Komentarze użytkownika hooltayka, strona 474
Przejdź do głównej strony użytkownika hooltayka
-
-
Ja pieniążek wrzuciłam i zapewne kiedyś tam wrócę...:-)
-
Ja też nie i wcale nie żałuję.
Kanały były brudne,pachniało pleśnią.40 minut kosztowało bodaj 60 euro,a pan gondolier bez powodu puścił moich znajomych w skarpetkach,znaczy kazał im wysiadać po 10 minutach.Kłócić się z Włochami nie da rady.To chyba najbardziej jazgotliwy naród na świecie.Można też było dodatkowo zapłacić za serenadę,ale najczęściej nie mieli ochoty śpiewać.
Całkiem fajne widoki są z mostów.
-
Ja też mam kilka,ale okazały się siedliskiem kurzu.
Chociaż muszę przyznać,że te maski są fotogeniczne,a na karnawał jak znalazł...
-
A może test wypadł pozytywnie...chyba można interpretować i tak i tak...
-
Test wypadł pozytywnie-)
Nie ucięło Ci ręki...
Ja też tam rękę włożyłam,troszkę się bałam,zwłaszcza ,że turyści w kolejce mieli niezły ubaw i robili zdjęcia jak opętani.
Tak się zastanawiam,czy komukolwiek została w tych ustach ręka.....:-)
-
Ładna nazwę ma stolica Słowenii.
W tych rejonach jeszcze nie byłam.
Pozdrawiam-)
-
Samej marmeledy tu chyba nie sprzedają...;-)
-
Pogoda Cię nie rozpieszczała.
Ja też kocham Włochy za wspaniałą kuchnię,optymizm,zabytki i....słoneczną pogodę.
Chianti nie jest moim ulubionym winem,ale pije się go z przyjemnością.
Rzym to piękne miasto,ale faktycznie straszliwie zatłoczone i jazgotliwe.
Zauroczyła mnie Toskania,jechałam słynną drogą Chianti.Najmilej wspominam pobyt w San Gimignano,gdzie pracuje moja kuzynka,jest fotografem.
Florencja,Siena,Piza i inne mniejsze miasteczka oferują niezliczoną ilość zabytków i wspaniałe jedzenie.
Wenecja też przywitała mnie słońcem.
Z Włoch mam same miłe wspomnienia.
Z przyjemnością obejrzałam Twoją podróż.
Pozdrawiam-)
-
Urocze uliczki....
-
Ja pieniążek wrzuciłam i zapewne kiedyś tam wrócę...:-)
-
Ja też nie i wcale nie żałuję.
Kanały były brudne,pachniało pleśnią.40 minut kosztowało bodaj 60 euro,a pan gondolier bez powodu puścił moich znajomych w skarpetkach,znaczy kazał im wysiadać po 10 minutach.Kłócić się z Włochami nie da rady.To chyba najbardziej jazgotliwy naród na świecie.Można też było dodatkowo zapłacić za serenadę,ale najczęściej nie mieli ochoty śpiewać.
Całkiem fajne widoki są z mostów. -
Ja też mam kilka,ale okazały się siedliskiem kurzu.
Chociaż muszę przyznać,że te maski są fotogeniczne,a na karnawał jak znalazł... -
A może test wypadł pozytywnie...chyba można interpretować i tak i tak...
-
Test wypadł pozytywnie-)
Nie ucięło Ci ręki...
Ja też tam rękę włożyłam,troszkę się bałam,zwłaszcza ,że turyści w kolejce mieli niezły ubaw i robili zdjęcia jak opętani.
Tak się zastanawiam,czy komukolwiek została w tych ustach ręka.....:-)
-
Ładna nazwę ma stolica Słowenii.
W tych rejonach jeszcze nie byłam.
Pozdrawiam-) -
Samej marmeledy tu chyba nie sprzedają...;-)
-
Pogoda Cię nie rozpieszczała.
Ja też kocham Włochy za wspaniałą kuchnię,optymizm,zabytki i....słoneczną pogodę.
Chianti nie jest moim ulubionym winem,ale pije się go z przyjemnością.
Rzym to piękne miasto,ale faktycznie straszliwie zatłoczone i jazgotliwe.
Zauroczyła mnie Toskania,jechałam słynną drogą Chianti.Najmilej wspominam pobyt w San Gimignano,gdzie pracuje moja kuzynka,jest fotografem.
Florencja,Siena,Piza i inne mniejsze miasteczka oferują niezliczoną ilość zabytków i wspaniałe jedzenie.
Wenecja też przywitała mnie słońcem.
Z Włoch mam same miłe wspomnienia.
Z przyjemnością obejrzałam Twoją podróż.
Pozdrawiam-)
-
Urocze uliczki....

Masz rację Mariusz,że im mniejsze miasteczka tym przyjemniej.
Turyści nie depczą po piętach,a w knajpkach pyszne jedzenie i wino jakoś bardziej smakuje.
Kiedy zwiedzałam Toskanię ,mieszkałam u mojej kuzynki w miejscowości Pievescola.
Było tam kilkanaście domów, do których prowadziła kamienista droga,ale to miało swój urok.
Wokół gaje oliwne i cyprysy.
Co do Włochów...kiedy jechałam z Mediolanu i przekroczyłam włoską granicę była 7.00 rano,postanowiłam napić się kawy.Kiedy weszłam do maleńkiej knajpeczki w jakiejś głuchej wsi, to mnie zamurowało.Kilku Włochów dyskutowało,a raczej się przekrzykiwało przy szklankach wina.Dosyć komicznie to wyglądało.
Innym razem byłam w okolicach Rimini,spacerowałam sennym,niedzielnym popołudniem.Ulice wyludnione,nagle na drodze pojawiły się dwa auta i zaczęły jechać jeden na przeciw drugiego,żaden nie chciał ustąpić.Potem panowie wzięli się za bary i zaczęli bić.Darli się tak,jakby ich ze skóry obdzierano...
Mimo wszystko lubię Włochów za tę ich spontaniczność,są tak inni od Niemców,czy Szwajcarów.