Komentarze użytkownika pan_hons, strona 840
Przejdź do głównej strony użytkownika pan_hons
-
700 funtów za noc?! Wow! Tyle to bym w życiu nie dał..:)
-
domek jak z piernika:)
-
Racja:) Warszawa to takich tradycji jarmarkowych nie ma jak Niemcy, Czechy czy Austria, ale za to może się pochwalić pięknymi iluminacjami:) Chyba pozazdrościła tego Berlinowi (pamiętam Twoje iluminacje Iwonko) :)
-
Dziękuję bardzo za plusy i piękny komentarz do mojej wielkiej podróży kolejowej na Wschód:) Bardzo mi miło, że tak pozytywnie ją oceniasz, a tym bardziej mój tekst:))
P.S. Aparacik zauważyłem, rzuca się w oczy, bez dwóch zdań:) Sam się nie umiem doczekać, jakie będą z niego piękne zdjęcia;))
-
Ooo, witaj na Kolumberze:) Cieszę się, że dołączyłaś:) Mam nadzieję, że ci się tutaj spodoba:) Pozdrawiam serdecznie!
-
całkiem możliwe:) Choć wydaje mi się, że to sędzia:) Ale może być i jednym i drugim:)
-
ano, lał ją nieźle;) Ale nie dziwię mu się, to była już sama meta, ostatnie metry...
-
tam najdziwniejsze i najciekawsze to jest to, że to robią dzieci i to na takim długim odcinku...:) Ale one od małego są do tego przygotowywane:) Ty jeździłaś już jako dorosła czy jako dziecko? Jak się jeździ bez siodła?:)
-
z wielbłądziego na pewno nie, nie ten region Mongolii, one bardziej na południu żyją. Te sery jakimi częstowano to nie wiem z czyjego mleka były, więc nie zgaduję nawet... Zapewne z owcy, kozy albo może z klaczy:)
-
ano, mi się one najbardziej podobały:) One są bardzo cenne i każde trochę różnią się od siebie:) zrobione są z miękkiej niegarbowanej skóry, zwane gutal. Zakończone są czubkiem skierowanym ku górze, aby ten kto je nosi, nie ranił darzonej szacunkiem Matki Ziemi.
-
700 funtów za noc?! Wow! Tyle to bym w życiu nie dał..:)
-
domek jak z piernika:)
-
Racja:) Warszawa to takich tradycji jarmarkowych nie ma jak Niemcy, Czechy czy Austria, ale za to może się pochwalić pięknymi iluminacjami:) Chyba pozazdrościła tego Berlinowi (pamiętam Twoje iluminacje Iwonko) :)
-
Dziękuję bardzo za plusy i piękny komentarz do mojej wielkiej podróży kolejowej na Wschód:) Bardzo mi miło, że tak pozytywnie ją oceniasz, a tym bardziej mój tekst:))
P.S. Aparacik zauważyłem, rzuca się w oczy, bez dwóch zdań:) Sam się nie umiem doczekać, jakie będą z niego piękne zdjęcia;)) -
Ooo, witaj na Kolumberze:) Cieszę się, że dołączyłaś:) Mam nadzieję, że ci się tutaj spodoba:) Pozdrawiam serdecznie!
-
całkiem możliwe:) Choć wydaje mi się, że to sędzia:) Ale może być i jednym i drugim:)
-
ano, lał ją nieźle;) Ale nie dziwię mu się, to była już sama meta, ostatnie metry...
-
tam najdziwniejsze i najciekawsze to jest to, że to robią dzieci i to na takim długim odcinku...:) Ale one od małego są do tego przygotowywane:) Ty jeździłaś już jako dorosła czy jako dziecko? Jak się jeździ bez siodła?:)
-
z wielbłądziego na pewno nie, nie ten region Mongolii, one bardziej na południu żyją. Te sery jakimi częstowano to nie wiem z czyjego mleka były, więc nie zgaduję nawet... Zapewne z owcy, kozy albo może z klaczy:)
-
ano, mi się one najbardziej podobały:) One są bardzo cenne i każde trochę różnią się od siebie:) zrobione są z miękkiej niegarbowanej skóry, zwane gutal. Zakończone są czubkiem skierowanym ku górze, aby ten kto je nosi, nie ranił darzonej szacunkiem Matki Ziemi.