Komentarze użytkownika pan_hons, strona 1415
Przejdź do głównej strony użytkownika pan_hons
-
w październiku jest tam tak ładnie, ciepło i kolorowo?:) To przecież nie jest Morze Egejskie, ale Jońskie, gdzie jest trochę zimniej...
-
najsłynniejsze miejsce na wyspie! i jakie ładne:)
-
basen to napewno mają, w Grecji rząd dopłacał jeszcze do niedawna do zakupu lub wybudowania sobie basenu... No ale jak nie można chodzić na plażę, bo te są całe w wodzie, to zrozumiałe że trzeba basen mieć...
-
racja, piękne są! Dość niezwykłe, bo takie białe:)
-
faktycznie, pięknie tam:)
-
Witam w kolejnej z Twoich relacji bałkańskich:) Jako fan Bałkanów nie mogłem sobie odpuścić Kosowa, gdzie bylem rok temu. Przez ten czas dużo się nie zmieniło w stosunku do tego, co napisałeś i co było na zdjęciach, jedynie przybyło flag kosowskich. Wcześniej ich nie było, bo zapewne fabryka je produkująca nie nadążała z ich produkcją oraz dlatego, że wtedy jeszcze część Kosowarów wierzyła, że jest szansa na połączenie z Albanią. Przez ten czas wszyscy w Europie, zarówno ci, którzy poparli Kosowo, w tym Unia jako instytucja, jak i ci, którzy nie są mu przyjaźni, dali jasno do zrozumienia, że nie życzą sobie złączenia Kosowa z Albanią. Choć takie połączenie wydawało by się logiczne, z przyczyn politycznych nie nastąpi, dlatego myśl o wybuchu wojny jest niezwykle mało prawdopodobna, czy wręcz nie możliwa. Albania złożyła wniosek o członkostwo w UE i jej zależy na dobrych relacjach z UE, dlatego nie będzie się starała rozgniewać Brukseli. Kosowo więc będzie musiało tworzyć własną państwowość i choć idzie temu krajowi bardzo opornie, to trzeba trzymać kciuki, aby dzięki współpracy z UE im się udało. Bo spokojne Kosowo, to spokojne Bałkany:) Aby było zaś tam spokojnie, to kosowscy Serbowie będą musieli kiedyś się pogodzić z dominacją albańską i państwem Kosowo, albo z niego wyjechać do Serbii - innego rozwiązania niema. Choć zamieszki nadal tam występują, np. zaraz przed moim przyjazdem tam w sierpniu 2011 roku a potem w trakcie pobytu we wrześniu, to z biegiem lat będzie ich coraz mniej.
Jeśli chodzi o Twoją relację, to bardzo miło się ją czytało, w ciekawy sposób przedstawiłeś Kosowo jak i swoją podróż czytelnikom. Fajnie się czyta twoje teksty! Szkoda tylko, że byliście tam tak krótko. Życzę powrotu w te strony i dokładniejszego zwiedzenia tego kraju:) Ja także mało widziałem, bo jedynie Prisztinę, Prizren i Gjakove, więc sam myślę o powrocie do tego bardzo ciekawego i nadal mało znanego kraju:) Tego sobie i Tobie życzę:) Pozdrawiam!
-
kabli ci u nas pod dostatkiem:) W moim przypadku, hotel był daleko poza centrum miasta, na jakiś wzgórzach, wśród plątaniny uliczek, ale kabli też było wiele...
-
w Kosowie tak jak i w Albanii jest tego mnóstwo...Taki już urok tych stron, bo szybko to się nie zmieni... Ale cóż, jest to wdzięczny obiekt do uwiecznienia na zdjęciach:) Sam wiele takich robiłem:)
-
przyszłość narodu:)
-
rok temu gdy byłem w Prisztinie nadal wisiały, całe ogrodzenie w fotografiach i w kwiatach... Smutne to, ale dobrze że jest takie miejsce, bo przypomina bogatej i sytej Europie, spoza Bałkanów (w tym i Polsce), że wojna może wybuchnąć tuż u ich bram i mieć tragiczne skutki na długie lata... Kosowo jeszcze przez dziesiątki lat będzie się podnosić po wojnie, nie tylko w sensie ekonomiczno-politycznym, ale także społecznym, lecząc rany w psychice... Oby Unia Europejska nie zapomniała o nich, i wspierała ich przez cały ten czas...
-
w październiku jest tam tak ładnie, ciepło i kolorowo?:) To przecież nie jest Morze Egejskie, ale Jońskie, gdzie jest trochę zimniej...
-
najsłynniejsze miejsce na wyspie! i jakie ładne:)
-
basen to napewno mają, w Grecji rząd dopłacał jeszcze do niedawna do zakupu lub wybudowania sobie basenu... No ale jak nie można chodzić na plażę, bo te są całe w wodzie, to zrozumiałe że trzeba basen mieć...
-
racja, piękne są! Dość niezwykłe, bo takie białe:)
-
faktycznie, pięknie tam:)
-
Witam w kolejnej z Twoich relacji bałkańskich:) Jako fan Bałkanów nie mogłem sobie odpuścić Kosowa, gdzie bylem rok temu. Przez ten czas dużo się nie zmieniło w stosunku do tego, co napisałeś i co było na zdjęciach, jedynie przybyło flag kosowskich. Wcześniej ich nie było, bo zapewne fabryka je produkująca nie nadążała z ich produkcją oraz dlatego, że wtedy jeszcze część Kosowarów wierzyła, że jest szansa na połączenie z Albanią. Przez ten czas wszyscy w Europie, zarówno ci, którzy poparli Kosowo, w tym Unia jako instytucja, jak i ci, którzy nie są mu przyjaźni, dali jasno do zrozumienia, że nie życzą sobie złączenia Kosowa z Albanią. Choć takie połączenie wydawało by się logiczne, z przyczyn politycznych nie nastąpi, dlatego myśl o wybuchu wojny jest niezwykle mało prawdopodobna, czy wręcz nie możliwa. Albania złożyła wniosek o członkostwo w UE i jej zależy na dobrych relacjach z UE, dlatego nie będzie się starała rozgniewać Brukseli. Kosowo więc będzie musiało tworzyć własną państwowość i choć idzie temu krajowi bardzo opornie, to trzeba trzymać kciuki, aby dzięki współpracy z UE im się udało. Bo spokojne Kosowo, to spokojne Bałkany:) Aby było zaś tam spokojnie, to kosowscy Serbowie będą musieli kiedyś się pogodzić z dominacją albańską i państwem Kosowo, albo z niego wyjechać do Serbii - innego rozwiązania niema. Choć zamieszki nadal tam występują, np. zaraz przed moim przyjazdem tam w sierpniu 2011 roku a potem w trakcie pobytu we wrześniu, to z biegiem lat będzie ich coraz mniej.
Jeśli chodzi o Twoją relację, to bardzo miło się ją czytało, w ciekawy sposób przedstawiłeś Kosowo jak i swoją podróż czytelnikom. Fajnie się czyta twoje teksty! Szkoda tylko, że byliście tam tak krótko. Życzę powrotu w te strony i dokładniejszego zwiedzenia tego kraju:) Ja także mało widziałem, bo jedynie Prisztinę, Prizren i Gjakove, więc sam myślę o powrocie do tego bardzo ciekawego i nadal mało znanego kraju:) Tego sobie i Tobie życzę:) Pozdrawiam! -
kabli ci u nas pod dostatkiem:) W moim przypadku, hotel był daleko poza centrum miasta, na jakiś wzgórzach, wśród plątaniny uliczek, ale kabli też było wiele...
-
w Kosowie tak jak i w Albanii jest tego mnóstwo...Taki już urok tych stron, bo szybko to się nie zmieni... Ale cóż, jest to wdzięczny obiekt do uwiecznienia na zdjęciach:) Sam wiele takich robiłem:)
-
przyszłość narodu:)
-
rok temu gdy byłem w Prisztinie nadal wisiały, całe ogrodzenie w fotografiach i w kwiatach... Smutne to, ale dobrze że jest takie miejsce, bo przypomina bogatej i sytej Europie, spoza Bałkanów (w tym i Polsce), że wojna może wybuchnąć tuż u ich bram i mieć tragiczne skutki na długie lata... Kosowo jeszcze przez dziesiątki lat będzie się podnosić po wojnie, nie tylko w sensie ekonomiczno-politycznym, ale także społecznym, lecząc rany w psychice... Oby Unia Europejska nie zapomniała o nich, i wspierała ich przez cały ten czas...