich domach jak goście, niezależnie od płci. NARESZCIE!