Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 1288
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Oczywiście, przyłączam się do pochwał. Nie tylko zresztą odnoszących się do tego zdjęcia.
-
Wygląda niemal identycznie, jak wiewiórki spotykane nagminnie w środkowo-zachodnich stanach USA (tam nazywali je "chopmunks").
-
Brno z reguły mijałem jeżdżąc do Włoch, ale we wrześniu 1995 roku miałem okazję być tam tydzień na targach. Miałem okazję odwiedzić prawie wszystkie pokazane przez Ciebie miejsca, łącznie ze Skalnym Młynem i jaskinią Macocha. Pamiętam, że przy dolnej stacji kolejki linowej był bar, w którym można było zjeść przepyszne, świeżutkie pstrągi. Zdecydowanym minusem Brna było wówczas to, że prawie wszystkie lokale gastronomiczne zamykano o 22.00. Dzięki za fajne zdjęcia, dzięki którym przypomniałem sobie to ciekawe i w sumie sympatyczne miasto. Pozdrawiam.
-
A swoją drogą, lecąc w 2003 roku do Stanów przelatywaliśmy nad Grenladią i w niektórych miejscach (fiordach) lód miał nieco szmaragdowy kolor (pewnie z racji sąsiedztwa wody) - ale nie na szczytach.
-
To chyba "licentia poetica" Wysockiego.
-
Dzięki, Zfieszu, za tę podróż. Warmia ode mnie to przysłowiowy rzut beretem i wiele jej zakątków jest mi znanych, ale oczywiście - nie wszystkie. Widzę, że koniecznie muszę ruszyć Twoimi śladami do Kwitajn, Krosna i Chwalęcina. Pozdrowienia.
-
Aerobus a potem Airbus...
-
"Freccia rossa" - Czerwona strzała.
-
Cóż,... włoszczyzna!
-
Jest salami, są wędlinki,
mortadela oraz szynki
-
Oczywiście, przyłączam się do pochwał. Nie tylko zresztą odnoszących się do tego zdjęcia.
-
Wygląda niemal identycznie, jak wiewiórki spotykane nagminnie w środkowo-zachodnich stanach USA (tam nazywali je "chopmunks").
-
Brno z reguły mijałem jeżdżąc do Włoch, ale we wrześniu 1995 roku miałem okazję być tam tydzień na targach. Miałem okazję odwiedzić prawie wszystkie pokazane przez Ciebie miejsca, łącznie ze Skalnym Młynem i jaskinią Macocha. Pamiętam, że przy dolnej stacji kolejki linowej był bar, w którym można było zjeść przepyszne, świeżutkie pstrągi. Zdecydowanym minusem Brna było wówczas to, że prawie wszystkie lokale gastronomiczne zamykano o 22.00. Dzięki za fajne zdjęcia, dzięki którym przypomniałem sobie to ciekawe i w sumie sympatyczne miasto. Pozdrawiam.
-
A swoją drogą, lecąc w 2003 roku do Stanów przelatywaliśmy nad Grenladią i w niektórych miejscach (fiordach) lód miał nieco szmaragdowy kolor (pewnie z racji sąsiedztwa wody) - ale nie na szczytach.
-
To chyba "licentia poetica" Wysockiego.
-
Dzięki, Zfieszu, za tę podróż. Warmia ode mnie to przysłowiowy rzut beretem i wiele jej zakątków jest mi znanych, ale oczywiście - nie wszystkie. Widzę, że koniecznie muszę ruszyć Twoimi śladami do Kwitajn, Krosna i Chwalęcina. Pozdrowienia.
-
Aerobus a potem Airbus...
-
"Freccia rossa" - Czerwona strzała.
-
Cóż,... włoszczyzna!
-
Jest salami, są wędlinki,
mortadela oraz szynki