Komentarze użytkownika pan_hons, strona 737
Przejdź do głównej strony użytkownika pan_hons
-
dziękuję bardzo:) Mi osobiście także bardzo się podoba, jedno z lepszych jakie wyszło:)
-
ano, ja to dzień w dzień widywałem po wielokroć, nie rozumiałem tego i do dzisiaj nie rozumiem, o co w tym chodzi...
-
kiedyś, może i on zostanie prezesem;)
-
na pewno go szybko nie ściągną, bo dziś jest to już taka atrakcja turystyczna bardziej, a nie hołd dla Ojca Narodu czy obiekt jakiegoś kultu. Co ciekawe, gdy Deng Xiaoping doszedł do władzy, usunął wszystkie portrety Mao z Pekinu, poza tym jednym. "Demaoizacja" się dokonała w Chinach przez ostatnie 30 lat, ale pozostawiono ten jeden jedyny portret, ale jak pisałem, bardziej jako atrakcję turystyczną. Coś podobnego do sytuacji z Mauzoleum Lenina w Rosji.
-
nie wiem, nie próbowałem, ale za to sprawdziłem kanapki i co mnie zdziwiło (choć w sumie nie powinno dziwić) to jest to, że są bardziej pikantne niż u nas. Choć jadłem jakąś zwykłą kanapkę (nie pamiętam jaką). Ale pamiętam, że w menu mieli kanapkę "spicy", wiec skoro zwykła była pikantna, to ciekaw jestem, jak ostra może być ta "ostra":)
-
tam ludzi i parasolek było mnóstwo, w życiu nie widziałem takiego tłumu turystów jak tam. Niestety nie wpływało to dobrze na wrażenia ze zwiedzania tego miejsca....
-
W Pekinie, przez po zwycięstwie komunistów, zlikwidowano większość telefonów. Posiadała go tylko wysoka kasta urzędników. Poza tymi wyjątkami, były telefony publiczne. Mało kto dostawał pozwolenie na posiadanie telefonu. Kilkanaście lat temu zliberalizowano prawo i zaczęło się pojawiać więcej telefonów, ale przy okazji także znacznie zwiększyła się populacja Pekinu. Do dzisiaj nie udało się stworzyć takiego stanu znanego nam z Europy, że niemal każdy ma telefon w domu. Wielu mieszkańców nie ma więc telefonu, więc korzysta albo z publicznych telefonów albo właśnie z takich miejsc, czyli takich sklepików.
-
na razie tylko lekko je przejrzałem, ale zauważyłem, że u Ciebie w tym październiku było lepsza pogoda, może nie było nieba rodem z Mongolii, ale było lepsze, a już na pewno nie było takiej duchoty i można było oddychać w miarę normalnie. Latem to jest tragedia... Następny raz jak się wybiorę do Chin, to albo wiosną, albo we wrześniu. Najlepsza pora podobno. Czarmir1 - biorę się za niedługo za oglądanie Twoich Chin:) Znając Twoje zdjęcia, wiem, że będzie na co popatrzeć:)
-
Holandia - jak najbardziej:) Wzór do naśladowania dla Europy:) Austria i Niemcy także pod tym względem przodują w Europie:) Widać to choćby po tej stronie:
http://www.opencyclemap.org/
gdzie umieszczam trasy rowerowe. Po widoku Europy widać od razu, gdzie jest ta sieć najbardziej gęsta. Polska pod tym względem to jest dziki Wschód:(
-
Chińczycy to tak podobnie jak Amerykanie nie chcą się zbytnio uczyć innych języków, bo wychodzą z założenia że to ich język jest na tyle ważny, że inni powinni się go uczyć:) I z chińskim tak się od pewnego czasu dzieje. Niedawno zapadła decyzja o wprowadzeniu obowiązkowo chińskiego języka do szkół w Australii.
-
dziękuję bardzo:) Mi osobiście także bardzo się podoba, jedno z lepszych jakie wyszło:)
-
ano, ja to dzień w dzień widywałem po wielokroć, nie rozumiałem tego i do dzisiaj nie rozumiem, o co w tym chodzi...
-
kiedyś, może i on zostanie prezesem;)
-
na pewno go szybko nie ściągną, bo dziś jest to już taka atrakcja turystyczna bardziej, a nie hołd dla Ojca Narodu czy obiekt jakiegoś kultu. Co ciekawe, gdy Deng Xiaoping doszedł do władzy, usunął wszystkie portrety Mao z Pekinu, poza tym jednym. "Demaoizacja" się dokonała w Chinach przez ostatnie 30 lat, ale pozostawiono ten jeden jedyny portret, ale jak pisałem, bardziej jako atrakcję turystyczną. Coś podobnego do sytuacji z Mauzoleum Lenina w Rosji.
-
nie wiem, nie próbowałem, ale za to sprawdziłem kanapki i co mnie zdziwiło (choć w sumie nie powinno dziwić) to jest to, że są bardziej pikantne niż u nas. Choć jadłem jakąś zwykłą kanapkę (nie pamiętam jaką). Ale pamiętam, że w menu mieli kanapkę "spicy", wiec skoro zwykła była pikantna, to ciekaw jestem, jak ostra może być ta "ostra":)
-
tam ludzi i parasolek było mnóstwo, w życiu nie widziałem takiego tłumu turystów jak tam. Niestety nie wpływało to dobrze na wrażenia ze zwiedzania tego miejsca....
-
W Pekinie, przez po zwycięstwie komunistów, zlikwidowano większość telefonów. Posiadała go tylko wysoka kasta urzędników. Poza tymi wyjątkami, były telefony publiczne. Mało kto dostawał pozwolenie na posiadanie telefonu. Kilkanaście lat temu zliberalizowano prawo i zaczęło się pojawiać więcej telefonów, ale przy okazji także znacznie zwiększyła się populacja Pekinu. Do dzisiaj nie udało się stworzyć takiego stanu znanego nam z Europy, że niemal każdy ma telefon w domu. Wielu mieszkańców nie ma więc telefonu, więc korzysta albo z publicznych telefonów albo właśnie z takich miejsc, czyli takich sklepików.
-
na razie tylko lekko je przejrzałem, ale zauważyłem, że u Ciebie w tym październiku było lepsza pogoda, może nie było nieba rodem z Mongolii, ale było lepsze, a już na pewno nie było takiej duchoty i można było oddychać w miarę normalnie. Latem to jest tragedia... Następny raz jak się wybiorę do Chin, to albo wiosną, albo we wrześniu. Najlepsza pora podobno. Czarmir1 - biorę się za niedługo za oglądanie Twoich Chin:) Znając Twoje zdjęcia, wiem, że będzie na co popatrzeć:)
-
Holandia - jak najbardziej:) Wzór do naśladowania dla Europy:) Austria i Niemcy także pod tym względem przodują w Europie:) Widać to choćby po tej stronie:
http://www.opencyclemap.org/
gdzie umieszczam trasy rowerowe. Po widoku Europy widać od razu, gdzie jest ta sieć najbardziej gęsta. Polska pod tym względem to jest dziki Wschód:( -
Chińczycy to tak podobnie jak Amerykanie nie chcą się zbytnio uczyć innych języków, bo wychodzą z założenia że to ich język jest na tyle ważny, że inni powinni się go uczyć:) I z chińskim tak się od pewnego czasu dzieje. Niedawno zapadła decyzja o wprowadzeniu obowiązkowo chińskiego języka do szkół w Australii.