Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 990
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Dziękuję również za dzisiejsze Podlasie. Pozdrowienia.
-
Dziękuję za dzisiejsze plusiki. Pozdrawiam.
-
Dziękuję za podróż z Warszawy do Lubawy, okraszoną plusami i komentarzami. Pozdrawiam.
-
Piotrze, rozumiem, że w pierwszym dniu Nowego Roku trudno wymagać podróży na miarę patrona naszego portalu (no chyba, że ktoś ma skłonności masochistyczne), ale życzę Ci, żeby pozostałe 365 dni zaprowadziły Cię nawet w najdalsze zakątki naszego globu. Pozdrawiam serdecznie.
-
Myślę, że tak. Wszak jak stwierdził ongiś Andrzej Rosiewicz w jednej z "żydowskich" piosenek - najgorszy interes jest lepszy od najlepszej pracy...
-
Muszę kiedyś sprawdzić, bo z tych przybytków zatrzymywałem się tylko tu i tylko na kawę.
-
Może i tak, ale jak ten przywali to ...
-
:) Przypomniał mi się stary dowcip o jegomościu, który jadąc tramwajem w Twoim mieście i będąc w stanie "mocno wskazującym" zapadł w drzemkę. Gdy obudził się, stwierdził że wszystko się kołysze i zapytał jednego ze współpasażerów: "Panie szanowny, gdzie ja właściwie jestem?". "Jak to gdzie. W Łodzi" padła odpowiedź. "To sam czuję, ale na jakim morzu?"...
-
Ta chyba nie...
-
To było na początku grudnia ubiegłej zimy, sypnęło - to fakt...
-
Dziękuję również za dzisiejsze Podlasie. Pozdrowienia.
-
Dziękuję za dzisiejsze plusiki. Pozdrawiam.
-
Dziękuję za podróż z Warszawy do Lubawy, okraszoną plusami i komentarzami. Pozdrawiam.
-
Piotrze, rozumiem, że w pierwszym dniu Nowego Roku trudno wymagać podróży na miarę patrona naszego portalu (no chyba, że ktoś ma skłonności masochistyczne), ale życzę Ci, żeby pozostałe 365 dni zaprowadziły Cię nawet w najdalsze zakątki naszego globu. Pozdrawiam serdecznie.
-
Myślę, że tak. Wszak jak stwierdził ongiś Andrzej Rosiewicz w jednej z "żydowskich" piosenek - najgorszy interes jest lepszy od najlepszej pracy...
-
Muszę kiedyś sprawdzić, bo z tych przybytków zatrzymywałem się tylko tu i tylko na kawę.
-
Może i tak, ale jak ten przywali to ...
-
:) Przypomniał mi się stary dowcip o jegomościu, który jadąc tramwajem w Twoim mieście i będąc w stanie "mocno wskazującym" zapadł w drzemkę. Gdy obudził się, stwierdził że wszystko się kołysze i zapytał jednego ze współpasażerów: "Panie szanowny, gdzie ja właściwie jestem?". "Jak to gdzie. W Łodzi" padła odpowiedź. "To sam czuję, ale na jakim morzu?"...
-
Ta chyba nie...
-
To było na początku grudnia ubiegłej zimy, sypnęło - to fakt...